
Z roku na rok Polacy kochają lody coraz bardziej. Z raportu BIG InfoMonitor z 2024 roku wynika, że przeciętny Polak zjada 5,7 litra tego przysmaku rocznie. Osiem lat wcześniej szacunki wskazywały na cztery litry.
Wydaje nam się nie przeszkadzać cena, która – według branżowych portali – między 2023 a 2025 rokiem wzrosła o 15 proc. na porcję. W tym roku też zapłacimy więcej.
Ceny lodów. „Droższe składniki, energia i wyższe wynagrodzenia”
W lodziarni Marii Lisieckiej w centrum Szczecina rok temu za porcję trzeba było zapłacić 8,50 zł. Teraz – 9,50 zł. Wspomina, że gdy lata temu zaczynała pracę w branży, gałka kosztowała 2,50 zł.
– Cena lodów rzemieślniczych w dużej mierze zależy od kosztów składników, które w ostatnich latach bardzo wzrosły. Dotyczy to szczególnie takich produktów jak pistacje, czekolada, śmietanka czy owoce. Do tego dochodzą rosnące koszty energii, pracy i utrzymania lokalu – wylicza współwłaścicielka lokalu #Tag13.
Jej wspólnik, a zarazem narzeczony, Paweł Bielecki dodaje kolejny powód. – Produkty sprowadzamy z Berlina czy Brukseli, a to kosztuje. Jakościowe produkty mocno wpływają na cenę – opisuje.
Dlatego – jak słyszymy od przedsiębiorców – klienci muszą być gotowi na to, że w rozpoczynającym się sezonie, aby zjeść lody, będą musieli płacić więcej niż latem 2025 roku.
– W wielu miejscach ceny długo były utrzymywane na tym samym poziomie, ale przy obecnych kosztach produkcji to już niemożliwe – przekonuje Lisiecka w rozmowie z Interią.
W rzemieślnicznych lodziarniach w całej Polsce da się zjeść lody z wodorostami, gorgonzolą, majonezem czy oliwkami. A w Szczecinie zdarzają się także o smaku paprykarza
Profesor ekonomii: Lokale muszą to robić
Ekonomista prof. Jarosław Korpysa z Uniwersytetu Szczecińskiego nie jest zaskoczony ceną lodów.
– Obserwowany szczególnie w okresie 2024-2025 wzrost cen produktów mlecznych, cukru oraz kakao zwiększył koszty wytworzenia lodów. W dodatku produkcja, przechowywanie i dystrybucja lodów są procesami silnie energochłonnymi, więc branża jest wrażliwa na wzrost cen energii elektrycznej – mówi Interii prof. Korpysa i przekonuje, że „przedsiębiorstwa są zmuszone przenosić część kosztów produkcji na konsumentów”.
Wielu klientów, których spotykamy na lodach w centrum Szczecina, wobec rosnących cen jest wyrozumiałych. – Taki mamy klimat. Wszędzie i wszystko drożeje – komentuje Marta, która z okazji Dnia Kobiet poszła na lody z kilkuletnią córką i mężem.
– Jest spora cena jak się weźmie dwie porcje, ale z drugiej strony: przecież jem lody tylko raz na jakiś czas, a nie codziennie. W dodatku: płacę za jakość, szukam naprawdę dobrych lodów – dodaje Martyna, studentka ze Szczecina. – Ale są klienci, którzy wchodzą do lokalu, mówią, że jest drogo i wychodzą – przyznaje Maria Lisiecka.
Branża rośnie, wymagania klientów też. „Wzięłam loda z serem lazur”
Wartość polskiego rynku lodów przekracza pięć miliardów złotych, a kraj jest jednym z liderów w Unii Europejskiej pod względem eksportu.
Od przedsiębiorców słyszymy, że w ostatnich latach rynek mocno się zmienił. – Klienci często szukają lodów robionych na miejscu, z prawdziwych składników, a nie z gotowych mieszanek – mówi Maria Lisiecka. Z jej obserwacji wynika, że klienci coraz chętniej pytają o sezonowe smaki i zwracają uwagę na skład.
Maria Lisiecka, oprócz lodziarni w Szczecinie, prowadzi też lokal nad Bałtykiem oraz w Berlinie. Opisuje, jak różni się klient po obu stronach Odry.
– Niemcy uwielbiają proste, klasyczne smaki: wanilia, śmietanka, czekolada. U nas trzeba bardzo wymyślać smaki. Im bardziej są wymyślne, tym bardziej klientom się podobają – relacjonuje w rozmowie z Interią właścicielka lodziarni „#Tag13”.
Dlatego w rzemieślnicznych lodziarniach w całej Polsce da się zjeść lody z wodorostami, gorgonzolą, majonezem czy oliwkami. A w Szczecinie zdarzają się także o smaku paprykarza.
– Wybrałam ser lazur z orzechem włoskim, figą i winem. Szukam ciekawych smaków, ale tak nietypowego jeszcze nie jadłam – mówi Agata spotkana na lodach w Szczecinie.
Według przedsiębiorców i ekspertów rynku każdy kolejny sezon będzie rekordowy pod względem sprzedaży lodów. – Ale dużo zależy od pogody. Rok temu lato było kiepskie, a to biznes, na który słońce i temperatury ma wyjątkowo duży wpływ – tłumaczą właściciele lodziarni.
Tobiasz Madejski, Szczecin












