
Zabójstwo, do którego doszło w ubiegły piątek w Mierzawie (powiat jędrzejowski, woj. świętokrzyskie), wstrząsnęło opinią publiczną. Radio Eska ustaliło, że poprzedziła je awantura małżeńska. Nie była pierwszą, a żona Dariusza R. już wcześniej kilkukrotnie uciekała z domu. Podobnie było w dniu tragedii. Joanna R. postanowiła schronić się w domu swoich rodziców, stojącym w pobliżu. Mężczyzna ruszył za nią, ale zastał zamknięte drzwi.
Kulisy zabójstwa w Mierzawie
Aby dostać się do środka, były policjant wybił okno. Wtedy drogę zastąpił mu 80-letni ojciec kobiety. Rozwścieczony jeszcze bardziej Dariusz R „uderzył go kilka razy nożem, potem zadał jeden cios teściowej. W tym czasie żona wyskoczyła z domu i schowała się w pobliskich zaroślach” – ustaliło Radio Eska. Mężczyzna nie mógł znaleźć kobiety, więc uciekł na hulajnodze. O sprawie została poinformowana policja, która rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę poszukiwania.
Mężczyzna nie uciekł jednak daleko. W poniedziałek 22 czerwca zauważyli go sąsiedzi, którzy powiadomili policję. Funkcjonariusze niezwłocznie otoczyli teren w pobliżu miejsca zamieszkania mężczyzny, na którym o godzinie 12:20 zatrzymali 49-latka. „Mężczyzna był wyraźnie wycieńczony, nie posiadał przy sobie broni i nie stawiał oporu podczas obezwładniania i zatrzymania przez policjantów” – poinformowała kielecka policja.
Zarzuty dla Dariusza R. „Częściowo się przyznał”
Prokuratura Rejonowa w Jędrzejowie przedstawiła 49-latkowi zarzuty dotyczące zabójstwa 80-latka i usiłowania zabójstwa 76-letniej kobiety. „Dariusz R. częściowo przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw” – poinformowali śledczy. Grozi mu za nie kara dożywotniego pozbawienia wolności. Obecnie mężczyzna przebywa w areszcie.
„Może chciała go zostawić”, „mściwość przejęta w genach”
Mężczyzna był skryty. – Zamknięty w sobie, ale przemądrzały. Znam jego żonę od lat, chodziłyśmy razem do podstawówki, ona to anioł, zawsze chciała, by wszystkim było dobrze. Może wreszcie na oczy przejrzała, może chciała go zostawić i to spowodowało tę tragedię – powiedziała sąsiadka małżeństwa w rozmowie z „Faktem”.
Dziennikarze Eski ustalili, że Dariusz R. obarczał winą za swoje niepowodzenia innych. Niektórzy sugerują, że był również mściwy. – To była mściwość przejęta w genach. On, jego matka i dziadek to taka święta trójca złośliwości. Ta nienawiść nie była od dziś, ona rosła latami – oceniła bliska krewna Dariusza R. z Mierzawy w rozmowie z „Faktem”. Mężczyzna nie miał niebieskiej karty, ale w ostatnim czasie leczył się i przyjmował leki psychotropowe.

