
Matthew Anderson rozpoczął seniorską karierę niemal równo 20 lat temu, zostając siatkarzem Penn State Nittany Lions. Amerykanin szybko zyskał status gwiazdy światowej siatkówki. Na swoim koncie ma mnóstwo sukcesów, głównie na rynku europejskim. Przykład? Cztery zwycięstwa z rzędu(!) w rozgrywkach Ligi Mistrzów w latach 2015-18. Anderson był wówczas jednym z liderów galaktycznego teamu Zenita Kazań.
Matthew Anderson wraca do gry! Celem igrzyska olimpijskie w Los Angeles
Siatkarzowi, który w swojej karierze występował zarówno w roli przyjmującego, jak i atakującego, brak jednak tego najcenniejszego skalpu reprezentacyjnego – złota olimpijskiego. Anderson razem ze swoimi kolegami z drużyny narodowej dwukrotnie stawał na podium igrzysk. Dziesięć lat temu (IO 2016) w Rio de Janeiro oraz przed rokiem w Paryżu (IO 2024) Amerykanie sięgali po brązowe medale.
Co ciekawe, w tym drugim przypadku drogę do walki o złoto przed USA zamknęła reprezentacja Polski. Zespół trenera Nikoli Grbicia wygrał po niezwykle dramatycznym starciu 3:2, choć w finale lepsi od Polaków okazali się Francuzi.
Anderson marzy o złocie olimpijskim, co podkreślił w rozmowie dla FIVB, ogłaszając swój powrót do drużyny narodowej.
– Dla mnie największym zaszczytem jest móc reprezentować nasz kraj na arenach międzynarodowych. Jestem zdecydowanie u schyłku kariery, co zarówno uczy mnie pokory, jak i dodaje otuchy. Mam jednak jeszcze kilka lat, by dawać z siebie wszystko na boisku, i mam nadzieję, że ten decydujący moment nadejdzie w Los Angeles. Nie jestem jednak pewny, jaka będzie moja rola, bo musimy pracować nad zbudowaniem drużyny, która da nam największe szanse na zdobycie złota – przyznał siatkarz z USA.
Amerykanin występuje obecnie w lidze japońskiej, podobnie jak kapitan reprezentacji Polski Bartosz Kurek. Podczas IO w Los Angeles w 2028 roku Anderson będzie miał 41 lat. Nie ulega wątpliwości, że będzie to najpewniej ostatnia próba sięgnięcia po olimpijskie złoto w przypadku tego zawodnika.













