
Na dwa lata więzienia poznański sąd skazał w poniedziałek właściciela hodowli dzikich zwierząt w Pyszącej (pow. śremski, woj. wielkopolskie). Mężczyzna przez kilka lat, formalnie prowadząc cyrk, handlował zwierzętami, które przetrzymywał w warunkach zagrażających ich życiu i zdrowiu.
Znęcanie się nad zwierzętami w Pyszącej. Jest wyrok
W 2017 r. na terenie hodowli zarejestrowanej jako cyrk, policja znalazła niemal 300 zwierząt, w tym okazy gatunków chronionych. Były wśród nich m.in. tygrysy, lamparty, rysie, antylopy czy pumy. Stan sanitarny pomieszczeń i wybiegów miał zagrażać życiu i zdrowiu przetrzymywanych zwierząt. Część z nich ewakuowano do polskich ogrodów, a część przyjęły europejskie azyle dla dzikich zwierząt. Proces właściciela hodowli zaczął się w 2019 r.
W poniedziałek Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał właściciela hodowli w Pyszącej za winnego m.in. znęcania się nad zwierzętami, łamania praw pracowniczych, fałszerstwa, przywłaszczenia zwierzęcia czy spowodowania zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób. Sąd skazał mężczyznę na dwa lata więzienia, a także orzekł przepadek części jego zwierząt.
W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Joanna Rucińska zaznaczyła, że działalność oskarżonego była niewłaściwie nadzorowana przez powołane do tego służby weterynaryjne.
Sędzia dodała, że ośrodek został w 2012 r. dopuszczony do prowadzenia hodowli zwierząt na potrzeby pokazów, edukacji, ochrony i zachowania gatunków. Hodowca, naruszając przepisy, prowadził działalność zarobkową polegającą na przetrzymywaniu i handlowaniu zwierzętami ponad 300 gatunków. Oskarżony utrzymywał zwierzęta w niewłaściwych warunkach, powodując ich cierpienie i częściowo zagrażając ich zdrowiu i życiu.
-
Z lasu zniknęły ważne elementy. Leśnicy apelują do świadków
-
Wszyscy czekają na wiosenne skarby. Źle podane, powodują śmierć
Jedna z większych akcji w Europie
W czasie trwającego od 2019 r. procesu oskarżony nie przyznał się do popełnienia większości zarzucanych mu czynów, jednak w ocenie sądu jego wina, szczególnie w odniesieniu do przepisów o ochronie zwierząt, nie budzi wątpliwości.
Anna Plaszczyk z Fundacji Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! rozmawiając po wyroku z dziennikarzami podkreśliła, że nie spodziewała się tak wysokiej kary dla oskarżonego. „To jest bardzo dobre. Takie wyroki powinny zapadać w tak drastycznych i kontrowersyjnych sprawach” – powiedziała.
Interwencja z 2017 roku do dziś jest największą tego typu interwencją nie tylko w Polsce, ale też w całej Europie. Fundacja Viva! ma w tej sprawie status pokrzywdzonej i jest oskarżycielem posiłkowym.












