
Okręt marynarki wojennej Francji zbliżał się do wybrzeży Turcji. Jeden z oficerów biegał po pokładzie okrętu, a do rejestracji danych z treningu użył aplikacji fitness Strava na smartwatchu. Jako że profil mężczyzny w aplikacji był publiczny – każdy mógł go zobaczyć – oficer „na żywo” informował o lokalizacji lotniskowca Charles de Gaulle i jego eskorty płynących po Morzu Śródziemnym. Żołnierza zidentyfikowali dziennikarze „Le Monde”.
Trenował z aplikacją
Grupa zadaniowa składała się z co najmniej trzech fregat i okrętu zaopatrzeniowego, a także lotniskowca. Choć Emmanuel Macron wydał rozkaz jej rozmieszczenia i oficjalnie to ogłosił, francuski dziennik zwrócił uwagę, że przekazywanie dokładnej pozycji marynarki wojennej, niemal w czasie rzeczywistym i publicznie w internecie, jest niezwykle niebezpiecznym i nieostrożnym zachowaniem w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie.
Dzięki ruchom młodego oficera lokalizację lotniskowca mógł śledzić każdy. Dane przekazywane przez smartwatcha zostały potwierdzone zdjęciami satelitarnymi tego obszaru.
Lokalizację śledzili „na żywo”
Sztab Generalny Sił Zbrojnych Francji poinformowany przez reporterów o zaistniałym zdarzeniu stwierdził, że opublikowanie trasy biegowej w aplikacji „jest niezgodne z obowiązującymi przepisami”, o których „marynarze są regularnie informowani”. Według informacji dziennika, na pokładzie znajdował się co najmniej jeszcze jeden inny członek załogi korzystający ze Stravy.
– W trakcie wykonywania swoich obowiązków marynarze są regularnie informowani o zagrożeniach bezpieczeństwa związanych z urządzeniami połączonymi, zwłaszcza o wykorzystywaniu mediów społecznościowych w życiu prywatnym oraz o możliwości geolokalizacji za pomocą aplikacji cyfrowych – powiedział Vernet agencji Associated Press.
– Aby zapobiec ujawnianiu informacji dotyczących jednostki, w marynarce francuskiej stosuje się różne poziomy ograniczeń dotyczących używania urządzeń podłączonych. Poziomy tych ograniczeń są określane przez dowództwo, w zależności od poziomu zagrożenia – mówił AP.
Francja poinformowała, że podejmuje „odpowiednie środki”, żeby nie doszło więcej do podobnej sytuacji. Wyciek danych z lotniskowca to kolejny rozdział śledztwa z jesieni 2024 roku przez „Le Monde”, w którym udokumentowano luki w korzystaniu z aplikacji fitness przez ochroniarzy prezydentów Francji, Stanów Zjednoczonych i Rosji.
Czytaj także: Od piętnastu dni mieszkańcy Moskwy nie mają dostępu do Internetu mobilnego. Z tym samym problemem od miesięcy mierzą się Rosjanie w innych częściach kraju. Władze blokują nie tylko sieć, ale i popularne komunikatory, takie jak Telegram czy WhatsApp – pisze Wiktoria Bieliaszyn na Wyborcza.pl.











