-
Pasażerowie musieli wysiąść z samolotu, który był gotowy do startu, ponieważ dziecko nie chciało zająć miejsca ani zapiąć pasów bezpieczeństwa.
-
Lot został ostatecznie odwołany, a podróżni musieli spędzić noc w Kolumbii Brytyjskiej, ponieważ proces związany z opuszczeniem maszyny wydłużył procedury.
-
Linia lotnicza przeprosiła pasażerów i potwierdziła, że następnego dnia odbyli oni lot do Toronto.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Samolot linii Porter Airlines opuścił terminal na międzynarodowym lotnisku Victoria w Kolumbii Brytyjskiej i kierował się na pas startowy.
Na pokładzie rodzic oraz personel pokładowy wielokrotnie próbowali przypiąć pasami dziecko do fotela, jednak bezskutecznie. W oświadczeniu linie lotnicze podały, że maluch „stał na swoim fotelu”, stwarzając niebezpieczne warunki do startu – informuje stacja Sky News.
Kanada: Dziecko nie chciało zająć miejsca. Samolot zawrócił
Po pewnym czasie podjęto decyzję o zawróceniu maszyny, by pasażerowie mogli wysiąść. Maszynę na czas przygotowania nowego planu lotu oraz dopełnienia pozostałych formalności, musieli opuścić także pozostali podróżni.
Cały proces trwał tak długo, że było już za późno, by samolot mógł tego dnia ponownie wystartować. Pasażerowie zostali zmuszeni do spędzenia nocy w Kolumbii Brytyjskiej.
Lot do Toronto odwołano. Frustracja na pokładzie
Stacja Sky News podaje, że w komunikacie linii lotniczej nie sprecyzowano, w jakim wieku było dziecko, ani ile osób znajdowało się w tym czasie na pokładzie samolotu ze 132 miejscami.
Porter Airlines przeprosiła pasażerów za niedogodności i potwierdziła, że następnego dnia odbyli oni lot do Toronto.
W rozmowach z kanadyjką stacją CBC podróżni mówili, że na pokładzie panowała „duża frustracja”.
„Po prostu się bało”. Maluch nie chciał zapiąć pasów
Jedna z pasażerek, Aryeh Kozuch, podkreśliła, że dziecko, które odmawiało zajęcia miejsca i zapięcia pasów bezpieczeństwa, nie zachowywało się niegrzecznie czy było mu niewygodnie, ale po prostu się bało.
– Ciągle chowało się pod fotelem. Jeśli zmuszano je do zapięcia pasów, po prostu wysuwało się spod nich – opisywała.
Inna pasażerka, Hillary Hertzberg, oceniła, że cały proces wysiadanie rodzica i dziecka „trwał wieki”. Kobieta skrytykowała też sposób, w jaki linia lotnicza komunikowała podróżnym podjęte po odwołaniu lotu działania.
Według Sky News niektórzy pasażerowie musieli w pośpiechu szukać pokoju w pobliskim hotelu i teraz domagają się od Porter Airlines zwrotu poniesionych kosztów.


