-
Małpy obserwowane przez antropologów potrafią adoptować i opiekować się przedstawicielami innych gatunków zwierząt.
-
Przypadki opieki międzygatunkowej u różnych małp zostały udokumentowane na kilku kontynentach, obejmując 427 sytuacji i 88 gatunków naczelnych.
-
Brytyjscy badacze z Uniwersytetu Oksfordzkiego zauważają, że te zachowania mogą wskazywać na głębokie ewolucyjne początki emocjonalnych więzi ze zwierzętami.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Relacja człowieka ze zwierzętami domowymi oraz sam proces ich udomowienia wydaje się absolutnie wyjątkowy. Od lat jest badany przez naukowców, gdyż cześć zwierząt została przez ludzi udomowiona z pragmatycznych powodów – dla mięsa, mleka, do pomocy w polowaniu, ochronie czy walce ze zwierzętami uważanymi za szkodniki (jak gryzonie). Jednakże z czasem relacja człowieka ze zwierzętami domowymi przeszła na zupełnie inny poziom. Nie brakuje zwierząt trzymanych przez ludzi w domach ze względów emocjonalnych, jak przyjaciele.
Specyfika takich zachowań okazuje się jednak nie tylko ludzka. Jak podaje „Primates”, zajmujące się naczelnymi, antropologowie z Uniwersytetu Oksfordzkiego przeanalizowali różne przypadki, w których małpy zajmowały się innymi zwierzętami. Nosiły je, pielęgnowały, bawiły się z nimi, przygarniały je, co nosiło wręcz znamiona adopcji.
Małpy zajmują się zwierzętami bardzo często
To 427 przypadków obejmujących 88 gatunków naczelnych i 127 innych gatunków zwierząt, w tym 55 innych niż naczelne. To zarazem przypadki z udziałem wielu różnych gatunków małp, z kilku kontynentów. W tym gronie znalazły się postępki ewidentnie sugerujące adopcję.
Zanotowano je u rokselan złocistych, które przygarniały małe świnie czy też hulmanów, które w taki sposób zajmowały się wiewiórkami, co udokumentowano na Cejlonie, a także u makaków niedźwiedzich zajmujących się psami w Tajlandii. Opieka międzygatunkowa wystąpiła też u lemurów na Madagaskarze. W Ameryce zaś kapucynki brodate przez ponad miesiąc wychowywały młodą marmozetę, zatem inną małpę – miało to miejsce w 2006 r. w Brazylii.
Przypadki, gdy zwierzęta różnych gatunków spędzają razem czas, nie zdarzają się rzadko. Zazwyczaj jednak wynikają z powodów praktycznych, takich jak łatwiejsze żerowanie lub bezpieczeństwo w grupie, której członkowie mają rozwinięte inne zmysły i systemy ostrzegania. Te naczelne posunęły się dalej, bawiąc się, pielęgnując, nosząc inne zwierzęta bez żadnej wyraźnej nagrody z tego tytułu, co z punktu widzenia zachowań pragmatycznych i biologicznych nie ma sensu. Ma jednak sens społeczny i świadczy o rozwinięciu takich społecznych zachowań.

To nie jest tożsame z trzymaniem zwierząt domowych
Badający te sytuacje Brytyjczycy z Uniwersytetu w Oksfordzie ostrzegają przed uważaniem ich za tożsame z udomawianiem i trzymaniem zwierząt przez ludzi. Zarazem jednak zwracają uwagę na to, że zawierają one pewne wyraźne cechy, które rozwinęły się miliony lat temu, na długo przed pojawieniem się na Ziemi ludzi. I mogą powiedzieć nam wiele o tym, w jaki sposób człowiek zaczął trzymać zwierzęta, zwłaszcza w ten emocjonalny sposób – jako towarzyszy i przyjaciół. Tak jak robi to z kotami, psami i innymi.
Strona Uniwersytetu Oksfordzkiego definiuje to nawet dosadni. „Przyjaźnie małp z psami, jeleniami i świniami dają wskazówki na temat ewolucyjnych początków hodowli zwierząt domowych” – pisze. Te badania to także szansa na to, aby usprawnić działanie hodowli zwierząt w niewoli, także w ogrodach zoologicznych i zrozumienie działania ekosystemów w warunkach naturalnych. Ich złożoność okazuje się bowiem bardzo zawiła.














