
W skrócie
-
Leśnicy z Rybnika otrzymali zgłoszenie o egzotycznym zwierzęciu, którym okazało się być aguti.
-
Na miejsce przybyli specjaliści, którzy odłowili aguti i przewieźli je do ośrodka w Mikołowie.
-
Zostało powiedziane, że aguti mogło uciec z hodowli lub zostać porzucone, a dalsze decyzje dotyczące zwierzęcia będą dopiero podejmowane.
Aguti (Dasyprocta) jest to rodzaj ssaków z rodziny agutiowatych. Obejmuje gatunki występujące w Ameryce Środkowej w takich krajach jak Meksyk, Belize, Gwatemala, Salwador, Honduras, Nikaragua, Kostaryka czy Panama. Aguti można zobaczyć też Południowej – występuje w Kolumbii, Wenezueli, Gujanie, Brazylii, Peru, Boliwii, Paragwaju i Argentynie. Aguti sposobem poruszania się przypomina swoją popularną kuzynkę, kapibarę. Jednak jest od niej o wiele mniejszy – wielkością zbliżony jest do kota.
Pod koniec marca pracownicy z Nadleśnictwa Rybnik odebrali nietypowy telefon. Zadzwoniła do nich turystka, która trenowała w pobliskim lesie, w okolicach przejazdu kolejowego Rybnik Sygnały, stacji kolejowej w Gotartowicach.
Powiedziała, że „wiem jak to zabrzmi, ale spotkałam aguti w lesie”. No ja już różne rzeczy słyszałem od ludzi, którzy dzwonią i zgłaszają, ale wysłała mi zdjęcie
Potrzebne było wsparcie specjalistów
Leśnicy po przybyciu na miejsce zastali egzotycznego przybysza. Jednak aguti okazało się być agresywne i zapadła decyzja o wsparciu.
Jak możemy przeczytać we wpisie na Facebooku „sprawą zajęły się nasze Służby Leśne, a także Anna Banaszek-Wycisk z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Raciborzu wraz z zespołem przyrodników.”
Na miejsce przyjechali specjaliści z odpowiednim sprzętem. Rozpoczęła się gonitwa za zwierzęciem, które było nieufne i w dziwny sposób poruszało się. Zespołowi udało się odłowić egzotycznego osobnika, który został przewieziony do ośrodka w Mikołowie.
Jak stwierdził Paturej aguti mogło uciec z hodowli lub też ktoś chciał pozbyć się zwierzęcia porzucając go w lesie.
Najważniejsze jest to, że obecnie jest zabezpieczony i jest przekazany do leśnego pogotowia i następnie będą podejmowane decyzje, czy spróbować go przekazać do ogrodu zoologicznego, czy on pozostanie tam w Mikołowie – powiedział Kacper Paturej w rozmowie z mediami.













