
-
Jaszczurka Leiocephalus carinatus została uznana za groźny gatunek inwazyjny, choć z pozoru wydaje się niegroźna.
-
Wypuszczona celowo na Florydzie w celu zwalczania owadów, jaszczurka ta zaczęła wypierać rodzime gatunki gadów, zwłaszcza anolisy i małe legwany.
-
Obecność Leiocephalus carinatus odnotowano już na dużą skalę, a amerykańskie media apelują o zgłaszanie jej występowania i niepłoszenie tych zwierząt.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
To nie jest duża jaszczurka. Razem z ogonem ma mniej więcej 25 cm długości, a zatem ma rozmiary dobrze nam znanej w Polsce zwinki. Ten ogon jest zresztą największą osobliwością gada. Zawinięty, zakręcony, często wygląda jak spirala na końcu ciała jaszczurki. Nadaje zwierzęciu bardzo oryginalnego wyglądu, charakterystycznego dla rodziny Leiocephalidae. Takie podwijanie ogona jest zachowaniem, które ma tej jaszczurce pomóc w obronie przed drapieżnikami.
To rodzina niedużych jaszczurek związanych z Antylami. Około 30 gatunków gadów tej grupy mieszka na rozmaitych wyspach karaibskich, tworząc tam najczęściej endemiczne i oryginalne dla każdej z wysp gatunki. Mamy zatem takie jaszczurki na Kubie, wyspie Haiti, są gatunki z Jamajki, Bahamów, Kajmanów, Turks i Caicos, Trynidadzie i Tobago czy Gwadelupie.
Nie ma natomiast tych zwierząt w kontynentalnej Ameryce, a w zasadzie do tej pory nie było. Ich pojawienie się na terenie Stanów Zjednoczonych jest wielce pouczającą historią o tym, że inwazyjnym zwierzęciem może stać się niemal każde, które w jakimś zakresie wywoła negatywne skutki dla środowiska. Nawet zwierzę niepozorne jak ta jaszczurka, która została wypuszczona po raz pierwszy w latach czterdziestych na terenie Palm Beach na Florydzie. Wypuszczona specjalnie przez ludzi, bowiem ktoś wpadła na pomysł, iż gad ten sprawnie chwyta owady i ich larwy. A skro tak, to pozwoli pozbyć się szkodników niszczących uprawy, zwłaszcza trzciny cukrowej i tytoniu. Tak przecież robi na wyspach karaibskich, więc w czym problem?
Nawet niepozorna jaszczurka może okazać się problemem
Okazało się, że jest problem. Na wyspach karaibskich rzeczywiście te jaszczurki biegają po plantacjach trzciny cukrowej, tytoniu czy cytrusów w celu schwytania owadów i pomagają w ich ograniczeniu. Tam jednak działają w swoim środowisku, w swojej piramidzie troficznej, mają swoje ofiary, swoich wrogów i swoją konkurencję oraz ograniczenia. W kontynentalnej Ameryce sprawa wygląda już zupełnie inaczej.
Jaszczurka z gatunku Leiocephalus carinatus pochodząca z Kuby, Kajmanów i Bahamów, po dotarciu do Stanów Zjednoczonych oraz do Ameryki Środkowej (bo wsiedlono ją także na wyspy u brzegów Hondurasu), rozpoczęła dość zaborcze rządy. Gad szybko się mnożył, wypierał miejscową konkurencję i okazał się niezwykle groźny dla tutejszych gatunków, zwłaszcza anolisów i małych legwanów. Inwazyjna jaszczurka zabrała im przestrzeń, pokarm, pożera nawet ich jaja.
Amerykańscy hepretologowie donoszą, że niektóre anolisy tak dotkliwie odczuwają atak ze strony przybyszów z Kuby i Bahamów, że zaczęły przenosić swoje gniazda z drzew na ziemię. Tam jednak są bardziej narażone na ataki innych drapieżników.

Jest apel, by ludzie zgłaszali obecność gada
Dr Matthew Atkinson, herpetolog z University of Central Florida, w wywiadzie dla FOX 35 mówi, że inwazja z Kuby jest już nie do zatrzymania. A skutki jej są opłakane. Nowe jaszczurki rozmnożyły się bardzo i są już nie tylko na Florydzie, ale na coraz większych połaciach wschodnich USA. Pojawiają się dosłownie wszędzie, na trawnikach, na chodnikach i placach, parkingach. Nie przeszkadza im beton ani miasta, stają się wszędobylskie. Z konsekwencjami dla rodzimych gadów.
Stąd apel opublikowany przez amerykańskie media, by ludzie zgłaszali obecność tych charakterystycznych gadów. To pozwoli łatwiej śledzić, gdzie gatunek się pojawia i jak szybko się rozprzestrzenia. Takie raporty mogą również pomóc naukowcom ustalić, czy populacje zadomowiły się w nowych miejscach. Jest także prośba, by tych zwierząt nie płoszyć. Nie zagrażają ludziom, a płoszenie ich sprawia, że przenoszą się szybciej w nowe miejsca.
No i to także nauczka, by nigdy, nigdzie i pod żadnym pozorem nie wypuszczać na wolność żadnych obcych zwierząt, niezależnie od tego jak duże są i jak niewinnie wyglądają.













