
Informacja o ukąszeniu 16-latka przez żmiję lewantyńską pojawiła się w weekend. Gad miał zaatakować nastolatka w domu. Wąż ten naturalnie występuje od Turcji i Kaukazu po Pakistan, Uzbekistan i północne Indie, a od południa po Algierię i Tunezję. Jego hodowla w Polsce jest nielegalna.
Jak relacjonują lekarze ze Szpitala Dziecięcego w Krakowie poszkodowany trafił do szpitala w nocy. Podjęto leczenie objawowe i zaczęto szukać surowicy. Tej, której potrzebował nastolatek, nie było w Polsce. „Po kilkudziesięciu minutach stało się jasne: najbliższa surowica jest w Monachium” – wspominają lekarze.
Aby pomóc nastolatkowi, zorganizowano lot z Warszawy przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Surowica została odebrana na lotnisku w Monachium i przyleciała samolotem na lotnisko Balice, gdzie czekał już transport szpitalny. W międzyczasie podjęto decyzję o sfinansowaniu zakupu, mimo że nie było gwarancji zwrotu pieniędzy przez NFZ.
W piątek o 15:00 surowica dotarła na oddział. Uruchomiono wlew. Po kilku godzinach stan chłopca zaczął się powoli poprawiać. Dziś możemy powiedzieć: walka o surowicę miała sens. Nasz zespół pokazał, czym jest prawdziwa praca zespołowa – skuteczna, szybka i bezkompromisowa, gdy chodzi o życie pacjenta
Jedyny gatunek żmii występujący w Polsce to żmija zygzakowata, której jad jest znacznie słabszy od toksyny żmii lewantyńskiej. Ten groźny wąż jest drugim pod względem jadowitości wężem w Europie, po żmii nosorogiej.
Policja ma ustalić, czy wąż był hodowany w Polsce legalnie, choć – co do zasady – jest to zakazane. Możliwe, że nastolatek nabył żmije lewantyńskie w Czechach i jest to część większej sprawy związanej z nielegalnym sprowadzaniem węży – ten wątek również bada policja. 16-latek hodował w domu dwa węże z tego gatunku. Do wypadku miało dojść podczas pojenia żmii wodą.

