Jednym z najostrzejszych frontów wojny domowej w PiS jest od kilku dni Pomorze – skąd pochodzą zarówno wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Rozwój Plus, jak i syn tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej współzałożyciela Platformy Obywatelskiej Macieja Płażyńskiego. 

Wszystko zaczęło się od krytyki ze strony Płażyńskiego pod adresem Mateusza Morawieckiego, który ma świadomie dzielić Prawo i Sprawiedliwość. W reakcji na te słowa Marcin Horała zarzucił swojemu koledze z regionu, że ten nie tylko nie wspierał w kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego – ale i przygotował oraz kolportował raport o kontrowersyjnych powiązaniach przyszłego prezydenta.

Zobacz wideo Rozłam w PiS jest nieodwracalny

Chodzi o raport, którego fragmenty w kampanii prezydenckiej opublikował portal Onet. Opisano w nim powiązania Karola Nawrockiego – który w momencie jego powstawania nie był jeszcze kandydatem PiS – z osobami ze środowisk przestępczych i neonazistowskich w Trójmieście, m. in. gangsterem Olgierdem L. Nawrocki określił raport jako „głęboką manipulację”.

Kacper Płażyński nazwał zarzuty o autorstwo raportu „kłamstwem”. „Dziś wystosowałem do Marcina Horały przedsądowe wezwanie do przeprosin i zapłaty 50 tysięcy złotych na rzecz fundacji Polska Łączy. Cieszę się, że łgarstwo, które kolportował przez ostatnie półtora roku, będzie mógł zweryfikować sąd” – napisał wczoraj na portalu X.

Horała: Słowa Płażyńskiego naprawdę mnie ruszyły

Jeżeli Płażyński okaże się słowny, to sprawa rzeczywiście trafi do sądu. Marcin Horała zadeklarował dziś w TVP Info, że nie przeprosi za swoje słowa polityka z konkurencyjnej frakcji w partii, bo „nie ma za co”.

– Czekam w takim razie na proces w sądzie, gdzie pod rygorem odpowiedzialności karnej za prawdziwość zeznań będziemy badali czy to prawda, że Kacper Płażyński był przeciwny kandydaturze Karola Nawrockiego – powiedział Horała. 

– Mój kolega z partii zapowiada, że mnie pozwie za to, że ja mówię, iż on coś kolportował. On twierdzi, że ja coś kolportowałem, więc wszystkie okoliczności tej sprawy będzie trzeba zbadać – kontynuował były prezes spółki CPK.

Na pytanie, dlaczego wcześniej nie wspomniał o raporcie ws. Nawrockiego odpowiedział, że to była sprawa „dosyć powszechnie znana”.

– Po prostu zdenerwowałem się, kiedy akurat taka osoba z pozycji wyższości, takiej wyższości moralnej, poucza Mateusza Morawieckiego w kwestii lojalności wobec PiS-u, gry zespołowej i tak dalej. Ja naprawdę niezwykle rzadko ulegam emocjom w polityce, ale to mnie naprawdę ruszyło – stwierdził bliski współpracownik Morawieckiego. 

Udział