
Tomasz Sakiewicz miał być przesłuchany w ubiegłą środę w Prokuraturze Krajowej jako świadek. Chodzi o wątek w śledztwie, dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości, związany z możliwym utrudnianiem postępowania w celu umożliwienia podejrzanemu uniknięcia odpowiedzialności karnej, w tym poprzez pomoc w ucieczce.
Śledczy pytali o Zbigniewa Ziobrę – byłego ministra sprawiedliwości, podejrzanego w śledztwie, dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości – i jego nową rolę komentatora politycznego w TV Republika.
Prokuratura: Sakiewicz odmówił odpowiedzi bez podstaw
Rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak przekazał, że postanowienie o ukaraniu Sakiewicza zapadło w poniedziałek. Kara wynosi 3 tys. zł.
„Tomasz Sakiewicz został wezwany do Prokuratury Krajowej celem złożenia zeznań w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, na okoliczność między innymi ewentualnego zatrudnienia podejrzanego Zbigniewa Ziobry przez spółkę akcyjną, w której świadek pełni funkcję prezesa zarządu” – poinformowała PK.
Według prokuratury Sakiewicz odmówił odpowiedzi na pytania prokuratora i nie wskazał okoliczności, które dawałyby mu prawo do odmowy zeznań albo uchylenia się od odpowiedzi. PK podała, że podnoszone przez niego argumenty dotyczyły m.in. osoby prokuratora oraz prawidłowości wezwania.
PK: nie chodziło o tajemnicę dziennikarską
Prokuratura podkreśla, że Sakiewicz został wezwany jako prezes zarządu Telewizji Republika S.A., a nie jako dziennikarz. Jak wskazano w komunikacie, przesłuchanie nie dotyczyło okoliczności objętych tajemnicą dziennikarską.
„Telewizja Republika S.A. według doniesień medialnych mogła zatrudnić podejrzanego Zbigniewa Ziobrę, poszukiwanego na terenie Polski na podstawie listu gończego” – przekazała PK.
Rzecznik prokuratury zaznaczył, że Sakiewicz, jak każda inna osoba, miał obowiązek złożyć zeznania. Odmowa złożenia zeznań albo uchylenie się od odpowiedzi na pytanie może nastąpić tylko w przypadkach przewidzianych prawem. Według prokuratury w tej sprawie takie przesłanki nie wystąpiły.
Na postanowienie o karze pieniężnej przysługuje zażalenie do sądu.
Sprawa Ziobry
Zbigniew Ziobro 10 maja potwierdził, że przebywa w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej przez kilka miesięcy był na Węgrzech, gdzie za rządów Viktora Orbana otrzymał ochronę międzynarodową. Po informacji o pobycie Ziobry w USA Telewizja Republika przekazała, że polityk będzie jej komentatorem politycznym.
Ziobro jest podejrzanym w śledztwie, dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in., że jako szef Ministerstwa Sprawiedliwości kierował zorganizowaną grupą przestępczą i wykorzystywał stanowisko do działań o charakterze przestępczym. Według śledczych miał popełnić 26 przestępstw, w tym wydawać podwładnym polecenia łamania prawa, aby zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości.
Pod koniec 2025 roku Sejm zgodził się na zatrzymanie Ziobry i jego tymczasowe aresztowanie, a prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów. W lutym Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa zgodził się na areszt wobec byłego ministra. Później wydano za nim list gończy, a następnie skierowano do sądu wniosek o Europejski Nakaz Aresztowania.
Oświadczenie Sakiewicza
Wcześniej rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak poinformował na konferencji prasowej, że Sakiewicz „nie odpowiedział na większość pytań, zasłaniał się tajemnicą dziennikarską”. – Złożył również oświadczenie do protokołu o charakterze pozamerytorycznym, zupełnie niezwiązane z przedmiotem tego postępowania – powiedział prokurator. Stwierdził, że było to „oświadczenie o charakterze politycznym”.
Z kolei Sakiewicz przekonywał na antenie TV Republika, że nie został przesłuchany, właśnie z powodu powyższego komunikatu, w którym zapewnił, że da się przesłuchać, kiedy wezwie go „legalnie działający prokurator”. – Złożyłem pismo na początku. Czyli de facto odmówiłem czynności, które miałyby się wiązać z przesłuchaniem świadka – mówił Sakiewicz.
Prezes TV Republika twierdził, że został wezwany w innej sprawie niż ta, w której próbowano go przesłuchiwać. – Zostałem wezwany w sprawie rzekomych przestępstw urzędniczych Zbigniewa Ziobry. Czyli w sprawie rzeczy, które działy się ewentualnie trzy lata do tyłu i dalej. Natomiast usiłowano mnie przesłuchiwać w sprawie okoliczności zatrudnienia i pod kątem ewentualnego pomocnictwa w ucieczce – stwierdził.
Sakiewicz krytykował też samą tezę, że mógł pomagać Ziobrze w ucieczce. Jak mówił, były minister porusza się legalnie, a decyzje dotyczące jego pobytu w USA zależą od władz amerykańskich. – Nie ma przestępstwa, nie ma ucieczki – przekonywał.











