
InPost może wkrótce pożegnać się z rynkiem publicznym. Jak podaje Bloomberg, trwają rozmowy dotyczące możliwego wycofania spółki z giełdy, prowadzone przez Rafała Brzoskę oraz dwóch głównych inwestorów — PPF Group i Advent International. Podmioty te posiadają łącznie prawie połowę udziałów, a kapitalizacja InPostu przekracza obecnie 7,2 mld euro.
Przejęcie kontroli
Celem analiz jest doprowadzenie do przejęcia pełnej kontroli nad firmą oraz rezygnacja z notowań na Euronext Amsterdam. Brzoska w ostatnich miesiącach wielokrotnie sygnalizował niezadowolenie z wyceny rynkowej, wskazując, że krótkoterminowe oczekiwania inwestorów nie oddają długofalowej strategii spółki. Podkreślał też, że przez liczne transakcje przejęć i obowiązki raportowe nie mógł swobodnie zwiększać swojego pakietu akcji.
Zdaniem Marka Różyckiego z Last Mile Experts przedstawiany scenariusz nie powinien być odbierany jako ruch księgowy, lecz jako próba uwolnienia firmy od ograniczeń, jakie niesie obecność na giełdzie. Według niego prywatna struktura właścicielska mogłaby umożliwić szybsze wdrażanie planów konsolidacyjnych bez presji kwartalnych wyników.
Specjalny zespół
Powołano już specjalny zespół analizujący propozycję, choć wciąż nie wiadomo, czy rozmowy zakończą się transakcją. Inwestorzy zareagowali jednak optymistycznie — 8 stycznia kurs InPostu podskoczył o 3,5 proc., przekraczając poziom 14,3 euro za akcję.
Aby spółka mogła zostać zdjęta z parkietu, oferent musiałby skupić co najmniej 95 proc. akcji i praw głosu. Dopiero po osiągnięciu tego progu możliwe byłoby zarówno formalne wycofanie z obrotu, jak i przymusowy wykup udziałów od akcjonariuszy mniejszościowych.
Analitycy podkreślają, że potencjał dalszego wzrostu pozostaje znaczny. Według szacunków Last Mile Experts przychody firmy mogą zwiększyć się z 11 mld zł w 2024 r. do około 20 mld zł w 2027 r., a zysk netto sięgnąć 2 mld zł. Rosnąca popularność automatów paczkowych oraz przewaga InPostu w obszarze logistyki „ostatniej mili” mają stanowić fundament tego trendu.












