
-
Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych zorganizowała Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, prezentując postulaty zgodne z oczekiwaniami swojego elektoratu.
-
Badanie CBOS wykazało, że większość wyborców Grzegorza Brauna to mężczyźni w wieku 35-64 lat, prowadzący własną działalność gospodarczą, przeważnie o średnim wykształceniu, mieszkający na wsi i niezbyt religijni.
-
Paneliści podczas kongresu KINGS przedstawiali postulaty dotyczące rodziny, relacji międzynarodowych i stosunku do Ukrainy i Rosji, które trafiają do elektoratu Grzegorza Brauna. Politycy PiS i Konfederacji przewidują, że poparcie dla niego może osłabnąć przed wyborami.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych (w skrócie: KINGS) miał być pierwszym poważnym i programowym wydarzeniem, zorganizowanym przez Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna i jego sympatyków.
Grzegorz Braun doskonale zapamiętał, jak duże znaczenie miały podobne imprezy organizowane przez Konfederację, gdy obok Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena sam był jej członkiem. Konfederacja regularnie organizowała kongresy programowe, pokazując, że jest ugrupowaniem, którego nie należy lekceważyć, bo oprócz treści potrafi też zadbać o formę, nie ustępując niczym największym partiom. Widać, że Braun, wraz ze wzrostem poparcia w sondażach, uznał, że pora zrobić kolejny krok – demonstrację siły organizacyjnej i pomysłów programowych.
– Zostaliśmy wszyscy zdefiniowani jako faszyści. I to jest kontekst bynajmniej nie tylko bieżączki politycznej, tej brutalnej walki, która jest z nami prowadzona, walki nierównej, w której nie korzystamy z dostępu do rozmaitych paśników, z których składa się aktualne państwo polskie, tak dalece nierealizujące polskiego interesu narodowego – grzmiał z mównicy na kongresie Grzegorz Braun.
Zarysowany już na wstępie podział my-oni nie był przypadkowy. Podobnie jak reszta formułowanych podczas poszczególnych paneli haseł, pomysłów, propozycji i przemyśleń. Radykalizm braunistów jest dobrze skrojony pod oczekiwania poszczególnych grup wyborców, do których adresuje swój przekaz Konfederacja Korony Polskiej.
Kim są wyborcy Grzegorza Brauna według badania CBOS
Ciekawe i momentami nieoczywiste odpowiedzi na to, kim są i jacy są wyborcy Brauna przyniosło niedawne badanie CBOS, dotyczące elektoratów partyjnych.
„Trzy czwarte (75 proc.) zwolenników ugrupowania Grzegorza Brauna stanowią mężczyźni, co oznacza, że w tej grupie występuje wyraźna nadreprezentacja mężczyzn (wśród ogółu dorosłych Polaków i ogółu zamierzających głosować w wyborach parlamentarnych stanowią oni po 48 proc.)” – czytamy w raporcie CBOS.
Wśród badanych deklarujących zamiar głosowania na Konfederację Korony Polskiej wyraźnie niedoreprezentowani są najstarsi, czyli osoby w wieku 65 plus. Stanowią oni tylko 8 proc. wyborców. To w jakim wieku są wyborcy Brauna? Najczęściej mieszczą się w przedziale 35-64 lata.
Wedle badania CBOS zwolennicy Konfederacji Korony Polskiej są najbardziej prawicowi spośród wszystkich elektoratów. Poglądy prawicowe deklaruje 90 proc. wyborców Konfederacji Korony Polskiej.
Co ciekawe, ci sami wyborcy nie wykazują się zbyt wysoką religijnością. 30 proc. wyborców Brauna w ogóle nie praktykuje religijnie, a 21 proc. robi to kilka razy w roku.
Jeśli chodzi o wykształcenie, dominują ci z wykształceniem średnim; jeśli chodzi o miejsce zamieszkania, to na pierwszym miejscu znajdują się mieszkańcy wsi, a niedoreprezentowani są mieszkańcy największych miast.
Zamierzający głosować na Konfederację Korony Polskiej na tle pozostałych elektoratów partyjnych wyróżniają się najwyższym odsetkiem osób prowadzących własną działalność gospodarczą. Mało jest za to emerytów i rencistów.
Jak Braun wykorzystuje „gniew peryferii”
Ciekawy aspekt w badaniu CBOS to status majątkowy. Okazuje się, że wyborcy Brauna są całkiem zamożni – częściej niż ogół dorosłych Polaków i ogół zamierzających głosować w wyborach parlamentarnych uzyskują miesięczne dochody na poziomie co najmniej 9 tysięcy złotych, a rzadziej dochody do 3 tysięcy złotych. Mimo to ich własna ocena swojego statusu i swoich warunków materialnych jest wyraźnie gorsza niż u reszty Polaków i u wyborców innych partii.
-
PiS i KO tracą, zyskuje Braun. Najnowszy sondaż
-
Kaczyński o problemach prawicy. „Obóz patriotyczny nie jest zjednoczony”
Nic dziwnego, że Grzegorz Braun sprawnie wchodzi naprzeciw lękom i oczekiwaniom swojego elektoratu, wykorzystując „gniew peryferii” na swoją korzyść. Było to słychać na kongresie programowym, który był bardzo precyzyjnie skrojony pod to, co gra w duszy wyborcom Konfederacji Korony Polskiej.
Jak opisywał w swojej relacji dziennikarz Wirtualnej Polski w panelu poświęconym demografii przekonywano, że trzeba zrobić wszystko, aby wrócić do modelu rodziny z silnym mężczyzną i „słabą, młodą kobietą bez przebiegu”, podlewając to postulatem likwidacji alimentów i zakazu rozwodów, bo „dzisiejsze prawo rozwodowe to promocja rozwiązłości”.
– Kiedyś były takie zwyczaje, że kobieta, żeby wyjść za mąż, powinna być dziewicą (…). Gdybyśmy do tego wrócili, załatwilibyśmy problem. A z drugiej strony mężczyźni powinni być silnymi, pewnymi siebie, dobrze zarabiającymi facetami. Silny, tak silny, silny mężczyzna, pewny siebie i skromna, słaba, młoda kobieta bez przebiegu – mówił jeden z panelistów, cytowany przez Wirtualną Polskę.
Pojawił się także panelista, z zawodu lekarz, który przekonywał, że ból porodowy to fikcja wykreowana wyłącznie przez telewizję, a kobiety na porodówkach tak naprawdę nie krzyczą, lecz są „zachwycone”. I gdyby nie media, to porodów byłoby więcej, a więc nie byłoby problemów z dzietnością. W świetle tego, że większość wyborców Brauna to mężczyźni z mniejszych ośrodków, takie komunikaty specjalnie nie dziwią. To przekaz idealnie pod nich skrojony.
Podobnie jak ten dotyczący spraw zagranicznych, w tym stosunku do Rosji i Ukrainy.
PiS i Konfederacja nie wierzą w sukces Brauna
Jeden z panelistów, jak relacjonowała „Gazeta Wyborcza”, twierdził wprost że „Unia Europejska, ONZ i NATO są dla Polski zabójczo niszczące, zmierzają do naszej likwidacji i chcą nas rzucić do samobójczego ataku na Rosję”. Dlatego musimy porzucić obecne sojusze i „nawiązać współpracę z Rosją i z Chinami”. Konieczność normalizacji stosunków z Rosją i Białorusią plus przecięcie zaangażowania w pomoc Ukrainie to postulaty, które pojawiają się w narracji Brauna nieprzypadkowo.

Własne badania, które robiła największa partia opozycyjna, czyli PiS już po kampanii prezydenckiej pokazywały jasno, że wyborcy Grzegorza Brauna stanowią zupełnie osobną grupę, która inaczej patrzy na politykę wschodnią niż wyborcy PiS czy Konfederacji. Dla zdecydowanej większości zwolenników Brauna oczywiste jest, że Polska powinna zlikwidować wsparcie dla Ukrainy, a po wojnie domagać się od niej zwrotu kosztów za przekazany sprzęt. Wśród wyborców PiS i Konfederacji takich opinii jest zdecydowanie mniej.
Politycy PiS i Konfederacji przekonują, że nie obawiają się konkurencji ze strony Grzegorza Brauna. Zwłaszcza ci pierwsi są zdania, że to Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak mają się czego obawiać, bo większość przepływów do Brauna jest z Konfederacji a nie z PiS.
Więcej o stosunku PiS do Grzegorza Brauna przeczytasz tutaj.
– PiS i Konfederacja rywalizują dziś o umiarkowanego wyborcę o poglądach konserwatywnych. Jeśli chodzi o radykałów, to tutaj główny kierunek jest jeden. Wyborcy radykalni, których rozczarowuje to, że Menzten i Bosak zaczęli być zbyt mainstreamowi, idą do Brauna, tam szukając odpowiedzi na swoje oczekiwania dotyczące np. spraw ukraińskich – wyjaśnia nam jeden z polityków PiS, dobrze zorientowanych w tym temacie.
I dodaje, że Braun obsługuje wiele małych grup wyborców, które dotąd były rozproszone między różnymi inicjatywami politycznymi. Nazywa jednak jego partię „efemerydą”, nie wierząc w to, że Braun jest w stanie utrzymać na dłuższą metę tych ludzi przy sobie.
– Ci wyborcy są bardziej antysystemowi niż sam Braun, w pewnym momencie on też się stanie dla nich zbyt mainstreamowy, gdy na przykład będzie uczestniczył w kampanii, w debatach itd. – uważa nasz rozmówca.
-
Lider traci przewagę, za plecami konkurencja. Najnowszy sondaż zaufania
-
Walka o wyborców z Braunem, ale możliwa też koalicja. Bosak o planie dla Konfederacji
Oczekiwanie, że Braun „nie dowiezie” obecnych sondażowych wyników do wyborów w 2027 roku jest zresztą czymś, co łączy polityków PiS i Konfederacji.
– Tusk będzie robił, co może, aby pompować Brauna, bo sklejanie go z prawicą jest w jego interesie. I to jest dla nas niebezpieczne – przyznają w PiS.
W Konfederacji z kolei dobrze pamiętają własne doświadczenie z 2023 roku, gdy z sondażowych 15 procent na koniec w wyborach zostało 7 proc. Z dzisiejszej perspektywy mówią, że zaszkodziły im między innymi kontrowersje związane z poszczególnymi kandydatami na listach, których radykalne poglądy były chętnie podbijane przez media. I to samo wróżą kandydatom Brauna.
– Przecież wystarczy dać im mówić. Jak dziennikarze zaczną cytować tych ludzi, to nagle uruchomiony zostanie protokół 2 procent. To jest zawsze coś, co topiło Korwina. Nam udało się to przezwyciężyć między innymi dlatego, że pozbyliśmy się Brauna – wyjaśnia nam jeden z polityków Konfederacji.
Politolog prof. Rafał Chwedoruk w wywiadzie dla Interii zwracał uwagę, że dla przyszłości Brauna istotne będzie to, czy zdoła stworzyć ogólnokrajowe struktury, które będą zdolne do udźwignięcia ciężaru kampanii wyborczej.
Ekspert mówił też, że sprawdzianem dla Brauna może być ewentualne zakończenie wojny w Ukrainie, bo jest to dziś jeden z głównych tematów, utrzymujący Brauna w roli ugrupowania protestu.
– Z licznymi prawicowymi partiami protestu na zachodzie bywa, że tak szybko, jak się pojawiają, tak szybko ich atrakcyjność niknie, kiedy problem się rozwiązuje, albo kiedy któraś z partii establishmentowych przyjmuje agendę, na której protest był oparty – wskazywał prof. Chwedoruk.
-
Pracownik MON miał szpiegować dla obcego wywiadu. Jest decyzja sądu
-
Pierwsze ułaskawienia Karola Nawrockiego. Wiadomo, kogo dotyczyły












