
Według doniesień RMF FM premier Donald Tusk zamierza dokonać „lekkiej rekonstrukcji rządu”, do której miałoby dojść jeszcze przed wakacjami. Rozgłośnia podała, że stanowiska mogą stracić trzy ministerki: Marta Cienkowska (Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Polska 2050), Barbara Nowacka (Ministerstwo Edukacji Narodowej, Koalicja Obywatelska) i Jolanta Sobierańska-Grenda (Ministerstwo Zdrowia). Polsat News poinformował, że zagrożona jest także pozycja ministerki klimatu i środowiska – Pauliny Hennig-Kloski.
„Mała rekonstrukcja rządu” Tuska
– Scenariusz nie przewiduje tak hucznie ogłaszanych zmian, jak w ubiegłym roku i wyczekiwania tygodniami na konkretne decyzje. Rząd nie potrzebuje teraz wielkich turbulencji. Chodzi o „małą rekonstrukcję”, aby poprawić notowania poszczególnych ministerstw, bo do wyborów coraz bliżej – powiedział cytowany przez RMF FM anonimowo jeden z polityków koalicji rządzącej.
Po rozpadzie Polski 2050 i utworzeniu klubu Centrum przez część byłych polityków partii pojawiły się wątpliwości dotyczące podziału ministerstw dla przedstawicieli tych ugrupowań. Liderki obu formacji nadal pełnią funkcję szefowych resortów. W rękach Pauliny Hennig-Kloski spoczywa resort klimatu i środowiska. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przewodzi Ministerstwu Funduszy i Polityki Regionalnej.
Według informacji RMF FM Polska 2050, która przed rozpadem mogła liczyć na trzy miejsca w rządzie, będzie musiała pożegnać się z jednym z nich. Najprawdopodobniej straci Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którym kieruje obecnie Marta Cienkowska. Jako jedna z osób, które miałyby stracić „tekę” wymieniana była także Hennig-Kloska.
Hennig-Kloska: Nie mam wiedzy
Na antenie TVN24 Hennig-Kloska powiedziała, że nie słyszała o tym, żeby miało dojść do rekonstrukcji. – Nie mam wiedzy na ten temat – odpowiedziała na pytanie dziennikarza. – Rozmawiałam z premierem w ostatnich dniach o moim resorcie. Powierzył mi dalsze jego prowadzenie. Uznał, że dobrze wykonuję swoją pracę i chce, żebym nadal to robiła – dodała.
W PiS podejście „zęby zjedliśmy na polityce, my sami wiemy, co i jak”, jest zakazane. Sztabowcy korzystają z umiejętności specjalistów od marketingu, wiedzy statystyków i metod zwycięskich amerykańskich kampanii. W rządzie i PO tak działa tylko Tusk. Czytaj więcej na Wyborcza.pl











