Sąd rozpatrywał sprawę w poniedziałek. Gibała domagał się sprostowania wypowiedzi Piątkowskiej, która podczas telewizyjnej debaty stwierdziła, że po przeanalizowaniu jego głosowań jako radnego „w większości” wstrzymywał się od głosu.
Przedstawiciele Gibały przekonywali, że przeanalizowali około 10 tys. głosowań z kolejnych lat jego pracy w radzie miasta. Według przedstawionych przez nich wyliczeń odsetek głosów wstrzymujących się nie przekraczał 20 proc. w żadnym z analizowanych lat.
Wkrótce więcej informacji…














