-
Największe koncerny paliwowe, które wcześniej zapowiadały znaczące inwestycje w energię odnawialną, obecnie odchodzą od tych planów, skupiając się ponownie na ropie i gazie.
-
Wzrost kosztów projektów odnawialnych oraz spadająca opłacalność sprawiają, że firmy takie jak Equinor, Shell i BP ograniczają inwestycje w sektorze OZE.
-
Zmiana strategii wynika z presji inwestorów oczekujących szybkich zysków, co sprawia, że ropa i gaz pozostaną głównymi obszarami działalności tych spółek.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Spółka poinformowała, że rezygnuje z planu osiągnięcia 10-12 gigawatów mocy zainstalowanej w odnawialnych źródłach energii do 2030 r. Jeszcze rok temu cel ten został już zresztą ograniczony z wcześniejszych 12-16 GW. Teraz zniknął całkowicie.
Zmiana nie jest przypadkiem ani wyjątkiem. W ostatnich latach podobną drogę przeszły także BP i Shell. Firmy, które po 2020 r. zapowiadały transformację w kierunku energetyki odnawialnej, coraz wyraźniej wracają do działalności przynoszącej największe zyski: wydobycia ropy i gazu. W przypadku Equinora nowa strategia zakłada jednoczesny rozwój kilku obszarów działalności. Firma nadal chce inwestować w energetykę i technologie niskoemisyjne, ale nie zamierza zastępować nimi swojego podstawowego biznesu.
Zielona transformacja okazała się droższa od oczekiwań
Prezes Equinora Anders Opedal przyznał podczas prezentacji strategii w Nowym Jorku, że firma od kilku lat zdawała sobie sprawę, iż nie osiągnie wyznaczonego celu dla energetyki odnawialnej.
Jak stwierdził, spółka nigdy nie zamierzała realizować inwestycji za wszelką cenę. Priorytetem miała być rentowność. Tymczasem koszty projektów odnawialnych zaczęły rosnąć, a liczba atrakcyjnych przedsięwzięć zmniejszyła się.
To problem, z którym mierzy się dziś duża część branży. Rosnące ceny materiałów, wyższe koszty finansowania oraz problemy w łańcuchach dostaw sprawiły, że wiele projektów wiatrowych i słonecznych przestało wyglądać tak atrakcyjnie jak jeszcze kilka lat temu. Szczególnie mocno dotknęło to energetykę wiatrową na morzu, która miała być jednym z filarów europejskiej transformacji energetycznej.
Equinor nie zamierza całkowicie porzucać sektora energetycznego. Firma prognozuje, że do 2030 r. jej produkcja energii elektrycznej wzrośnie ponad czterokrotnie i przekroczy 20 terawatogodzin rocznie. W dużej mierze ma to jednak wynikać z projektów już realizowanych, a nie z nowej fali inwestycji.
Shell i BP także zmieniają kurs
Jeszcze wyraźniej zmianę kierunku widać w działaniach innych europejskich koncernów. Shell przygotowuje sprzedaż farm wiatrowych, których wartość może przekroczyć miliard dolarów. Według informacji Bloomberga proces ma rozpocząć się jeszcze w tym roku. Byłby to kolejny krok w ograniczaniu działalności związanej z odnawialnymi źródłami energii.

W ostatnich latach firma sprzedała już część aktywów związanych z energetyką odnawialną, wycofała się również z niektórych planowanych projektów morskich farm wiatrowych. Kierownictwo koncernu coraz częściej podkreśla natomiast znaczenie handlu skroplonym gazem ziemnym i tradycyjnej działalności wydobywczej.
Podobne decyzje podejmuje BP. Brytyjski gigant ograniczył tempo odchodzenia od paliw kopalnych i zwiększył nacisk na projekty związane z ropą oraz gazem. Jeszcze kilka lat temu spółka przedstawiała się jako jeden z liderów energetycznej transformacji.
Inwestorzy chcą zysków tu i teraz
Zmiana strategii nie oznacza, że firmy przestały wierzyć w rozwój odnawialnych źródeł energii. Pokazuje raczej, że coraz trudniej przekonać inwestorów do kosztownych projektów, których zwrot może nastąpić dopiero za wiele lat.
W ostatnich latach ceny ropy i gazu pozostawały na poziomach pozwalających osiągać wysokie zyski. Jednocześnie projekty odnawialne zaczęły przynosić niższe stopy zwrotu od oczekiwanych. Dla zarządów spółek giełdowych oznacza to rosnącą presję ze strony akcjonariuszy.
Dlatego firmy, które jeszcze niedawno zapowiadały głęboką transformację własnego modelu biznesowego, coraz częściej mówią o równoległym rozwoju różnych źródeł energii. W praktyce oznacza to, że ropa i gaz pozostaną fundamentem ich działalności znacznie dłużej, niż przewidywano na początku dekady.
Dla europejskiej transformacji energetycznej to sygnał, że nie wszystkie inwestycje w odnawialne źródła energii będą realizowane przez prywatnych gigantów paliwowych. Coraz większą rolę mogą odgrywać państwa, fundusze infrastrukturalne i wyspecjalizowane firmy energetyczne, które są gotowe czekać na zwrot z inwestycji dłużej niż giełdowi akcjonariusze koncernów naftowych.













