
-
Nad wodami Zatoki Gdańskiej zauważono ogromny zielony wir, który wskazuje na intensywny rozwój mikroskopijnych organizmów i może być oznaką problemów środowiskowych.
-
Formacje zielonych wirów powstają w wyniku masowego rozwoju fitoplanktonu napędzanego przez rosnącą temperaturę wody i nadmiar substancji odżywczych napływających głównie z terenów rolniczych.
-
Według badań naukowców martwa strefa w Morzu Bałtyckim zajmuje około 70 tysięcy kilometrów kwadratowych, a wzrost liczby zielonych wirów jest powiązany z działalnością człowieka i zmianami klimatu.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Na pierwszy rzut oka zielony wir może zachwycać swoją skalą i niezwykłym wyglądem. Z lotu ptaka przypomina gigantyczny obraz rozciągający się na dziesiątkach kilometrów. W rzeczywistości jest jednak sygnałem alarmowym dla naukowców badających Bałtyk. Tego typu zjawiska wskazują na masowy rozwój organizmów unoszących się w wodzie, który może prowadzić do zaburzenia równowagi całego ekosystemu. Im częściej pojawiają się podobne formacje, tym większe obawy o przyszłość jednego z najbardziej wrażliwych mórz świata.
Czym jest zielony wir i dlaczego powstaje?
Zielony wir nie jest klasycznym wirem morskim wywołanym przez prądy. To charakterystyczna struktura tworzona przez ogromne skupiska fitoplanktonu, w tym glonów i cyjanobakterii, które zawierają chlorofil nadający wodzie intensywnie zieloną barwę. Organizmy te rozwijają się szczególnie szybko, gdy temperatura wody rośnie, wiatr jest słaby, a powierzchnia morza pozostaje spokojna.
Znaczenie ma również duża ilość substancji odżywczych, przede wszystkim związków azotu i fosforu. Trafiają one do Bałtyku wraz z wodami rzek, które transportują je z terenów rolniczych, a także z innych źródeł związanych z działalnością człowieka. W takich warunkach fitoplankton zaczyna rozmnażać się bardzo intensywnie, tworząc rozległe skupiska widoczne nawet na zdjęciach satelitarnych.
Naturalne prądy morskie oraz ruch wody układają te skupiska w charakterystyczne spirale i pasma. Z wysokości kilkuset kilometrów wyglądają one jak olbrzymie zielone wiry, które mogą osiągać średnicę kilkudziesięciu kilometrów.
Zielony wir dostrzeżono w Zatoce Gdańskiej
Jak podaje portal Twoja Pogoda niecodzienną formację zaobserwowano na wodach Zatoki Gdańskiej dzięki zdjęciom wykonanym przez satelitę obserwacyjnego Landsat-8. Obraz zwrócił uwagę specjalistów, ponieważ zielona spirala objęła rozległy fragment akwenu. Podobne zjawiska odnotowano również w Zatoce Fińskiej, co pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie polskiego wybrzeża.
Zdjęcia satelitarne pozwalają naukowcom śledzić zmiany zachodzące w Morzu Bałtyckim praktycznie na bieżąco. Dzięki temu możliwe jest obserwowanie rozwoju zakwitów glonów, określanie ich zasięgu oraz analizowanie wpływu warunków pogodowych na tempo rozprzestrzeniania się zjawiska. To cenne narzędzie, które pomaga lepiej zrozumieć procesy zachodzące w morskim środowisku.
Eksperci podkreślają, że pojawienie się zielonych wirów nie jest przypadkowe. Ich występowanie wiąże się z coraz cieplejszymi wodami Bałtyku oraz z utrzymującą się eutrofizacją, czyli nadmiernym wzbogaceniem wód w substancje odżywcze.
Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Największym zagrożeniem nie jest sam zielony kolor wody, lecz to, co dzieje się później. Masowy rozwój fitoplanktonu prowadzi do zwiększonego zużycia tlenu rozpuszczonego w wodzie. Gdy organizmy obumierają i rozpoczyna się ich rozkład, proces ten dodatkowo pogłębia deficyt tlenu.
W efekcie powstają tak zwane martwe strefy, czyli obszary, w których zawartość tlenu jest tak niska, że większość organizmów morskich nie jest w stanie przeżyć. Problem dotyka ryb, skorupiaków, mięczaków oraz wielu innych gatunków stanowiących podstawę bałtyckiego ekosystemu.
Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Turku w Finlandii pokazują skalę problemu. Martwa strefa w Morzu Bałtyckim zajmuje obecnie około 70 tysięcy kilometrów kwadratowych. To obszar aż 135 razy większy od powierzchni Warszawy i blisko dwukrotnie większy niż całe województwo mazowieckie.
Analizy zostały przeprowadzone przez międzynarodowy zespół badaczy z Finlandii i Niemiec. Wyniki wskazują, że poziom niedotlenienia Bałtyku jest najwyższy od około 1,5 tysiąca lat. Zdaniem naukowców główną przyczyną tak gwałtownych zmian pozostaje działalność człowieka, która od dziesięcioleci wywiera coraz większą presję na morski ekosystem.
Badania prowadzone przez naukowców wskazują, że obszary ubogie w tlen w Morzu Bałtyckim należą obecnie do największych na świecie. Dodatkowo zmiany klimatu powodują wzrost temperatury wody, co jeszcze bardziej sprzyja zakwitom glonów i może prowadzić do częstszego pojawiania się podobnych zjawisk w kolejnych latach.
To ostrzeżenie dla całego Bałtyku
Specjaliści podkreślają, że poprawa stanu Morza Bałtyckiego będzie wymagała długofalowych działań. Ograniczenie dopływu biogenów z rolnictwa, skuteczniejsze oczyszczanie ścieków oraz zmniejszenie presji człowieka na środowisko mogą zahamować tempo degradacji, jednak efekty nie będą widoczne od razu.
Choć zjawisko robi ogromne wrażenie na zdjęciach satelitarnych, dla naukowców stanowi przede wszystkim sygnał ostrzegawczy. Jeśli podobne formacje będą pojawiać się coraz częściej, konsekwencje mogą odczuć nie tylko organizmy żyjące w morzu, ale również rybołówstwo, turystyka oraz mieszkańcy całego regionu nadbałtyckiego.

