
Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Co takiego dzieje się w pani dawnej partii. Czy stowarzyszenie „Rozwój Plus” Mateusza Morawieckiego zwiastuje rozłam w PiS?
Nelli Rokita: Każda odnowa jest naturalna, a skoro idzie wiosna, to my również się odnawiamy. Wiosna działa na nas oczyszczająco, robimy porządki po zimie. Nowe siły budzą się do życia. Ten czas wręcz prowokuje nas do odświeżenia myślenia i działania. Wszystko to wiąże się z dobrą energią. To pozytywne zjawisko przyrody, a my jesteśmy jej częścią. Cieszę się, że akurat na wiosnę odbyły się wybory na Węgrzech.
Viktor Orbán wyznał, że nadal jest w szoku, nie spodziewał się takiej porażki.
Nie dziwię się, ale przecież nic nie trwa wiecznie. Szesnaście lat u władzy to kawał czasu i najwyższa pora na zmiany. To, co nowe, staje się mocniejsze i skuteczniejsze. Węgry obudziły się ze śpiączki i to dobry sygnał.
Niektórzy w PiS też budzą się ze śpiączki i zasilili szeregi stowarzyszenia, ale prezes PiS stawia sprawę jasno – dla tych, którzy zaangażują się w inicjatywę Morawieckiego. nie będzie miejsc na listach PiS. Jaki będzie efekt tej strategii?
Człowiek pogrążony wyłącznie we własnym myśleniu i działaniu nie chce zmian, ma trudności z zaakceptowaniem stanu, w którym musi zejść z pierwszego planu. To naturalne zjawisko. Natomiast ja bym obrała inną strategię, ponieważ lubię otwarte myślenie, dialog i rozmowę, dlatego cieszę się, że takie inicjatywy powstają.
Zastój jest najgorszy zarówno w polityce, jak i w prywatnym życiu, bo wywołuje różnego rodzaju choroby.
Czemu zatem prezes PiS tak kurczowo trzyma się maślarzy?













