
W skrócie
-
Jonathan Andic, syn założyciela sieci Mango, poinformował pracowników o tymczasowej rezygnacji z funkcji wiceprezesa spółki po oskarżeniu go o zabójstwo ojca.
-
Sąd nałożył na Jonathana Andica zakaz opuszczania kraju oraz obowiązek cotygodniowego stawiania się w sądzie, a także zwolnił go z aresztu po wpłacie miliona euro kaucji.
-
Sąd uznał, że istnieją dowody, które mogą wskazywać na działanie z premedytacją, natomiast Andic zaprzeczył oskarżeniom i zapewnił o dobrych relacjach z ojcem.
19 maja Jonathan Andic został zatrzymany przez katalońską policję pod zarzutem zabójstwa ojca. Biznesmen uniknął aresztu tymczasowego poprzez wpłacenie kaucji w wysokości miliona euro. Sąd w Martorell zakazał 45-latkowi opuszczania kraju i nałożył na niego obowiązek cotygodniowego stawiania się w sądzie.
Hiszpański przedsiębiorca Isak Andic zginął w grudniu 2024 r. Do tragedii doszło podczas wędrówki górskiej przez masyw Montserrat w północno-wschodniej części kraju. Zmarłemu biznesmenowi towarzyszył wówczas syn. Stawiana początkowa teza o wypadku została podana w wątpliwość w marcu 2025 r.
Syn szefa Mango oskarżony o zabójstwo. Zrezygnował ze stanowiska
We wtorek Andic zwrócił się do pracowników w liście otwartym, będącym równocześnie jego pierwszym publicznym komentarzem do tej sprawy. Poinformował, że ustępuje ze stanowiska, aby skupić się na udowodnieniu swojej niewinności.
„Podejmuję tę decyzję ze smutkiem, ale przekonany, że jest to najlepsze dla firmy i dla mnie” – napisał. Jego zdaniem „powstała publiczna narracja oparta na stronniczym, zniekształconym i wyrwanym z kontekstu spojrzeniu, co stworzyło wrażenie winy, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością”. Zarzuty określił mianem „poważnych, niesprawiedliwych i bezpodstawnych”.
Jonathan Andic o oskarżeniach. „Wyrwane z kontekstu spojrzenie”
Tymczasem w ocenie sądu, jak podaje Reuters, istnieje wystarczająco dużo dowodów wskazujących na to, że śmierć mogła nie być przypadkowa, a Andic działał z premedytacją. Obraz negatywnych relacji łączących go z ojcem mają ukazywać między innymi wiadomości wymieniane za pośrednictwem komunikatora. Zdaniem sądu 45-latek miał obsesję na punkcie majątku, a kierowane do ojca słowa wyrażały „uczucia nienawiści, urazy i myśli o śmierci, a także obwinianie ojca za swoją sytuację”.
Syn zmarłego stanowczo temu zaprzeczył. „Przeżyliśmy razem wiele szczęśliwych, cennych i pełnych miłości chwil. Jak to bywa w wielu rodzinach, stawiliśmy czoła również trudnym i pełnym wyzwań chwilom, które pokonaliśmy dzięki ogromnemu wysiłkowi, hojności i wsparciu” – napisał.
45-latek objął stanowisko wiceprezesa Mango około sześciu tygodni śmierci ojca. Członkowie zarządu wspierają Andica, czemu dali wyraz we wtorkowym oświadczeniu. Wskazali w nim „pełne przekonanie, że postępowanie prawne zostanie rozstrzygnięte pomyślnie i wierzą, że nastąpi to tak szybko, jak to możliwe”.

