Izrael uderzył w irańską flotę, by chronić Azerbejdżan. „Tajna umowa”

Portal Maritime-Executive ocenił, że izraelskie uderzenie na irańską flotę na Morzu Kaspijskim mogło być wymierzone nie tylko w potencjał militarny Teheranu, ale też chronić Azerbejdżan. Według serwisu ma to związek z pogarszającymi się relacjami między Baku i Teheranem oraz z tajną umową o współpracy obronnej, którą oba państwa miały zawrzeć przed rokiem.

Napięcia między Iranem i Azerbejdżanem

Portal przypomniał, że napięcia między oboma krajami narastają od lat. W ostatnich tygodniach Iran przyjął bardziej agresywną postawę wobec Azerbejdżanu. Po ataku dronów Arash-2 na lotnisko w Nachiczewaniu, w którym uszkodzony został terminal, a dwie osoby cywilne zostały ranne, Azerbejdżan zamknął granicę lądową z Iranem. 

Maritime-Executive przypomina też atak na ambasadę Azerbejdżanu w Teheranie w styczniu 2023 roku oraz udaremnioną w Baku próbę utworzenia organizacji Huseyniyun, która miała działać na rzecz obalenia świeckiego rządu Azerbejdżanu.

Zobacz wideo Iran ostrzegał przed wojną regionalną, ale Trump go nie słuchał

Izrael uderzył w bazę i flotę Iranu

Zdaniem Maritime-Executive izraelski atak mógł mieć na celu pozbawienie Iranu możliwości dalszego wywierania presji na Azerbejdżan. Portal napisał, że w wyniku bombardowania wybrzeża Morza Kaspijskiego zniszczona została baza morska w Bandar Anzali, a niemal cała irańska flota stacjonująca na tych wodach została zatopiona.

Według serwisu skutkiem ataku było również przerwanie irańsko-rosyjskiego morskiego szlaku transportowego, którym Moskwa miała dostarczać Teheranowi broń.

Możliwe konsekwencje dla regionu

Portal ocenił, że działania Izraela mogą być odczytywane jako sygnał zachęcający Baku do bliższego zaangażowania się po stronie antyirańskiej koalicji. Taki scenariusz mógłby jednak rozszerzyć konflikt, bo najbliższym sojusznikiem Azerbejdżanu jest Turcja, związana z nim umową wojskową.

Tadeusz Brzozowski (PAP)

Czytaj także: Reżim w Teheranie jest coraz bardziej pewny swego. Cele Netanjahu i prezydenta USA zaczęły się rozjeżdżać – pisze Robert Stefanicki na Wyborcza.pl.

Redagował Jan Latała

Udział