
Przed wtorkowym spotkaniem trudno było zakładać, że Karabach Agdam zdoła realnie postawić się zespołowi SSC Napoli. Klub z Neapolu w poprzednim sezonie był mistrzem Italii, obecnie również trzymając się wysoko w stawce Serie A. W przypadku azerskiego giganta, jest on nim w głównej mierze na swoim podwórku. Liga Mistrzów to już półka, a nawet kilka półek wyżej. Napoli miało jednak tego wieczora niespodziewane problemy.
Liga Mistrzów: Mateusz Kochalski bohaterem. Zachwyty nad Polakiem!
Ogromna w tym zasługa polskiego bramkarza Karabachu. Mateusz Kochalski właściwie od początku sezonu 2025/26 błyszczy w barwach azerskiego klubu. Szczególnie dobrze widać to na największej klubowej scenie, czyli w rozgrywkach Champions League. Właściwie nie ma meczu, w którym Kochalski nie jest chwalony przez obserwatorów.
W przypadku wtorkowego spotkania z Napoli, przez ponad godzinę Polak nie dał się pokonać. Kochalski, powoływany do reprezentacji Polski przez trenera Jana Urbana, obronił w tym czasie m.in. rzut karny wykonywany przez Rasmusa Hojlunda.
Co więcej, udanych interwencji Polaka było tyle, że na oficjalnym profilu Ligi Mistrzów w mediach społecznościowych sklejono najlepsze interwencje wtorkowych meczów, z których… trzy były autorstwa Kochalskiego. To prawdziwy popis w wykonaniu bramkarza Karabachu, dzięki któremu zespół z Azerbejdżanu był bliski sprawienia gigantycznej sensacji, jaką byłoby z pewnością zatrzymanie Napoli.
Ostatecznie skończyło się jednak na porażce 0:2. Sposób na Kochalskiego w 65. minucie znalazł Scott McTominay. Siedem minut później samobójcze trafienie zanotował Marko Janković. Kochalski zdołał jeszcze kilka razy zatrzymać piłkarzy przeciwnika.
Najbardziej popularna gazeta sportowa w Italii „La Gazzetta dello Sport” doceniła występ Polaka, rozpływając się nad faktem, że Polak – cytując – „Obronił wszystkie uderzenia, ulegając jedynie własnemu ostrzałowi”. To nawiązanie do faktu kilku błędów Karabachu w obronie, na czele z trafieniem samobójczym, które „uspokoiło” wynik dla Napoli.
Kto wie, być może za sprawą takich meczów, Kochalski zapracuje sobie na duży transfer w niedalekiej przyszłości. Piłkarz ma dopiero 25 lat, więc w przypadku bramkarza, spory kawałek kariery na horyzoncie. Występy tego pokroju przeciwko mistrzom Italii mogą przybliżyć Polaka do wyjazdu z Azerbejdżanu.
Choć Kochalski, co również istotne, dobrze odnalazł się w realiach Karabachu i z pewnością wykonał słuszny krok, wyjeżdżając w kierunku azerskim prosto z PKO BP Ekstraklasy.












