Efekt skali nie zawsze się opłaca, a już zwłaszcza przy zakupie żywności. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że we wszystkich sklepach Lidl w Polsce codziennie pojawia się ten sam ostro promowany towar.
Nawet jeżeli owoce i warzywa pochodzą od polskich rolników, to nie z lokalnej małej uprawy, tylko z gigantycznej – z hektarów uprawianych metodą przemysłową, która z dbałością o towar ma – jak widać – niewiele wspólnego. To powód dla którego nikt się nie przejmuje dostawą pustych pomidorów, które powinny pachnieć i mieć soczysty, gęsty miąższ. Nie mają to nie mają. I już.
Puste pomidory nie pojawiają się przypadkiem. Co poszło nie tak?
Od kilku dni próbuję wyjaśnić, jak to się stało, że zmiast pysznych, pachnących pomidorów odmiany Rosamunda (bawole serca), do mojej torby w Lidlu trafiły pomidory puste w środku. Ani rolnik, ani sieć sklepów Lidl nie chce udzielić na ten temat informacji.
– Jest wiele przyczyn, które decydują o jakości owoców pomidora – wyjaśnia dla Wprost.pl prof. dr hab. Janina Gajc-Wolska, kierownik Katedry Roślin Warzywnych i Leczniczych Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.
Jej zdaniem puste przestrzenie mogą być spowodowane brakiem zapylenia kwiatów przez pszczoły, dużą różnicą temperatury pomiędzy dniem a nocą, zbyt wysoką wilgotnością gleby, zbyt wysoka dawką nawozów azotowych. – Decyduje też o tym sama odmiana i jej skłonność do tworzenia pustych komór. Te czynniki uprawowe mogły się nałożyć na siebie i wtedy powstają tego typu owoce – tłumaczy prof. dr hab. Janina Gajc-Wolska.
Ale czy pomidory, które nie są zgodne z opisem dotyczącym konkretnej odmiany, w ogóle powinny trafić do sklepów? – Poza wadą ukrytą pewnie nie budzą innych jakościowych zastrzeżeń – zastanawia się w rozmowie z Wprost.pl senator Ryszard Bober, przewodniczący senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a także rolnik z własnym gospodarstwem rolnym we wsi Jabłonowo-Zamek, który specjalizuje się w produkcji mleka i trzody chlewnej.
Zdaniem senatora puste pomidory nie są niepełnowartościowe pod względem dietetycznym, a to jest najważniejsze. Niszczyć ich nie trzeba. Oczywiście są niepełnowartościowe pod względem wizualnym i to jest dla Polaków denerwujące. – To nie jest towar pierwszej klasy i dlatego w sklepie powien być odpowiednio oznaczony, bo klient powinien być świadomy jakiej klasy towar kupuje – uważa senator Ryszard Bober.
Dlaczego Lidl odpowiednio pomidorów nie oznakował? Dlaczego na skrzynce z pomidorami jest wyraźne oznaczenie „Klasa I”? Niemiecka sieć sklepów odpowiedzi Wprost.pl nie udzieliła. Milczy zagadkowo, a puste pomidory nie jest łatwo zwrócić.
Wyrok dla rolnika. Co w sprawie pustych pomidorów zrobi Lidl Polska?
Rolnik od pustych pomidorów okazał się łatwy do ustalenia dzięki kodom na pomidorach i dzięki systemowi rejestracji producentów w organizacji GS1 Polska. To Jędrzej Cichowlas „Cichowlas Polskie Warzywa”. Telefony do biura na nic się zdają, podobnie jak maile z prośbą o wyjaśnienia. Dostaję bardzo krótką wiadomość z informacją: „Stanowisko będzie dosłane w najkrótszym możliwie czasie drogą oficjalną przez Lidl Polska”.
Rolnik to zawód wysokiego ryzyka z powodu pogody i zmieniającego się w Polsce klimatu, a na dodatek coraz mniej anonimowy. O Jędrzeju Cichowlasie Polska już raz usłyszała.
W 2018 roku zostawił na ulicy swoją pracownicę, która dostała wylewu. Chodzi o 43-letnią wówczas Ukrainkę – Oksanę Kharchenko. Ponieważ mieszkała na terenie gospodarstwa Jędrzeja Cichowlasa, pracownicy zawiadomili o sytuacji rolnika. Rolnik nie wezwał karetki. Po dwóch godzinach miał zapakować Oksanę do samochodu, ale nie zawiózł jej do szpitala, tylko zostawił na ławce i dopiero wtedy zadzwonił po pomoc. Sprawę ujawnił Konsul Honorowy Ukrainy w Wielkopolsce – Witold Horowski.
W internecie ruszyła zbiórka pieniędzy na leczenie i rehabilitację Oksany. Ukrainka pracowała w Polsce nielegalnie i nie była ubezpieczona. W kilka dni zebrano ponad 50 tys. zł. Oksana Kharchenko trafiła do szpitala w stanie bardzo ciężkim – została częściowo sparaliżowana. Stwierdzono u niej krwotok do pnia mózgu.
„Jest mi niezmiernie przykro z powodu zdarzenia, które dotknęło Panią Oksanę Kharchenko. Chciałbym to podkreślić, gdyż od zawsze moja firma jest zorientowana na działanie zgodnie z prawem, dbając jednocześnie o wszystkich swoich pracowników. Jednocześnie wskazuję, że opis zdarzenia z udziałem Pani Oksany pojawiający się w mediach nie uwzględnia jego bardziej skomplikowanego przebiegu. W szczególności stan chorobowy Pani Oksany nie miał związku z wykonywaniem przez nią pracy, lecz powstał w trakcie spędzania przez Nią czasu wolnego”- informował w oświadczeniu Jędrzej Cichowlas.
Wtedy sieć sklepów Lidl postanowiła zawiesić emitowane z rolnikiem reklamy – był twarzą akcji promocyjnej warzyw z polskich gospodarstw.
Po niemal roku w szpitalu Oksana Kharchenko wróciła do rodzinnej miejscowości koło Turki przy polskiej granicy. Wkrótce potem zmarła. Miała 45 lat.
W 2020 roku rolnik został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz 50 tys. złotych grzywny za nieudzielenie pomocy nielegalnie zatrudnionej pracownicy oraz za zatrudnianie cudzoziemców bez zgłoszenia do ubezpieczenia w ZUS.
Co sprawiło, że sieć sklepów Lidl znowu podjęła wspólpracę z rolnikiem? Pewnie się nie dowiemy. Co w sprawie pustych pomidorów zrobi Lidl Polska? Prawdopodobnie nic.













