Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) poinformowało w komunikacie opublikowanym w serwisie X, że operacja zakończyła się w niedzielę (19 lipca) o godz. 22.00 czasu wschodnioamerykańskiego (4.00 nad ranem w Polsce). Podległe mu siły zaatakowały irańskie centra dowodzenia wojskowego, stanowiska obrony przeciwlotniczej i nadzoru wybrzeża, zdolności morskie, miejsca rozmieszczenia i odpalania rakiet oraz dronów, a także sieci łączności.
Z kolei irańska agencja IRNA podała, że Teheran odpowiedział wystrzeleniem pocisków „we wrogie cele”. Ambasada USA w Bahrajnie poinformowała natomiast, że posiada informacje wskazujące na możliwość planowanych przez Iran uderzeń na lokalizacje w centrum Manamy. W związku z tym zaapelowała do przebywających w tym kraju obywateli USA o zachowanie ostrożności.
„Eksplodowały” dwa tankowce
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) podał w komunikacie, przekazanym przez irańską agencję Tasnim, podano, że dwa tankowce „eksplodowały”, gdy pod presją USA próbowały pokonać „niebezpieczną południową trasę” cieśniny. „Ten korytarz nie będzie bezpieczny dla tranzytu produktów petrochemicznych ani nawet pojedynczej kropli ropy i gazu” – ostrzegł Korpus.
Niezależnie od tych doniesień brytyjska agencja bezpieczeństwa morskiego (UKMTO) poinformowała o pożarze na statku osiem mil morskich na północny zachód od Kumzar w północnym Omanie.
Działania morskie to tylko jeden z frontów irańskiej odpowiedzi. IRGC poinformował o uderzeniach rakietami balistycznymi w jordańskie lotnisko Akaba, powodując „poważne zniszczenia”. Według władz Jordanii część pocisków została przechwycona.
Z kolei Sztab Generalny Armii Kuwejtu poinformował o ataku „wrogich” dronów. Według IRGC uderzenia były wymierzone w amerykańską bazę lotniczą Ali Al-Salem. Zniszczeniu miał ulec radar wczesnego ostrzegania oraz hangar z dronami MQ-9. Kuwejckie władze zaprzeczają, wskazując, że celem Irańczyków padła cywilna stacja odsalania wody.
Irańczycy przeprowadzili także atak na bazę dowodzenia sił specjalnych w syryjskim Al-Tanf.
USA przygotowują się na szerszy konflikt
„W niedzielę nasilała się wymiana ataków na obiekty cywilne i wojskowe, a Stany Zjednoczone i Iran zbliżyły się do pełnoskalowego konfliktu” – napisał dziennik „Washington Post”.
– Stany Zjednoczone przygotowują się na szerszy konflikt – powiedział jeden z amerykańskich urzędników zaznajomiony z wewnętrznymi rozmowami w administracji. Źródło gazety zaznaczyło jednak, że rozszerzenie działań USA będzie ograniczone z powodu kurczących się zapasów środków obrony powietrznej i amunicji dalekiego zasięgu, a także brak wystarczających możliwości szybkiego skierowania dodatkowej liczby żołnierzy i samolotów do tego regionu.
– Nie mamy wystarczających zasobów, aby bezpiecznie utrzymać prowadzenie operacji, i nie sądzę, żeby Biały Dom był tego świadomy – powiedział urzędnik.
O możliwym zintensyfikowaniu działań zbrojnych może też świadczyć wysyłanie na Bliski Wschód przez USA kolejnych samolotów bojowych: myśliwców F-16 z Niemiec oraz F-35 stacjonujących w Wielkiej Brytanii – podkreśliły w niedzielę amerykańskie media. Do regionu przerzucane są też powietrzne tankowce.
Negocjacje? Rubio: Iran nadal wysyła sygnały
Szef dyplomacji USA Marco Rubio oskarżył Teheran o celowe traktowanie cieśniny Ormuz jako narzędzia szantażu wobec światowej gospodarki. W reakcji na te zarzuty szef irańskiego MSZ Abbas Aragczi, cytowany przez agencję IRNA, powiedział, że Teheran zakończy wojnę dopiero, gdy zyska „przewagę na polu bitwy”, co otworzy drogę do negocjacji.
– Stany Zjednoczone zawsze pozostają otwarte na rozwiązanie dyplomatyczne. Wielokrotnie podejmowaliśmy próby rozmów z Iranem i będziemy je kontynuować. Jeśli pojawi się możliwość dialogu, z zadowoleniem ją wykorzystamy – zapewnił sekretarz stanu USA Marco Rubio.
– Iran nadal wysyła sygnały, że chce rozmawiać i negocjować, ale odpowiadamy na jego działania. A jego działania polegają na wystrzeliwaniu rakiet i wysyłaniu dronów przeciwko statkom, także dziś wieczorem – dodał przed odlotem do Manili, gdzie weźmie udział w posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych państw Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN).
Trump: Jest nam bardzo przykro
W sobotę Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) poinformowało o śmierci dwóch żołnierzy USA oraz zaginięciu jednego w następstwie piątkowego irańskiego ataku balistycznego i dronowego na bazę lotniczą w Jordanii. W niedzielę na miejscu znaleziono niezidentyfikowane szczątki ludzkie. Trwa proces ich identyfikacji – przekazało wojsko.
CENTCOM powiadomił też w niedzielę, że jeden amerykański żołnierz zginął, a drugi został ranny w sobotę na północy Iraku w trakcie kontrolowanej detonacji niewybuchu pochodzącego z zestrzelonego irańskiego drona-kamikadze.
– Jest nam z tego powodu bardzo przykro, ale wiecie, ci wspaniali ludzie, ci wielcy patrioci walczyli tam o to, by Iran nie wszedł w posiadanie broni jądrowej – powiedział Trump w rozmowie z dziennikarzami podczas powrotu do Waszyngtonu z finału mistrzostw świata w piłce nożnej.
– Dziś w nocy znowu uderzyliśmy w nich bardzo mocno i zrobiliśmy to na cześć trzech, bardziej jest to prawdopodobne, że trzech niż dwóch, wielkich patriotów – stwierdził.
Prezydent ocenił, że Irańczycy „stracili praktycznie wszystko pod względem militarnym”. – Niewiele im tam zostało. Mają trochę rakiet. Mają trochę dronów. Mają pewne zdolności produkcyjne, ale niewielkie. My kontrolujemy cieśninę Ormuz. Oni nie kontrolują niczego. Zobaczymy więc, co się wydarzy – dodał.
– To, co teraz robimy, to eliminujemy wszelką możliwość posiadania przez nich (Irańczyków) pocisku z głowicą nuklearną. Po półtora tygodnia, nie po czterech tygodniach, (…) prawdopodobnie ich powstrzymaliśmy. Ale nie chcę używać słowa „prawdopodobnie” – powiedział Trump.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)


