
Prezes Prawa i Sprawiedliwości ogłosił niedawno, że wybrał polityka, którego widzi w roli przyszłego premiera. Od tego momentu ruszyła lawina spekulacji. Problem w tym, że z samego wnętrza partii zaczynają docierać sygnały, że sprawa może nie być ostatecznie rozstrzygnięta.
Jeśli jednak padnie konkretne nazwisko, osoba wybrana przez Jarosława Kaczyńskiego stanie przed poważnym wyzwaniem.
W PiS mało kto wierzy dziś w scenariusz samodzielnych rządów po kolejnych wyborach. Dlatego przyszły kandydat na premiera będzie musiał nie tylko przekonać wyborców, ale też stać się twarzą szerszego porozumienia prawicy. A to oznacza rozmowy, kompromisy i gaszenie ewentualnych sporów.
Jak jednak twierdzi polityk PiS, Tadeusz Cymański, „jest z kogo wybierać”.
Tadeusz Cymański wskazuje nazwiska „z górnej półki”
– Mamy tu do czynienia może nie z kryzysem urodzaju, natomiast jest z kogo wybierać. W takich sprawach najbardziej kluczowe jest wrażenie, jakie robi kandydat. Ludzie kierują się emocjami. Tobiasz Bocheński? Przemysław Czarnek? Obaj są „z górnej półki” – mówi dziennikarzom Faktu Tadeusz Cymański.
Wspomniani przez polityka nazwiska to jednak nie jedyne opcje, na jakie Kaczyński może postawić. Rozmówca Faktu wspomina też o środowisku prezydenckim i wskazuje na Zbigniewa Boguckiego, który obecnie kieruje kancelarią prezydenta Karola Nawrockiego.
Jednocześnie na początku tygodnia Newsweek donosił, że koncepcja personalna mogła się zmienić, a część nazwisk wypadła z gry. Powód? Obawy przed nasileniem wewnętrznych napięć i walką frakcji.
Kandydat musi łączyć, nie dzielić
Zdaniem Cymańskiego przyszły kandydat powinien przede wszystkim umieć rozmawiać i budować porozumienia. – To musi być kandydat z cechami koncyliacyjnymi, który będzie toczył rozmowy koalicyjne podkreśla.
Jak dodaje, PiS powinno myśleć szeroko. – Partia, która chce mieć potężną siłę, musi niestety być wielonurtowa. Powinno być tam miejsce dla różnych ludzi. Mnie nazywali wręcz socjalistą – wspomina.
Polityk zaznacza też, że walka PiS o zwycięstwo rozstrzygnie się wśród niezdecydowanych wyborców. – My nie możemy rezygnować z elektoratu prawicowego, ale z centrowego również. (…) Tu się rozstrzygnie batalia o Polskę – mówi.
– Nasza polityka musi być bardziej wyrafinowana, przemyślana. Trzeba grać na różnych fortepianach. Ważne żeby się melodia zgadzała – dodaje na koniec obrazowo.












