Iran zamyka cieśninę Ormuz po atakach USA. Grozi blokadami innych szlaków

Waszyngton rozpoczął we wtorek (14 lipca) nową serię ataków na Iran. Amerykańska marynarka wojenna wznowiła natomiast blokadę statków płynących do i z irańskich portów. Decyzję zapowiedział prezydent Donald Trump, deklarując, że USA będą „strażnikiem” cieśniny Ormuz. Trump wycofał się jednocześnie z pomysłu pobierania od armatorów opłaty w wysokości 20 proc. wartości ładunku za tranzyt cieśniną, zapowiadając w zamian umowy handlowe i inwestycyjne z państwami arabskimi Zatoki.

Iran grozi USA zamknięciem innych szlaków handlowych

„Iran w ciągu ostatnich siedmiu dni celowo brał na cel cywilów w regionie, atakując siedem statków handlowych” – oświadczył szef Centralnego Dowództwa USA (CENTCOM) adm. Brad Cooper. Według niego w wyniku ataków zginęło lub zostało rannych blisko tuzin cywilnych członków załóg. 

Zobacz wideo Ameryka jest na musiku, dlatego zmiękła w negocjacjach z Iranem

„Siły irańskie wystrzeliły także dziesiątki pocisków i dronów w kierunku sąsiednich państw Zatoki. Siły USA rozliczają Iran z nieuzasadnionej agresji, która wciąż zagraża życiu niewinnych” – napisał Cooper w oświadczeniu opublikowanym przez CENTCOM. 

Do wymiany ciosów dochodzi mimo trwających rozmów pokojowych. Głównym punktem zapalnym pozostaje cieśnina Ormuz. Iran żąda, by statki płynęły przez nią wyznaczonym korytarzem wzdłuż irańskiego wybrzeża i uzyskiwały zgodę władz w Teheranie.

„Wróg (…) powinien również spodziewać się zamknięcia innych szlaków eksportu ropy naftowej i gazu, które służą interesom Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników [a] eksport ropy naftowej i gazu z regionu będzie dostępny albo dla wszystkich, albo dla nikogo” – zaznaczył IRGC w telewizji państwowej.

Wymiana ciosów na linii Iran – USA

W poniedziałek (13 lipca) irańskie pociski manewrujące trafiły dwa tankowce w południowym torze wodnym cieśniny. Według resortu obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich zginął jeden marynarz, a ośmiu zostało rannych. CENTCOM odpowiedział serią uderzeń m.in. na stanowiska rakiet i dronów oraz rejony portów Bandar Abbas i Buszehr, po raz pierwszy używając bojowo morskich dronów.

Administracja Trumpa zaostrzyła dzień później presję finansową na Iran, obejmując sankcjami irańskiego magnata naftowego oraz ponad 50 powiązanych z nim osób, podmiotów i statków

Siły USA rozpoczęły także kolejną falę ataków, a prezydent Trump zapowiedział, że uderzenia będą kontynuowane do czasu zawarcia porozumienia przez Iran. Choć zaznaczył, że ataki na elektrownie „zostawi na koniec”, to zapowiedział, że stanie się to już w przyszłym tygodniu, „o ile Iran nie przyjdzie do stołu”. Ostrzegł przy tym, że jeśli tego nie zrobi, „nic im nie zostanie”.

Prezydent zaznaczył, że jeszcze we wtorek odbyła się kolejna runda rozmów przedstawicieli obu krajów i twierdził, że Iran chce zawrzeć układ, ale jednocześnie zauważył, że Irańczycy „za każdym razem, gdy zawierają umowę, to ją łamią”.

Trump już wcześniej kilkakrotnie groził atakami na elektrownie i infrastrukturę cywilną, mówiąc, że atak taki „cofnie kraj o dekady” lub wręcz zabije „całą cywilizację”, jednak za każdym razem wycofywał się z tych zamiarów.

Prezydent USA zapowiedział też ponownie, że może zaatakować nietknięty dotąd przez amerykańskie bomby ośrodek jądrowy nazywany przez Waszyngton „Pickaxe Mountain”. Zaznaczył, że choć obiekt jest ściśle monitorowany przez siły USA z kosmosu, to „ktoś powiedział, że jest tam trochę ruchu”.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Redagował Jan Latała

Udział
Exit mobile version