
Grupa mieszkańców Krakowa zwróciła uwagę na nieprawidłowości, do których miało dojść jeszcze przed rozpoczęciem głosowania. Według inicjatorów akcji skala działań prowadzonych w internecie mogła wpłynąć na końcową frekwencję.
Referendum w Krakowie. „Prawo było permanentnie łamane”
„To nie są pojedyncze przypadki, ale są ich setki, a w mediach społecznościowych ich zasięgi były ogromne” – przekazał na Facebooku mieszkaniec Krakowa, jeden z inicjatorów akcji, Edward Nowak.
Jak poinformował, sam wniosek do sądu liczy 65 stron. „W zgromadzonym materiale są przykłady działań, nie pojedynczych, ale prowadzonych systemowo, zorganizowanych, które wyglądają na świadome obchodzenie prawa referendalnego i wyborczego”. Miały to być m.in. treści przekonujące do udziału w referendum. Według Nowaka podczas ciszy referendalnej dochodziło do wielu naruszeń.
– Prawo było permanentnie łamane (…). Nie tylko przez osoby przypadkowe, które mogły nie być zorientowane w prawie, ale łamane było także przez polityków, przez osoby publiczne, które z całą pewnością wiedziały, co robią – uznał Nowak podczas konferencji prasowej. – To, co zobaczyliśmy w czasie ciszy referendalnej, to naprawdę były zwykłe żarty z prawa – ocenił z kolei Grzegorz Górski z KOD Małopolska.
„Ten protest jest po to, żeby wszyscy uczestnicy przyszłych kampanii wiedzieli, jakie są zasady. Żeby kolejne referenda i wybory były bardziej uczciwe, spokojniejsze i bardziej odporne na manipulację” – przekazał Edward Nowak. Jeśli sąd uwzględni protest referendalny, wówczas samo referendum może zostać unieważnione.
Kraków. Referendum ws. odwołania prezydenta i rady miasta
Przypomnijmy, w wyniku przeprowadzonego pod koniec maja referendum odwołano ze stanowiska prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Frekwencja wyniosła wówczas 29,99 proc. i przekroczyła wymagany próg 26,98 proc. Za odwołaniem polityka opowiedziało się 171 581 osób (97,93 proc.), przeciwko było 3 631 (2,07 proc.). Z kolei głosowanie w sprawie odwołania Rady Miasta Krakowa uznano za nieważne, ponieważ frekwencja była zbyt niska.
W ciągu 90 dni w Krakowie mają zostać przeprowadzone przedterminowe wybory, aby wyłonić następcę Miszalskiego. Obecnie obowiązku włodarza miasta pełni komisarz Stanisław Kracik, dotychczasowy zastępca prezydenta.

