-
Lokalna produkcja energii pozwala ograniczyć skutki wzrostu cen paliw lub konfliktów zbrojnych także w miejscach oddalonych od źródła problemu.
-
Ukraińskie miasta inwestują w panele słoneczne, pompy ciepła i magazyny energii, dzięki czemu część energii może być wytwarzana na miejscu, niezależnie od centralnych źródeł.
-
Rozproszone i lokalne źródła energii zmniejszają ryzyko dużych awarii oraz wpływ kryzysów światowych na odbiorców.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kiedy wybucha kryzys na rynku ropy lub gazu, rachunki za energię rosną także w krajach, które nie mają z konfliktem nic wspólnego. Tak było po rosyjskiej napaści na Ukrainę w 2022 r. Podobne obawy wracają przy kolejnych napięciach na Bliskim Wschodzie. Wystarczy zagrożenie dla dostaw paliw, aby ceny zaczęły rosnąć.
Dzieje się tak dlatego, że współczesna energetyka w dużej mierze opiera się na rozbudowanej sieci rurociągów, terminali, portów i wielkich elektrowni. Zakłócenie działania jednego z tych elementów może odbić się na milionach odbiorców.
Coraz częściej pojawia się więc pytanie, czy można budować system mniej podatny na takie wstrząsy. Odpowiedzi szukają między innymi ukraińskie miasta, które w ostatnich latach zaczęły inwestować w lokalne źródła energii.
W wielu przypadkach nie są to wielkie projekty warte miliardy euro. Chodzi raczej o panele słoneczne montowane na dachach szkół, urzędów czy przychodni, pompy ciepła oraz urządzenia pozwalające przechowywać energię na później.
Energia produkowana tam, gdzie jest potrzebna
Jednym z najbardziej znanych przykładów jest Sławutycz. Miasto zbudowano po katastrofie w Czarnobylu dla pracowników elektrowni i ich rodzin. Dziś działa tam pierwsza na Ukrainie miejska spółdzielnia słoneczna. Mieszkańcy wspólnie sfinansowali panele słoneczne montowane na budynkach publicznych.
Podobne przedsięwzięcia rozwijane są także w innych częściach kraju. W Horence odbudowywana przychodnia została wyposażona w panele słoneczne i pompy ciepła. W Kijowie oraz Trościańcu mieszkańcy i samorządy rozwijają rozwiązania pozwalające dzielić się wyprodukowaną energią.
W maju 2026 r. uwagę zwrócił także Czortków. Miasto jako pierwsze na Ukrainie podpisało deklarację stopniowego odchodzenia od gazu ziemnego i zastępowania go energią pochodzącą z innych źródeł.
Choć projekty różnią się skalą, ich cel jest podobny. Chodzi o to, by przynajmniej część energii powstawała na miejscu, a nie była całkowicie uzależniona od dostaw paliw z odległych regionów świata.
Co daje wiele małych źródeł energii
Zwolennicy takich rozwiązań zwracają uwagę, że wielkie systemy mają jedną słabość. Jeśli uszkodzona zostanie duża elektrownia, ważna stacja przesyłowa albo gazociąg, skutki mogą być bardzo rozległe.
W przypadku wielu mniejszych źródeł energii problem wygląda inaczej. Awaria jednej instalacji nie oznacza automatycznie problemów dla całego miasta czy regionu. Pozostałe mogą nadal działać.
Dlatego panele słoneczne coraz częściej pojawiają się na budynkach, które muszą funkcjonować nawet podczas kryzysów. Dotyczy to szpitali, szkół, stacji uzdatniania wody czy budynków administracji publicznej.
Coraz większą rolę odgrywają również urządzenia przechowujące energię. Pozwalają one wykorzystać prąd wyprodukowany wcześniej, gdy chwilowo nie świeci słońce albo wystąpią problemy z siecią.
Mniejsze znaczenie światowych kryzysów
Lokalna produkcja energii ma jeszcze jedną zaletę. Po wybudowaniu instalacji słonecznych czy wiatrowych nie trzeba stale kupować paliwa potrzebnego do ich działania.
Nie oznacza to całkowitej niezależności od rynku energii, ale zmniejsza wpływ gwałtownych zmian cen ropy i gazu na odbiorców. Im mniej paliw kopalnych trzeba sprowadzać, tym mniejsze znaczenie mają wydarzenia rozgrywające się na światowych rynkach.
Dlatego organizacje zajmujące się energetyką i klimatem coraz częściej podkreślają, że inwestycje w energię ze słońca i wiatru mają znaczenie nie tylko dla ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Mogą również zwiększać bezpieczeństwo dostaw energii.
W podobny sposób działa ocieplanie budynków czy wymiana starych pieców na pompy ciepła. Im mniej energii potrzeba do ogrzania domu, tym łatwiej poradzić sobie z wysokimi cenami paliw.
Lekcja ważna nie tylko dla Ukrainy
Ukraińskie miasta nie planowały prowadzić eksperymentu dotyczącego bezpieczeństwa energetycznego. Wojna pokazała jednak, które rozwiązania potrafią działać nawet w bardzo trudnych warunkach.

Wnioski z tych doświadczeń mogą zainteresować także kraje, które nie mierzą się z konfliktem zbrojnym. Coraz częstsze fale upałów, gwałtowne burze, awarie sieci i skoki cen paliw sprawiają, że pytanie o niezawodne źródła energii staje się aktualne niemal wszędzie.
Sławutycz, Horenka czy Czortków pokazują, że część odpowiedzi może znajdować się bliżej, niż się wydaje. Czasem nie chodzi o kolejną wielką elektrownię albo nowy gazociąg, lecz o energię produkowaną na dachach budynków, w szkołach, przychodniach i osiedlach.
To właśnie takie rozwiązania coraz częściej postrzegane są nie tylko jako sposób na ograniczenie emisji, ale również jako element przygotowania na kryzysy, których w najbliższych latach prawdopodobnie nie zabraknie.


