
-
Prezes PiS ogłosił, że decyzja o kandydacie na premiera została już podjęta, jednak nazwisko zostanie ujawnione w ciągu kilku tygodni.
-
W partii pojawiają się spekulacje dotyczące kandydatur Tobiasza Bocheńskiego i Przemysława Czarnka oraz tego, że Mateusz Morawiecki nie jest już brany pod uwagę.
-
Wewnętrzne napięcia w PiS narastają, a wskazanie kandydata na premiera ma wzmocnić dyscyplinę oraz zjednoczyć elektorat.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Wybitne zdolności i zasługi nie mogą być jedyną przesłanką wyboru – dodawał. Prezes uważa, że „Prawo i Sprawiedliwość działa dziś w sytuacji szczególnej”. – W okresie przedwyborczym potrzebna jest zwiększona dyscyplina. Spory są czymś normalnym, ale interes partii i państwa musi być ważniejszy niż ambicje – zaznaczył Kaczyński.
Kto kandydatem na premiera? Cały PiS żyje wywiadem prezesa
Rzecznik partii Rafał Bochenek zapowiadał ten wywiad prezesa PiS jako „ważny” i tak też został on odebrany w partii, która cały czwartek żyła wywiadem prezesa.
– Prezes uznał, że jedynym sposobem na przecięcie będzie wskazanie kandydata na premiera i przestawienie partii w tryb kampanijno-wyborczy, aby wszyscy zaczęli grać na partię, a nie na promowanie siebie samych, jak jest teraz – uważa jeden z naszych rozmówców.
W partii panuje przekonanie, że to, co powiedział prezes miało jeden cel: przycięcie wpływów Mateusza Morawieckiego i definitywne ucięcie tematu jego premierostwa. Frakcja anty-Morawiecka po tym wywiadzie nie kryje zadowolenia i rusza ze spekulacjami, komu dziś jest najbliżej do bycia kandydatem na premiera. Wskazywane są dwa nazwiska: Tobiasz Bocheński oraz Przemysław Czarnek.
-
Jacek Kurski o włos od zawieszenia. Ubłagał prezesa w ostatniej chwili
– Największe szanse ma chyba Przemek (Czarnek-red.), bo w ostatnich tygodniach gdy wszyscy się ze sobą kłócili on stał trochę z boku. Poza tym, szybko się połapał, że nie ma sensu walczyć z Morawieckim i zaczął z nim normalnie gadać. Spotkali się nawet parę razy – opowiada nam jeden z polityków PiS.
Kto kandydatem PiS na premiera? Ruszyła giełda nazwisk
Mówi to w kontekście słów Kaczyńskiego, że kandydat na premiera musi umieć zjednoczyć elektorat i partię.
– Na Bocheńskiego harcerze się nie zgodzą, a Czarnka może jakoś przełkną jak nie będzie wyjścia – wskazuje. – Choć i tak nie zaakceptują nikogo poza Morawieckim i po cichu będą bujać łódką. A prezes zachowuje się racjonalnie, dostał badania, że z Mateuszem w roli kandydata zjedziemy do 25 procent i to przesądziło o jego podejściu – przekonuje przeciwnik Morawieckiego.
Sęk w tym, że jeśli prezes mówi o kimś nieobciążonym rządami PiS, to Czarnek średnio spełnia to kryterium. Był ministrem w rządzie Zjednoczonej Prawicy i ciągnie się za nim choćby sprawa „willi Plus”.
Może więc jednak Bocheński? – Nie bez powodu Tobiasz wykonuje ostatnio tytaniczną pracę, żeby pokazać, że jest w stanie pociągnąć kampanię – słyszymy w PiS.
-
„Mam dwa słowa”. W PiS buzuje, Morawiecki odpowiada na zaczepkę Sasina
Na niekorzyść Morawieckiego mają przemawiać także powracające w mediach pogłoski o tym, że miałby on planować opuszczenie PiS i tworzenie własnej formacji. Przeciwnicy Morawieckiego wskazują, że te informacje są wypuszczane celowo, żeby szantażować prezesa PiS takim rozwiązaniem.
Bliscy współpracownicy Morawieckiego zapewniają, że ani on sam ani oni nie mają planu opuszczenia PiS. – Po co Mateusz miałby to robić? Jasne, że pracuje, jeździ, buduje swoją pozycję i zbiera poparcie, ale nie po to, aby wychodzić z PiS. Jego planem jest start w wyborach o przywództwo w PiS w momencie, gdy prezes Kaczyński zdecyduje się oddać stery partii. Nie wcześniej. To uczciwe postawienie sprawy i w niczym prezesowi niezagrażające – przekonuje nas zwolennik Morawieckiego. – Dziwię się, że ostatnio prezes wierzy bardziej ludziom, którzy go niejeden raz zdradzili jak Kurski czy ziobryści niż Mateuszowi, który nigdy nie wykazał się najmniejszą nielojalnością wobec prezesa – dodaje nasz rozmówca.
Morawiecki w niełasce u prezesa?
Tymczasem w partii aktywność Morawieckiego jest odbierana zgoła inaczej. Ogromną dyskusję i wielkie emocje wywołał fakt, że Morawiecki organizuje w Słupsku debatę programową, na której wystąpi razem z europosłem Piotrem Mullerem i posłem Marcinem Horałą.
„Polska to zbyt wielka sprawa, by zostawić ją w rękach ludzi, którzy improwizują. Przyjdźcie, zabierzcie głos i budujmy wspólnie nowy program dla naszej Ojczyzny” – tak politycy reklamują swoje spotkanie z wyborcami.
-
Przełom w sporze frakcji wewnątrz PiS. Dworczyk ogłasza
W PiS wywołało to wściekłość, ponieważ dokładnie w tym samym terminie odbywa się w Stalowej Woli zapowiedziana przez partię konwencja programowa na temat obronności, którą od wielu dni promuje Mariusz Błaszczak. Ta sama, na którą nie został ostatecznie zaproszony Michał Dworczyk, bliski współpracownik premiera, który od lat zajmuje się tematem tą tematyką.
Tego typu sygnały są odczytywane dość jednoznacznie jako świadczące o tym, do której frakcji jest dziś bliżej prezesowi.
Pytanie, jakie zadają sobie dzisiaj politycy, także ci z wąskiego grona decyzyjnego PiS, z którymi jednak swoich decyzji o kandydacie na premiera prezes na razie nie konsultuje, to czy kandydat na premiera zaprezentowany tak wcześnie, dotrwa do wyborów 2027 roku? Czy prezes nie użyje go do zwarcia szeregów i poprawy notowań partii, a później w toku właściwej kampanii nie wskaże kogoś innego?
– Nie wykluczałbym takiego scenariusza, zwłaszcza, że kiedyś już kandydatem na premiera prezes ogłosił Piotra Glińskiego i wiemy, jak się to dalej potoczyło – przypomina polityk PiS.












