Łukaszenka tłumaczył, dlaczego Putin nie zdobył Kijowa. Wymienił dwa kraje

– Jest wiele problemów, które należy rozwiązać. A te problemy można rozwiązać tylko przy stole negocjacyjnym. Nie ma militarnego rozwiązania żadnego z konfliktów. Nie ma militarnego rozwiązania ani w Ukrainie, ani na Bliskim Wschodzie – stwierdził w rozmowie z saudyjską telewizją Al-Arabijja białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka. 

– Wielokrotnie mówiliśmy, że absolutnie niedopuszczalne jest, aby wojna Ukrainy z Rosją rozlała się na Białoruś. Z różnych powodów. Putin i ja rozmawialiśmy na ten temat, ponieważ zawsze był to temat dyskusji w mediach. I mogę szczerze powtórzyć, dosłownie to, co powiedział mi prezydent Rosji: „Rozumiemy, że przystąpienie Białorusi do wojny, do konfliktu, w jakiejkolwiek formie, jest niedopuszczalne. Przyniosłoby więcej szkody niż pożytku” – przekonywał Łukaszenka. 

Zobacz wideo Nierówno pod kopułą – Izraelczycy mimo Żelaznej Kopuły chronią swoje niebo gorzej niż Ukraińcy

„Białoruś podatna na ataki militarne”

Polityk zaznaczył, że jednym z powodów, dla których nie chce angażować się w wojnę w Ukrainie, jest to, że „Białoruś byłaby niezwykle podatna na ataki militarne, jeśli Ukraina zaatakowałaby Białoruś w taki sam sposób, w jaki atakuje Rosję”. – Doskonale rozumiemy, że nasza kluczowa infrastruktura, produkcyjna i logistyczna, byłaby atakowana. Jak sami stwierdzili, mają już 500 takich celów na Białorusi – mówił Łukaszenka. 

Dyktator stwierdził też, że w przypadku przystąpienia Białorusi do wojny, linia frontu znacznie by się wydłużyła. – Rosjanie i ja, biorąc pod uwagę obecny stan wojny, nie bylibyśmy w stanie zapewnić obrony tego odcinka – ocenił. 

Łukaszenka: Zostaliśmy oszukani

Dyktator stwierdził również, że tuż po wybuchu wojny Władimir Putin nie zdecydował się na zdobycie Kijowa ze względu na naciski Watykanu i Izraela. – W miarę jak walki postępowały [na początku wojny – red.], nie tylko ja, ale cały świat rozumiał, że wojna szybko zakończy się zwycięstwem Rosji. Wynikało to przede wszystkim z faktu, że Rosjanie byli w Kijowie – stwierdził Łukaszenka. 

– Ale potem niektórzy politycy i siły zbrojne zwrócili się do Putina z prośbą o zaprzestanie działań, wycofanie wojsk z Kijowa i zawarcie porozumienia pokojowego. Widząc tę sytuację, fakt, że wiele osób ginie i że wojna, szczerze mówiąc, nie przebiega zgodnie z planem, Putin zgodził się i wycofał swoje wysunięte jednostki z Kijowa – dodał białoruski polityk. 

– Po raz kolejny wiem, że te siły nas oszukały. To był Watykan. I, co zaskakujące, lobby żydowskie, Izrael. Oni, w imieniu Zełenskiego, oświadczyli: „Dążymy do pokoju, zgadzamy się”. I tak samo postąpili inni – zaznaczył. 

„Jestem za rozbrojeniem nuklearnym”

Odnosząc się do kwestii pozyskiwania broni jądrowej, Łukaszenka ocenił, że to „droga do zniszczenia”. – Broń jest po to, żeby z niej strzelać. Dziś mówimy, że broń jądrowa działa odstraszająco. Ale dla krajów na całym świecie posiadanie broni jądrowej to droga donikąd. Prędzej czy później może wybuchnąć konflikt nuklearny i planeta zostanie zniszczona. Dlatego nie jestem zwolennikiem posiadania broni jądrowej przez państwa – stwierdził. 

– Jestem za rozbrojeniem nuklearnym. I to powinno dotyczyć wszystkich: Rosji, Stanów Zjednoczonych, Chin, Izraela, Indii, Pakistanu i innych krajów. To powinno dotyczyć wszystkich – dodał. 

Redagowała Kamila Cieślik

Udział