W środowy (tj. 15 lipca) wieczór pojawił się komunikat ze strony klubu, do którego należy polska tenisistka.
Beskidzki Klub Tenisowy Advantage Bielsko-Biała w specjalnym wpisie poinformował, że Polka nie zdoła wystąpić w turnieju rangi WTA 250 w Hamburgu. Imprezie, która miała być szczególną gratką dla polskich kibiców, o czym informowaliśmy kilka tygodni temu na łamach WPROST.
„Drodzy kibice! Maja niestety nie wystąpi w tegorocznym turnieju WTA 250 MSC Hamburg Ladies Open. Mimo wyraźnej poprawy stanu zdrowia i postępów w rehabilitacji kostki, po konsultacjach z zespołem medycznym podjęta została decyzja o kontynuowaniu leczenia i wstrzymaniu powrotu do rywalizacji. Obecnie najważniejszym celem pozostaje pełne wyleczenie urazu oraz bezpieczny powrót do gry na najwyższym poziomie. Wiemy, jak bardzo Maja czekała na możliwość ponownego występu na kortach ziemnych w Hamburgu, dlatego decyzja o wycofaniu się z turnieju nie była łatwa. Wierzymy jednak, że cierpliwość i konsekwentna rehabilitacja pozwolą jej wrócić do rywalizacji w jak najlepszej formie. Dziękujemy wszystkim kibicom za wsparcie, życzliwość i liczne wiadomości. To dla nas bardzo ważne. Mamy nadzieję, że już wkrótce będziemy mogli przekazać dobre wiadomości dotyczące jej powrotu na kort” – przekazał klub, którego Chwalińska jest podopieczną.
Co ze zdrowiem Mai Chwalińskiej? Jaroslav Machovsky przynał wprost!
Takie doniesienia ze strony klubu z Bielska-Białej nie konkretyzowała jednak kwestii rzeczywistego terminu, kiedy Polka będzie gotowania do grania. Na zawężenie faktycznej możliwości powrotu nie trzeba było długo czekać.
Kilka godzin później głos zabrał trener Jaroslav Machovsky. Czeski szkoleniowiec odpowiedział na kilka pytań Artura Gaca z Interii.
– Występ w Hamburgu miałby więcej sensu, jakby wcześniej dała radę wystąpić w Jassach. A tak weszłaby już tylko na jeden turniej na mączce, gdzie w dodatku bardzo dużo się biega i ślizga. Biorąc to wszystko pod uwagę, zdecydowaliśmy, że byłby to zbyt wczesny powrót. Prawdę mówiąc, myślałem, że z tej kontuzji wyjdzie szybciej, ale było to mocniejsze, niż wszyscy myśleliśmy […] Zaczynamy turniejem w Toronto, który rozpoczyna się 1 sierpnia. Następnie start w Cincinnati, dalej Monterrey i finał w postaci występu w US Open. Czyli cztery turnieje. Jak widać, ten sezon trochę potrwa, dlatego potrzebujemy solidnego przygotowania i odpowiedzialnych decyzji. Tylko w pełni zdrowa Maja znów będzie mogła starać się grać swój najlepszy tenis w tak wymagających warunkach – przyznał trener finalistki Roland Garros 2026.
Jak zatem widać, kontuzja odniesiona w trakcie Wimbledonu – i to już na etapie I rundy singla – okazała się faktycznie poważną sprawą. Trudno było zresztą odnieść inne wrażenie, spoglądając na dyspozycję Polki do momentu podkręcenia stawu skokowego i już po nieszczęśliwym postawieniu stopy na londyńskiej trawie.
Chwalińska nadal jest jednak rankingowo wysoko, trzymając się tuż za czołową dwudziestką zestawienia WTA. Polka w drugiej części sezonu może jeszcze naprawdę sporo ugrać. Choćby z tego względu, tak ważne jest, żeby Chwalińska była w pełni zdrowia. Nie jest bowiem tajemnicą, że polska zawodniczka swoją grę opiera o dużą dawkę biegania, korzystanie z całej możliwej przestrzeni kortu i nieszablonowe zagrania. A to wszystko wymaga stuprocentowej dyspozycji na tu i teraz.














