
Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu „Interia bliżej świata” publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. „Financial Times”, brytyjski dziennik założony w 1888 roku w Londynie, specjalizuje się w tematyce gospodarczej, finansowej i politycznej. Od kilkunastu dekad dostarcza pogłębione analizy, komentarze i raporty, które kształtują debatę publiczną oraz decyzje liderów biznesu i polityki.
Wejdźmy na chwilę w buty Donalda Trumpa. Świętował właśnie swoje 80. urodziny, a zaplanowane w Białym Domu uroczystości miały zwieńczyć podpisanie amerykańsko-irańskiego porozumienia. Układ wisiał jednak na włosku, gdy w niedzielny wieczór premier Izraela Binjamin Netanjahu wydał rozkaz przeprowadzenia ataku na Bejrut.
Gorączkowa seria telefonów z Waszyngtonu zdołała powstrzymać odwet ze strony Iranu. Dzięki zapewnieniom przekazanym przez mediatorów porozumienie zostało uratowane. Zaplanowane na koniec dnia przez Trumpa widowisko – walka w klatce rzymskiej – mogło się odbyć.
Trump był jednak w podłym nastroju. – Po jakiego ch… Bibi musiał przeprowadzać ten atak? – mówił w rozmowie z serwisem Axios. – Byłem strasznie wkurzony. Dałem mu to odczuć. On nie ma za grosz wyczucia. Dałem mu to do zrozumienia.
Odpowiedź na pytanie Trumpa jest prosta – jego porozumienie z Iranem oznaczałoby dla Netanjahu polityczny wyrok śmierci. Premier Izraela ma więc wszelkie powody, by wzniecić na nowo III wojnę w Zatoce Perskiej. Postawił przyszłość własną oraz Izraela na jedną kartę: zmusić Trumpa do wywołania zmiany reżimu w Teheranie. To zagranie właśnie obróciło się przeciwko niemu.
Netanjahu przegrał nie tylko przyjaźń z Trumpem
Odzyskanie względów Trumpa będzie prawdziwym wyzwaniem. Kierując się zasadą „kto raz się sparzył, ten na zimne dmucha”, prezydent USA ma pełne podstawy ku temu, by czuć się oszukanym przez premiera Izraela. Podobnie zresztą jak izraelscy wyborcy, którzy pod koniec października zagłosują w wyborach parlamentarnych.
Netanjahu przekonał Trumpa oraz własny naród do wizji, według której po 47 latach irańscy teokraci mieli w końcu doczekać się swojego Waterloo. Do powodzenia operacji „Epicka Furia” miało wystarczyć jedynie kilka precyzyjnych, śmiercionośnych uderzeń – resztę pracy miał wykonać sam naród irański.
Rzadko kiedy geopolityczny hazard przynosił tak szybką klęskę. Netanjahu wykorzystał próżność Trumpa, by przekonać go do rozpoczęcia tej wojny. Ta sama próżność sprawi, że Trump pozostanie teraz głuchy na wszelkie kolejne gruszki na wierzbie, jakie Netanjahu spróbuje mu obiecać.
Izraelski przywódca staje tym samym przed gorzkim wyborem. Albo podda się warunkom porozumienia, które uczyni Iran znacznie silniejszym niż przed 28 lutego, albo zerwie sojusz z USA, próbując ten układ storpedować. Nie ma tu zbyt wiele miejsca na kompromis.
Netanjahu ma teraz 60 dni – tyle bowiem wynosi amerykańsko-irański okres negocjacyjny – aby znaleźć wyjście z tej sytuacji.
Rozłam w otoczeniu Trumpa. Ludzie prezydenta skaczą sobie do gardeł
Netanjahu będzie miał teraz w Waszyngtonie mniej sojuszników niż wcześniej. W pierwszych dniach operacji „Epicka Furia” w amerykańskiej stolicy doszło do krótkotrwałego odrodzenia ruchu neokonserwatywnego.
Pojawiła się bowiem szansa na wymazanie fatalnego – i wzmacniającego pozycję Iranu – dziedzictwa wojny w Iraku z 2003 roku poprzez pozbycie się ajatollahów. Była to również okazja do przeciągnięcia Trumpa na stronę Izraela.
Z politycznego punktu widzenia pierwsze ataki dekapitacyjne wymierzone w irańskich przywódców były dobrymi momentami dla określanego jastrzębiem sekretarza stanu Marco Rubio, a fatalnymi dla JD Vance’a, wiceprezydenta hołdującego doktrynie „America First”.
Trudno przecenić, jak bardzo od tamtego czasu zmieniły się nastroje w obu tych obozach. Większość twardego elektoratu Trumpa bierze wszystkie jego decyzje na wiarę. Jeśli zechce zbombardować Iran i cofnąć go do epoki kamienia łupanego – niech tak będzie. Jeśli zamiast tego obieca Teheranowi miliardy dolarów w odmrożonych aktywach i jeszcze większe inwestycje w przyszłości – też niech tak będzie.
Jednak w Waszyngtonie oba te skrajne podejścia reprezentują frakcje, które darzą się coraz głębszą nienawiścią. Jedyne, co je ostatecznie łączy, to bezwarunkowa lojalność wobec Trumpa.
Czy zdoła on utrzymać oba te obozy pod jednym dachem? Frakcja interwencjonistów, do której należy wielu republikańskich senatorów, w tym Lindsey Graham, będzie musiała stąpać po grząskim gruncie.
Zakładając, że rozmowy nie natrafią na samym początku na żadną minę, ich zawężone ramy będą bolesną lekcją dla Trumpa oraz dla tych, którzy namawiali go do tej wojny. Prezydent USA deklarował najpierw chęć pomocy irańskim demonstrantom. Tysiące z nich poniosły śmierć z rąk tamtejszych sił bezpieczeństwa na początku roku. Teraz z kolei wychwala zmodyfikowany reżim w Iranie.
Izraelski Houdini w potrzasku
Po porzuceniu długiej listy celów wojennych Trump skupił się na jednym: ponownym otwarciu cieśniny Ormuz. Choć będzie to wyjątkowo gorzka pigułka do przełknięcia, lojaliści spróbują przedstawić odblokowanie tej drogi wodnej jako triumf – i to pomimo faktu, że przed wybuchem wojny żegluga w cieśninie odbywała się bez żadnych przeszkód.
Przejdą również do porządku dziennego nad odmrożeniem nawet 24 miliardów dolarów irańskich aktywów. Biada jednak temu, kto ośmieli się porównać tę sumę do 1,7 miliarda dolarów w gotówce, które Barack Obama wysłał Iranowi w ramach rozliczenia po zawarciu porozumienia w 2015 roku. – Za Trumpa coś takiego się nie wydarzy – obiecywał prezydent na początku operacji „Epicka Furia”.
Obóz America First będzie gotowy wychwalać każde porozumienie, jakie zawrze Trump, nawet jeśli okaże się ono gorsze od umowy Obamy, którą Netanjahu również próbował zniweczyć. Z ich punktu widzenia flirt Trumpa z bliskowschodnimi „wiecznymi wojnami” dobiegł końca. Ponownie stał się prezydentem, jakiego znali. A przynajmniej myśleli, że znali.
Netanjahu bywa często nazywany izraelskim Houdinim. Jednak nawet jemu będzie niezwykle trudno wyplątać się z tych sideł. Jeśli spróbuje zagrozić rozmowom z Iranem, reakcja Trumpa może być o wiele gorsza niż ostry komentarz w rozmowie z reporterem.
Data publikacji: 16 czerwca 2026 r.
© The Financial Times Limited 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz rozpowszechniania, kopiowania i modyfikowania. Interia ponosi pełną odpowiedzialność za tłumaczenie. The Financial Times Limited nie odpowiada za jego jakość i dokładność.
Oryginalny tytuł i lead:
This time, Trump and Netanyahu have really fallen out
Rarely has a geopolitical roll of the dice gone so rapidly wrong as the Israeli PM’s
-
„The New York Times”. Donald Trump szuka magicznego sposobu na wygranie z Iranem
-
Deutsche Welle: Są sposoby na ominięcie cieśniny Ormuz













