
We wtorek po godz. 20 podczas akcji gaśniczej w powiecie biłgorajskim rozbił się samolot gaśniczy Dromader. W wypadku zginął 65-letni pilot maszyny. W wydanym w czwartek oświadczeniu Lasy Państwowe poinformowały, że samolotem dysponowała Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Warszawie.
Z przekazanych informacji wynika, że właściciel samolotu, czyli Mieleckie Zakłady Lotnicze, miał aktualny certyfikat wydany przez Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego na wykonywanie takich lotów oraz zezwolenie na wykonywanie zarobkowych operacji lotniczych wysokiego ryzyka.
Loty – jak podano – wykonywane są od godziny 10 do godziny przed zachodem słońca, z wyjątkiem przypadków, gdy prowadzona jest akcja gaśnicza.
Okoliczności wypadku w trakcie akcji gaszenia pożaru Puszczy Solskiej wyjaśniają Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych i prokuratura. „W związku z tym nie będziemy spekulować na temat przyczyn tragedii” – zaznaczono w komunikacie.
Fałszywe informacje TV Republika
Sugestie, że po godz. 19 wyleciał samolot, który nie miał uprawnień do lotu po zmroku, pojawiły się m.in. w TV Republika i w portalu Niezależna.pl. W czwartek w trakcie konferencji prasowej po odprawie służb doniesienia stały się one przedmiotem spięcia między dziennikarzem Republiki i szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim.
Ministerkę klimatu i środowiska zapytano o to, czy to prawda, że rozbity Dromader nie miał uprawnień do latania po zmierzchu. Hennig-Kloska odpowiedziała, że nie ma wiedzy, jakoby te doniesienia były prawdziwe. To nie wystarczyło jednak reporterowi, który zaczął dopytywać o tę kwestię.
Do dyskusji włączył się Kierwiński. – Rozumiem, że są redakcje, które chcą robić tu politykę. Pani minister odpowiedziała. Dla mnie jest jasne, że ktoś kto jest w randze dziennikarza, zachowuje się tak, jak powinien, a nie robi awantury – skomentował polityk, który wcześniej zaapelował o nieszerzenie dezinformacji.
Przyczyny katastrofy są badane
Śledztwo w sprawie sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym prowadzi Prokuratura Okręgowa w Zamościu. Śledczy zamierzają zabezpieczyć wrak maszyny i poddać go specjalistycznym badaniom, a także zgromadzić potrzebną dokumentację i przesłuchać świadków. Zaplanowano również sekcję zwłok pokrzywdzonego. – To wszystko ma na celu ustalenie przebiegu zdarzenia i jego przyczyn oraz ewentualne rozważenie, czy ktoś powinien z tego tytułu ponieść odpowiedzialność karną – wyjaśnił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu Rafał Kawalec.
Pożar w powiecie biłgorajskim wybuchł we wtorek (5 maja) po południu w Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie, gdzie są m.in. rezerwaty przyrody, parki krajobrazowe, obszary sieci Natura 2000, pomniki przyrody oraz tereny ochrony gatunkowej roślin i zwierząt. Z informacji służb wynika, że obszar pogorzeliska oceniany jest wstępnie na ok. 300 ha, ale obszar działań operacyjnych na około tysiąc hektarów. W akcji gaszenia ognia bierze udział kilkuset strażaków oraz śmigłowce i samoloty gaśnicze.











