
-
Przydomek „Lamparty” został nadany reprezentacji piłkarskiej Demokratycznej Republiki Konga, a lampart jako symbol drużyny wiąże się z tajemniczą historią stowarzyszenia Anyoto.
-
Anyoto było tajnym stowarzyszeniem działającym w Kongu od końca XIX wieku do lat trzydziestych XX wieku, którego członkowie naśladowali lamparty i byli odpowiedzialni za brutalne ataki oraz zabójstwa.
-
Obecnie w Demokratycznej Republice Konga populacja lampartów szacowana jest na mniej niż dwa tysiące osobników, a sam lampart pozostaje ważnym symbolem narodowym, m.in. jako przydomek piłkarskiej reprezentacji.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Okoliczności i powody istnienia tajnej sekty Anyoto do dzisiaj nie są jasne i wyglądają bardzo tajemniczo. Członkowie tego tajnego stowarzyszenia nazywani byli „ludźmi-lampartami”, bowiem nie tylko zakładali na siebie cętkowane lamparcie skóry, ale zachowywali się, poruszali i zabijali jak te koty.
O „ludziach-lampartach” z Anyoto często mówi się jak o opętanych obsesją na punkcie tych kotów szaleńcach i mordercach, którzy mają na koncie wiele istnień. Tajemnicze stowarzyszenie powstało pod koniec XIX wieku, około 1890 r. Istniało do lat trzydziestych kolejnego stulecia. Nie stała za nim żadna wielowiekowa tradycja ani wierzenia miejscowych ludów, aczkolwiek wojownicy podobni do „ludzi-lampartów” byli znani z Konga od co najmniej XVIII wieku. A jednak członkowie sekty działali w sposób przerażający.
Starali się upodobnić do lampartów pod każdym względem. Zakładali na siebie całe ich skóry, często zaszywali się w nie i poruszali na czworakach, naśladując ruchy tych kotów. Ci, którzy spotkali Anyoto i przeżyli opowiadali o mrożących krew w żyłach scenach, gdy byli przekonani, że stanęli w kongijskim lesie oko w oko z lampartem. Ten jednak nagle stawał na dwóch nogach.
Lampart w Kotlinie Konga jest szczytowym drapieżnikiem
Przypomnijmy, że na terenach Kotliny Konga porośniętej równikowym lasem deszczowym nie ma lwów. Wbrew wszelkim określeniom typu „lew z dżungli” ten największy kot Afryki unika lasów i jest zwierzęciem polującym stadnie na otwartych terenach Afryki. Owszem więc, lwy występują w Demokratycznej Republice Konga, ale głównie w jej południowej części, pokrytej sawannami. W kongijskiej dżungli pozbawionej lwów to właśnie lampart jest królem i – w odróżnieniu chociażby od sawann południowej i wschodniej Afryki – nie musi tutaj martwić się o swoją zdobycz, którą gdzie indziej często traci na rzecz lwów czy hien. Przypomnijmy, że z tego właśnie powodu lamparty wypracowały ewolucyjnie potężne mięśnie barków, pozwalające im wciągać na drzewa nawet bardzo dużą zdobycz. Inaczej straciłyby łup. Lampart przez to stał się relatywnie najsilniejszym fizycznie z kotów – relatywnie do swych rozmiarów.
W Kongu jest szczytowym drapieżnikiem i dlatego od wieków odgrywał aż tak dużą rolę w wierzeniach i kulturze mieszkańców serca Afryki. Wśród ludów Mongo, Luba czy Mangbetu, lampart był symbolem wodza lub króla. Jego skóra, zęby i pazury były oznakami wysokiego statusu społecznego. Władcy często zasiadali na skórach lampartów lub nosili elementy stroju wykonane z ich futra.
W wypadku „ludzi-lampartów” z Anyoto był nie tylko symbolem siły i władzy, ale stanowił obsesję zupełnie innego rodzaju. W tych zabójcach widziano szaleńców, którzy ubzdurali sobie, że są lampartami. Ofiary mieli zagryzać, pożerać kawałki ich ciał, nosili nawet specjalne haki podobne do lamparcich pazurów. Miały one pruć ciała ofiar i okaleczać je.
W efekcie wokół Anyoto narosła aura jednych z większych psychopatów, jakich nosiła afrykańska ziemia. Dopiero po latach na temat „ludzi-lampartów” wyszły na jaw nowe fakty. Wiemy np. że lamparci wojownicy Anyoto celowali w atakach na handlarzy niewolników, a z czasem także na oprawców kolonialnych belgijskiego króla Leopolda II, który z dzisiejszej Demokratycznej Republiki Konga, zwanej wtedy Wolnym Państwem Kongo, a potem Kongiem Belgijskim uczynił prywatną kolonię. Poziom mordów i zbrodni w czasach jego rządów był niewyobrażalny. Rabunkowa gospodarka m.in. kauczuku, kości słoniowej i niszczenie przyrody Konga oraz niewolnicza praca ludzi przyczyniła się ona do śmierci wielu z nich. Leopolda II oskarżano o spowodowanie śmierci nawet 10 mln ludzi, co ujawnił belgijski dziennikarz Edmund Dene Morel. W efekcie król Leopold II odsprzedał swą prywatną kolonię Belgii.
„Ludzie-lamparty” nie byli jednak bojownikami o wolność Konga, ale okrutnymi wykonawcami zleceń często miejscowych wodzów plemiennych. Do dzisiaj pobudki jakimi się kierowali i zasady funkcjonowania tajnych stowarzyszeń nie są jasne. Podobnie ma się rzecz z Wihokohoko – podobnych stowarzyszeniem „ludzi-lampartów” z wschodniego Konga, z okolic Ituri. Oni zwalczali zwłaszcza arabskich handlarzy niewolników z z Zanzibaru, ale zabijali też wiele innych osób. W 1920 r. dziesięcioro z nich uznano nawet za winnych ponad 30 morderstw i kanibalizmu, po czym powieszono.
Badania nad tymi sektami nie są łatwe, ale nowe ustalenia wskazują na to, że „ludzie-lamparty” nie działali jedynie w porywach szaleństwa i bynajmniej nie wierzyli w to, że stali się zwierzętami i prawdziwymi lampartami. Naśladowanie tych kotów mogło im pomóc w maskowaniu zabójstw. Ich działalność ostatecznie przyczyniła się jednak do tępienia prawdziwych lampartów w Kongu i zmniejszenia ich liczby.
Wielka DR Konga ma dziś mniej lampartów niż sąsiedzi
Dzisiaj w Demokratyczne Republice Konga zostało niespełna 2 tysiące lampartów, a może nawet tylko tysiąc. Dokładna liczba nie jest znana, w kraju nie przeprowadzono liczenia tych wielkich kotów. To jednak bardzo mało, zważywszy, że Tanzania ma od 5 do 7 tysięcy. Państwa z południa Afryki takie jak Botswana, RPA czy Namibia mogą się pochwalić około 3 do 5 tysiącami tych wspaniałych kotów. Ponad 2 tysiące lampartów żyje też w Sudanie, Zimbabwe, Mozambiku, Zambii i Kenii.
W dawnym Zairze, jak zwała się niegdyś Demokratyczna Republika Konga, lampart był symbolem niemal narodowym. Dyktator kraju Mobutu Sese Seko miał obsesję na jego punkcie. Nosił lamparcie skóry, ustanowił nawet Narodowy Order Lamparta jako najwyższe odznaczenie państwowe. Zniesiono je w 1997 r. po upadku dyktatora.
Przypomnijmy, że lampart to kot o ogromnym zasięgu występowania. Zamieszkuje nie tylko Afrykę, ale i całą południową Azję od Arabii Saudyjskiej po Indonezję i Kraj Nadamurski w Rosji.

