Według najnowszych danych 52,5 proc. wyborców opowiedziało się przeciwko rządowej propozycji wznowienia negocjacji z UE, a 47,5 proc. poparło ten pomysł – podał w niedzielę (30 sierpnia) rano RUV. Do głosowania uprawnionych było ponad 270 tys. Islandczyków. Nie podano frekwencji.
Jak przekazała komisja wyborcza, na którą powołuje się Agencja Reutera, pełne wyniki głosowania mogą być znane dopiero w niedzielę koło południa.
Islandia głosuje ws. członkostwa w UE. Zdania są podzielone
Islandzkie społeczeństwo jest mocno podzielone w sprawie wznowienia rozmów akcesyjnych z UE. We wszystkich sondażach w ostatnim czasie niewielką przewagę utrzymywali zwolennicy kontynuowania negocjacji.
Zwolennicy integracji z UE liczą na obniżkę stóp procentowych, niższą inflację i niższe ceny produktów. Argumentują też, że byłoby to ważnym krokiem w kontekście gróźb prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczących przejęcia przez jego kraj kontroli nad duńską Grenlandią.
Przeciwnicy twierdzą z kolei, że dołączenie do UE byłoby ciosem w suwerenność Islandii. Do grupy tej należą rolnicy oraz przedstawiciele branży rybołówstwa i wielorybnictwa, którzy obawiają się ograniczenia kwot połowów lub wprowadzenia zakazów. Przeciwni są również zwolennicy partii opozycyjnych, w tym konserwatywnej Partii Niepodległości.
– Kampania referendalna wzmogła debatę o pozycji Islandii na świecie – powiedziała dziennikarzom premierka Islandii Kristrun Frostadottir, oddając głos w jednym z lokali wyborczych w Reykjaviku.
Islandia głosuje, Norwegia drży. Wynik referendum może mieć znaczenie dla układu sił w Europie. Nigdzie decyzja Reykjaviku nie jest oczekiwana w takim napięciu, jak w Oslo – pisze Mieszko Czarnecki na Wyborcza.pl.
Co dalej?
Jeśli Islandczycy opowiedzą się za kontynuowaniem negocjacji, to o samym wejściu do UE zdecyduje kolejny plebiscyt, gdy znane będą warunki akcesji. Jeśli większość głosujących w referendum będzie na „nie”, sprawa integracji z UE nie będzie podnoszona do końca kadencji parlamentu, czyli do 2028 r. – zapowiedziała Frostadottir.
Islandia złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 r., w szczytowym momencie światowego kryzysu finansowego. Prace w ramach procesu akcesyjnego zostały zamrożone w 2013 r., gdy eksperci ostrzegali przed potencjalnym rozpadem strefy euro. Według tamtejszego resortu dyplomacji, jeśli większość społeczeństwa zagłosuje na ponowne otwarcie rozmów akcesyjnych z Brukselą, rozmowy mogą rozpocząć się pod koniec 2026 r. i trwać od 18 do 24 miesięcy.
„Przyjedź tu na urlop i zobacz, jak firma milionera zabija wieloryby”. Tak ekologiczni piraci reklamują Islandię – pisze Aleksander Gurgul na Wyborcza.pl.
Źródło: PAP












