
Konfederacja ma kłopoty. „Jeśli przegramy, stracimy w tej kadencji 12 mln”
Kilka dni temu Sąd Najwyższy uwzględnił skargę Konfederacji dotyczącą wrześniowej uchwały Państwowej Komisji Wyborczej. PKW odrzuciła wówczas informację finansową partii o subwencji i wydatkach, wskazując, że ugrupowanie miało przeznaczyć ponad 17 tys. złotych ze środków subwencji na zakup czapek wyborczych „Mentzen 2025”. – Do rozstrzygnięcia w Sądzie Najwyższym jest jeszcze sprawa najważniejsza: odwołanie od uchwały PKW odrzucającej nasze sprawozdanie finansowe za rok 2024. Realnie nasza subwencja zależy właśnie od tego. Jak przegramy, to na trzy lata tracimy subwencję – powiedział w rozmowie z „Newsweekiem” skarbnik Konfederacji Michał Wawer. Przypomnijmy, w listopadzie Sąd Najwyższy odrzucił skargę ugrupowania na uchwałę PKW ws. sprawozdania finansowego komitetu wyborczego partii z wyborów do Parlamentu Europejskiego z czerwca 2024 roku. Niedługo SN może wydać orzeczenie, w których odrzuci sprawozdanie finansowe Konfederacji, czego skutkiem będzie właśnie odebranie jej subwencji na trzy lata. – Jeśli przegramy w SN, to stracimy w tej kadencji 12 mln złotych – podkreślił Michał Wawer.
Konfederaci wściekli na Mentzena. „Nie załapał, że minął czas błaznowania”
„Newsweek” zaznacza, że działacze partii są wściekli na Sławomira Mentzena. To jego człowiek odpowiadał na sprawy finansowe. – Sławek mówił, żeby się nikt nie wtrącał w finanse. No i jego człowiek położył partię. Tak się zajmowali, że nawet ze 14 mln będziemy w plecy – powiedział rozmówca tygodnika. – Partia mu zdycha, a Mentzen zjeżdża sobie w Dubaju najdłuższą tyrolką na świecie. Przecież to budzi politowanie. Nie załapał, że minął czas błaznowania – dodaje kolejna osoba. Środowisko zauważa również, że polityk „zgasł” po wyborach prezydenckich i „przespał pół roku” – nie jest już tak aktywny, traci zasięgi w internecie. Sam Mentzen tłumaczył, że była to świadoma decyzja, aby „trochę się wyciszyć”.
Środowisko ostro o Mentzenie. „Ten Titanic idzie na dno”
Pojawiają się również glosy, że „panowie Bosak i Mentzen nie gadają ze sobą”, a „komunikacja jest przeniesiona szczebel niżej – na ich współpracowników”. – Sławek mówi, że jest tiktokerem albo że nie wie, czy za rok będzie w polityce. Polityka to dla niego jak zabawa, a przecież inni ludzie w partii całe swoje życie wiążą z polityką. Oni słyszą od swojego lidera, że w sumie to on może odejść z polityki – powiedziała „Newsweekowi” osoba z Konfederacji. Otoczenie krytykuje go również za odwołanie Ewy Zajączkowskiej-Hernik z „kompletnie nieistotnego stanowiska, o którym ludzie nawet nie wiedzieli, że istnieje”. A polityczka jest bardzo popularna w prawicowych kręgach i ma ogromne zasięgi w mediach społecznościowych. – Ten Titanic Nowej Nadziei idzie na dno, a Sławek wyrzuca Ewę za burtę – stwierdził jeden z narodowców.
Ludzie Mentzena założyli Imperium Kontratakuje. „Infantylizm z tego bije, głupkowatość”
PKW skierowała wniosek do sądu o wykreślenie partii Sławomira Mentzena – Nowej Nadziei – z rejestru. Jego ludzie założyli więc nową o nazwie Imperium Kontratakuje. Ma być to „partia techniczna”. – Była trochę konsternacja, gdy usłyszeliśmy, że partia się nazywa Imperium Kontratakuje. Infantylizm z tego bije, głupkowatość – stwierdził jeden z rozmówców „Newsweeka” z Konfederacji. Tygodnik podkreśla, że Imperium Kontratakuje ma zostać połączone z Nową Nadzieją, zanim ta zostanie wykreślona z rejestru. „Po planowanej fuzji partia Imperium Kontratakuje będzie mogła potem zmienić nazwę na… Nową Nadzieję” – informuje „Newsweek” i dodaje, że taki sam los może czekać Konfederację Wolność i Niepodległość. Jeśli konfederaci założyliby nowe ugrupowanie, nie straciliby bowiem subwencji w przyszłej kadencji Sejmu.
Czytaj także: Trump zmienił zdanie ws. Minneapolis. Wycofuje agentów i kontrowersyjnego urzędnika.
Źródła:„Newsweek”, Gazeta.pl












