
List Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz
Według medialnych ustaleń Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz skierowała do członków Polski 2050 list, w którym przedstawiła swoje propozycje na rozwiązanie kryzysu w partii. Ministerka miała w piśmie wskazać, że problem jest systemowy, a działaczy niepokoi zbliżający się koniec kadencji obecnego zarządu. W związku z tym miała zaproponować, aby decyzje o przyszłości partii, w tym o sprawie unieważnionej drugiej tury wyborów na przewodniczącego, podjął Zjazd Krajowy, a nie Rada Krajowa. Jak wskazuje TVN24, Zjazd Krajowy jest najważniejszym organem decyzyjnym w tym ugupowaniu. W jego skład wchodzą także liderzy wszystkich regionów.
Media: Ministerka chce dwóch współprzewodniczących
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz miała także wyjść z propozycją, aby zamiast jednego przewodniczącego były dwie współprzewodniczące: ona i Paulina Hennig-Kloska. Miałoby to pomóc powstrzymać ewentualny rozłam w partii, gdyby wybory wygrała któraś z nich. Obie bowiem znalazły się w drugiej turze w wyścigu o stanowisko przewodniczącej. Głosowanie zostało jednak unieważnione, po tym jak wykryto nieprawidłowości. Jak dowiedziała się Wirtualna Polska, Hennig-Kloska została poinformowana o tej inicjatywie i miała być wobec niej przychylna. Według portalu oznaczałoby to utworzenie „wspólnego frontu przeciwko Szymonowi Hołowni„, który w ostatnich dniach miał wyrazić chęć ponownego ubiegania się o fotel lidera, choć wymagałoby to unieważnienia całych wyborów. Jednak jak wskazuje rozmówca portalu, związany z Polską 2050, „w nowym zarządzie znalazłoby się też miejsce dla Hołowni„.
Burzliwe obrady Rady Krajowej
W piątek (16 stycznia) odbyło się posiedzenie Rady Krajowej Polski 2050, na której miało zostać uzgodnione, co dalej z wyborami na przewodniczącego partii. Działacze rozważają dwa scenariusze: powtórzenie tylko drugiej tury lub całego procesu wyborczego. Druga opcja mogłaby pozwolić na włączenie się nowych kandydatów. Marcin Skonieczka, poseł ugrupowania, poinformował w mediach społecznościowych, że zarządzono przerwę do poniedziałku, do godziny 18. Dodał, że udało się zrealizować jedynie 7 z 11 punktów porządku obrad, w tym wybór członka Krajowej Komisji Wyborczej oraz członka Krajowej Komisji Rewizyjnej. Podjęto również decyzję, że rozpatrzeniem protestów dotyczących wyborów przewodniczącego partii zajmie się Rada Krajowa. Posiedzenie – jak ustaliło TVN24 – miało się zakończyć w „burzliwej atmosferze”. Hołownia miał na początku obrad zadeklarować, że chciałby powtórzenia całości wyborów i jest gotów sam kandydować. Dotychczasowy lider chciałby, żeby w zarządzie organizacji znalazły się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska. Miał również zasugerować, że jeśli tak się nie stanie „jest gotów odejść, bo nie widzi siebie w Polsce 2050 tylko Pełczyńskiej Nałęcz czy Hennig-Kloski” – podała stacja. Ostatecznie były marszałek Sejmu miał nagle, po godz. 23, wylogować się z obrad (odbywały się w formule online), tłumacząc, że jest zmęczony. Prowadzenie miał przekazać Agnieszce Buczyńskiej, która natomiast ogłosiła przerwę i także się wylogowała. Polityczka wyjaśniła później w mediach społecznościowych, że decyzja ta „była podyktowana wyłącznie troską o zachowanie wysokich standardów pracy Rady Krajowej” i mieściła się w granicach przepisów.
Przeczytaj także: Zwrot ws. wyborów w Polsce 2050. Na horyzoncie pojawił się „nowy” kandydat
Źródła:TVN24, Wirtualna Polska, x.com











