Na pytanie, czy Rosja mogłaby zdecydować się na agresję przeciwko państwu NATO, „tak” odpowiedziało 21,5 proc. badanych. Kolejne 41,8 proc. respondentów uznało, że taka agresja jest możliwa, ale nie przybrałaby formy pełnowymiarowej inwazji. Łącznie daje to 63,3 proc. osób dopuszczających jakiś scenariusz konfrontacji.

Przeciwnego zdania – że atak Rosji na kraj NATO jest niemożliwy – jest 26,1 proc. respondentów, a 10,5 proc. nie ma w tej sprawie zdania.

Zobacz wideo Mamy konstytucyjny obowiązek obrony Polski

Badanie SW Research przeprowadzono w dniach 22-23 września wśród 800 internautów powyżej 18. roku życia.

Ostrzeżenia Zachodu

Wyniki badania wpisują się w serię ostrzeżeń płynących od wiosny tego roku ze strony zachodnich wywiadów i przywódców państw NATO, dotyczących możliwej eskalacji działań Rosji wobec Sojuszu – niekoniecznie w formie regularnej wojny, lecz raczej nasilenia wojny hybrydowej, cyberataków czy aktów dywersji.

24 września szef MSZ Radosław Sikorski mówił między innymi podczas rozmowy w Council on Foreign Relations, że Polska otrzymuje sygnały, iż Rosja „szykuje coś dużego” jeszcze w tym roku, wskazując na możliwość ataku pod fałszywą flagą, który miałby posłużyć Kremlowi jako pretekst do mobilizacji.

Premier Donald Tusk mówił z kolei w Sejmie o realnym ryzyku, że „na teren państw NATO mogą wlatywać drony lub różnego rodzaju pociski”. – W planie rosyjskim – w ocenie wywiadów – są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. O tych możliwościach wspominano już od dłuższego czasu. Dzisiaj te informacje są bardzo spójne i niestety przekonujące – mówił między innymi.

Podobne ostrzeżenia padały w duńskim raporcie wywiadu wojskowego (FE), którego szef Thomas Ahrenkiel określił obecną sytuację jako „najpoważniejszą od zakończenia zimnej wojny”, choć zastrzegł, że atak na kraj NATO pozostaje bardzo mało prawdopodobny.

Putin: Nie przygotowujemy się do działań zbrojnych przeciwko Europie

Władimir Putin oznajmił w piątek (25 września) na konferencji prasowej zorganizowanej w kuluarach Międzynarodowego Forum Kultury w Petersburgu, że Rosja nie planuje „żadnych działań zbrojnych przeciwko Europie”. 

– Wielu w Europie twierdzi, że spodziewają się ataku ze strony Federacji Rosyjskiej i dlatego sami muszą przygotować się do działań zbrojnych, do wojny z Rosją. Chcę raz jeszcze podkreślić: nie przygotowujemy się do żadnych działań zbrojnych przeciwko Europie – oświadczył.

Putin powiedział też, że porozumienie pokojowe z Ukrainą jest opcją, która „pozostaje na stole”, ale Moskwa musi jeszcze ocenić, co leży w jej „najlepiej pojętym interesie”. – Po tym wszystkim, co oni (Ukraińcy – red.) zrobili, musimy się dobrze zastanowić, co powinniśmy zrobić w zamian – dodał Putin, odnosząc się, jak relacjonuje AFP, do ukraińskich ataków na terytorium Rosji.

Oskarżył też Ukraińców o przypuszczenie „prowokacyjnych” ataków na rosyjskie lokale wyborcze podczas niedawnych wyborów parlamentarnych i ostrzegł, że Ukraina zapłaci za nie cenę w postaci rosyjskiej „trwałej reakcji”. – To oni to zaczęli. Wszędzie, na każdym froncie. Czy to są igraszki, dziecięce zabawy? – mówił rosyjski dyktator.

– Powinni zatem odczuć uderzenia odwetowe Rosji i zrozumieć, że żadna prowokacja, żadne podgrzewanie atmosfery, by osiągnąć pewne rezultaty, nie zadziała. Tylko pogarszają swoją sytuację – dodał i stwierdził, że to właśnie dlatego Kijów domaga się zawieszenia broni i wznowienia negocjacji.

AFP przypomina, że inicjowane przez Waszyngton rozmowy pokojowe między Rosją i Ukrainą nie tylko nie doprowadziły do żadnych rezultatów, ale też utknęły w martwym punkcie wraz z wybuchem wojny między USA i Iranem.

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version