
Na koniec 2023 r. Polska liczyła 37 637 mln mieszkańców – o ok. 130 tys. mniej niż rok wcześniej. Na koniec 2024 r. populacja wyniosła 37 489 mln osób, a według wstępnych danych GUS z końca I kwartału 2025 r. – 37 437 mln.
Polska ma największe natężenie ujemnego przyrostu naturalnego spośród krajów Unii Europejskiej.
Rządowa Rada Ludnościowa, doradzająca premierowi, co roku przygotowuje raport o sytuacji demograficznej kraju. W najnowszym dokumencie, oprócz danych, zawarto rekomendacje dotyczące przyszłej strategii demograficznej. A bolączek polska demografia ma wiele: niska dzietność, starzenie się społeczeństwa czy zmiany w strukturach rodzinnych.
– Podeszliśmy do zmiany demograficznej w sposób kompleksowy, bo uczciwie mówiąc nie wystarczy stymulacja finansowa czy środki na mieszkania, żeby zwiększyć płodność lub poprawić sytuację w zakresie umieralności czy innego z procesów demograficznych. Te procesy są wzajemnie ze sobą powiązane – mówi w rozmowie z Interią prof. dr hab. Elżbieta Gołata, wiceprzewodnicząca Rządowej Rady Ludnościowej.
Kryzys demograficzny a stan zdrowia Polaków
Od początku XXI w. Polska notuje niski lub ujemny przyrost naturalny. Płodność utrzymuje się poniżej prostej zastępowalności pokoleń, zmienia się praktyka tworzenia oraz rozpadu rodzin, wydłuża się także czas trwania życia. Jak podkreślają twórcy raportu – Polska musi dostosować się do zachodzących zmian.
Prof. Elżbieta Gołata, pytana o te najważniejsze dla niej rekomendacje, które mogą w tym pomóc, od razu wskazuje na edukację. Jak mówi, wzrosnąć powinna świadomość dotycząca uwarunkowań i konsekwencji procesów demograficznych oraz zdrowia w całym przebiegu życia, w szczególności zdrowia reprodukcyjnego.
Według ekspertki edukacja zdrowotna powinna być przedmiotem obowiązkowym. – Małe dziecko powinno wiedzieć, jak aktywnie żyć, jak się odżywiać, bo w ten sposób będzie kształtować swój zdrowy styl życia i będzie dłużej żyć w zdrowiu. A na tym nam wszystkim bardzo zależy.
Tym bardziej, że kilka miesięcy temu Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego wydał raport o Sytuacji zdrowotna ludności Polski, w którym podkreślono, że stan zdrowia polskiego społeczeństwa wymaga pilnych, a jednocześnie długofalowych działań.
– Według publikacji możemy mówić o początkach kryzysu zdrowotnego – podkreśla prof. Gołata.
I zwraca również uwagę na kwestie związane ze świadomością prozdrowotną, w tym propagowanie i zachęcanie do badań profilaktycznych, zwłaszcza wśród dorosłych mężczyzn. – To jest bardzo ważne również ze względu na zdrowie reprodukcyjne – podkreśla.
Demografia. Konieczna likwidacja barier
Pomóc demografii ma także likwidacja rozmaitych barier. – Dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej powinien być zapewniony także dla mieszkańców małych miejscowości, dla mieszkańców wsi – mówi Gołata.
Zwraca też uwagę na badania zdrowia psychicznego młodzieży. – W minionej dekadzie wystąpił ponad czterokrotny wzrost liczby zgonów z powodu samobójstw wśród dzieci i młodzieży w wieku do 19 lat. Musimy być w stanie ocenić dobrostan i zidentyfikować przyczyny, które mogą prowadzić do kryzysu psychicznego w młodym wieku, by zawczasu pomóc, by uniknąć tragedii.
Kolejna z rekomendacji dotyczy likwidacji barier i dysproporcji, zarówno w zakresie dostępu do usług zdrowotnych, ale także sytuacji na rynku pracy, jakości życia, infrastruktury komunikacyjnej.
Demografia. Rządowa Rada Ludnościowa rekomenduje
Spadkowi liczby ludności w Polsce towarzyszy wzrost liczby i udziału osób starszych (65+) w populacji. W naszym kraju proces starzenia demograficznego przebiega szybciej niż w większości krajów UE. Przez ostatnie 10 lat liczba osób starszych w Polsce wzrosła z niemal 5,7 mln osób w 2014 r. do ponad 7,3 mln osób w 2023 r. (o 29 proc.), jej udział zaś zwiększył się z 14,9 proc. do 19,9 proc.. Z kolei udział osób w wieku do 19. roku życia utrzymywał się na zbliżonym poziomie (20,6 proc. w 2014 r. i 20,2 proc. w 2023 r.).
Według projekcji ludnościowej EUROPOP2023 do 2050 r. udział osób 65+ wzrośnie do 29,1 proc. przy jednoczesnym zmniejszeniu się odsetka osób najmłodszych do 17,7 proc.
– Jesteśmy populacją, która się starzeje, co często postrzegane jest w kategoriach bardzo negatywnych – mówi prof. Gołata. – Chciałabym, żebyśmy spojrzeli na proces starzenia się ludności także w sposób pozytywny, bo żyjemy dłużej. Ponad 50 lat temu, kiedy o starzeniu się populacji nie mówiono w ogóle, prof. Edward Rosset powiedział, że wielkim pozytywnym efektem zmiany jest nie tylko to, że żyjemy dłużej, ale również to, że wydłużyła się nasza młodość. Pamiętajmy o tym. Każdy z nas chciałby żyć dłużej, ale oczywiście chcielibyśmy żyć w zdrowiu.
Niestety jesień życia nie zawsze jest pogodna. Tu, jak zauważa prof. Dolata, pojawia się potrzeba opieki, zapewnienia opieki długoterminowej i to nad wszystkimi osobami zależnymi: osobami z niepełnosprawnościami, osobami starszymi.
Kryzys demograficzny i rola rynku pracy
Poprawa sytuacji na rynku pracy jest kolejną rekomendacją, którą wymienia wiceprzewodnicząca Rządowej Rady Ludnościowej. Działania muszą skupić się na zwiększeniu aktywności zawodowej, szczególnie wśród grup, które charakteryzują się niskim uczestnictwem w rynku pracy.
– Są to kobiety, kobiety w wieku produkcyjnym, osoby starsze, ale też te najmłodsze, które jeszcze się kształcą. Chodzi o to, żeby rynek pracy był elastyczny, żeby wspierał godzenie pracy zawodowej czy zdobywanie doświadczenia zawodowego z nauką, a potem godzenie pracy zawodowej z opieką nad dziećmi czy osobami niesamodzielnymi; również umożliwiał pracę zawodową osobom, które nie mogą pracować w wymiarze ośmiu godzin – mówi prof. Gołata.
A co z sytuacją mieszkaniową w Polsce? W ocenie ekspertki to także bardzo istotna kwestia. Ceny mieszkań i kredyty muszą być dostosowane do możliwości ludzi młodych. – Natomiast w moim odczuciu sama stymulacja finansowa nie wystarczy – podkreśla.
Dzietność nie rośnie mimo deklarowanych przez Polaków chęci posiadania dzieci; zwiększa się jednak odsetek osób planujących tylko jedno dziecko lub bezdzietność.
W zeszłym roku CBOS zapytał młodych Polaków, przedstawicieli pokolenia Z (18-29 lat) i millenialsów (30-44 lata) o ich nastawienie wobec rodzicielstwa. Pomimo widocznych wyzwań, młodzi najczęściej mówili w badaniu o chęci posiadania dwójki dzieci (44 proc.). Co piąta osoba chciałaby mieć nawet troje lub więcej (20 proc.), 15 proc. tylko jedno dziecko, a 12 proc. w ogóle nie chciałoby mieć dzieci. 4 proc. badanych wskazało odpowiedź „tyle, ile się zdarzy”, zaś 5 proc. – „trudno powiedzieć”.
– W kontekście zwiększenia dzietności kwestią zasadniczą byłaby odbudowa zaufania, jakie kobiety straciły w stosunku do rządzących – ocenia prof. Gołata. – Zarówno do poprzedniej ekipy, jak i do aktualnej. Odbudowa zaufania to długotrwały proces.
– Jeżeli nie będzie odpowiedniego szacunku dla kobiet, dla ich indywidualnych decyzji i poszanowania godności, wsparcia również w partnerskim modelu rodziny, uważam, że sama stymulacja finansowa nie wystarczy. A kobiety straciły zaufanie – mówi.
Zwraca jednocześnie uwagę na rządowy projekt finansowania in vitro.
– Słyszałam, że środki, które na ten rok były na niego przeznaczone już się kończą. Apeluję, żeby jednak środki na ten cel się znalazły – podkreśla ekspertka. I wymienia konkretne liczby: – W tej chwili możemy powiedzieć, że mamy 7 tysięcy urodzeń dzięki projektowi in vitro i około 2 tysięcy potwierdzonych ciąż, czyli oczekujemy kolejnych urodzeń. W tej chwili w Polsce odsetek urodzeń z in vitro to około 3,5 proc., ale dzięki temu projektowi może się zwiększyć do ponad 5 proc. albo nawet i więcej.
– To pokazuje, jaka wielka była potrzeba pomocy parom borykającym się z problemem płodności – podkreśla.
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: anna.nicz@firma.interia.pl












