Mejza tłumaczy się z zaproszenia Magicala do Sejmu. „Wypalać gorącym żelazem”

Wizyta patoinfluencera wywołała burzę w dniu, w którym Sejm pracował nad ustawą kryminalizującą patostreaming. Daniel Zwierzyński, znany w sieci jako „Daniel Magical”, pojawił się w Sejmie w środę w towarzystwie Łukasza Mejzy. Zdjęcia obu mężczyzn szybko zaczęli komentować politycy koalicji rządzącej. Posłanka Alicja Łepkowska-Gołaś napisała, że to „patologia w Sejmie”, a ministerka Katarzyna Kotula oceniła: „Patologia reklamująca patologię”.

Mejza: jestem zwolennikiem dialogu

Łukasz Mejza, pytany o obecność patostreamera w Sejmie, przekonywał, że chciał rozmawiać ze „stroną zainteresowaną” projektowanymi przepisami. Jak mówił, sam popiera zakaz patostreamingu. – Czy patologie również występują u Magicala? Tak, występują. W związku z tym zakazujemy patostreamingu. Ja jestem wielkim zwolennikiem, żeby ten patostreaming wyeliminować z przestrzeni publicznej. Natomiast też jestem zwolennikiem dialogu. I po prostu dobrym obyczajem sejmowym jest to, że rozmawia się ze stroną zainteresowaną – powiedział Mejza.

Zobacz wideo Łukasz Mejza: Nitrozyniak został zbanowany, teraz czas na jego brata bliźniaka Donalda Tuska

Polityk zapewnił, że chciał jedynie poznać zdanie Zwierzyńskiego na temat patostreamingu. – Cieszy mnie również ich [patostreamerów] deklaracja, że te live’y u nich będą się zmieniać. Cieszy mnie również to, że są zwolennikami tego, aby ten patostreaming był zakazany – przekonywał. 

„Największy patostreamer stoi na czele polskiego rządu”

Mejza zaatakował też Donalda Tuska. Stwierdził, że „największy patostreamer stoi na czele polskiego rządu”. – Patologią jest to, że przyjmuje Pakt migracyjny, patologią jest to, że stopniowo postępuje ukrainizacja naszego kraju i relatywizowanie zbrodni – obrzydliwej zbrodni wołyńskiej – przez Donalda Tuska i jego akolitów. To są patologie – powiedział.

Gdy dziennikarz przypomniał, że Zwierzyński był skazany m.in. za pochwalanie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, Mejza odpowiedział, że nie jest fanem patostreamera, po czym uderzył w Roberta Biedronia. – Jeżeli pan redaktor chce rozliczać ludzi, i ma pan redaktor do tego prawo, to rozumiem, że też zapyta pan o obecność Roberta Biedronia w polskiej polityce, który tłukł własną mamę  – mówił.

Dziennikarz zwrócił uwagę, że Biedroń nie siedział w areszcie. Mejza odparł, że europoseł Lewicy „uprawia hipokryzję”, krytykując twórców internetowych. – Ja też jestem za tym, żeby ten patostreaming wypalać gorącym żelazem. Dlatego zdecydowałem się również porozmawiać z twórcami internetowymi – podsumował.

Sejm uchwalił ustawę o patostreamingu

W czwartek Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Za głosowało 419 posłów, 19 było przeciw, a jeden parlamentarzysta wstrzymał się od głosu.

Ustawa zakłada kryminalizację rozpowszechniania w sieci treści przedstawiających popełnienie czynu zabronionego albo pozorowanie popełnienia takiego czynu. Dotyczy m.in. materiałów publikowanych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, pokazujących przemoc, poniżanie innych osób, znęcanie się nad zwierzętami albo zabicie zwierzęcia.

W przypadku treści dotyczących czynu zabronionego wobec osoby małoletniej kara ma wynosić od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Z zapisów ustawy wynika, że przestępstwem nie będą działania podejmowane w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, prasowej, naukowej lub w celu ochrony interesu publicznego. Ustawa trafi teraz do Senatu.

Kancelaria Sejmu: poseł odpowiada za gościa

Do sprawy obecności Zwierzyńskiego w Sejmie odniósł się dyrektor Biura Obsługi Medialnej Kancelarii Sejmu Lech Sołtys. Podkreślił, że mężczyzna był gościem zgłoszonym przez posła Mejzę. – Każdy poseł, zgłaszając gościa poświadcza, że bierze za niego pełną odpowiedzialność – powiedział Sołtys.

Wyjaśnił, że poseł zgłasza gościa przez specjalną aplikację, a jednym z elementów procedury jest deklaracja odpowiedzialności, która trafia do Straży Marszałkowskiej. Dodał, że strażnicy nie sprawdzają życiorysów osób zapraszanych przez posłów.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że Zwierzyński ma zostać objęty specjalnym nadzorem i prawdopodobnie więcej nie wejdzie do Sejmu.

Kaczyński: to już nie nasz poseł

Obecność Zwierzyńskiego komentował też Jarosław Kaczyński. Prezes PiS odciął się od Mejzy, który nie jest już członkiem klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. – Co do tego, co robi poseł, to ja nie mam powodu się wypowiadać. Już nie jest w naszym klubie, w żadnym razie nie jest więc to moja odpowiedzialność – powiedział Kaczyński.

Jednocześnie ocenił, że samo zjawisko patostreamingu jest „patologiczne i kryminogenne”. Wykorzystał też temat do ataku na Donalda Tuska, przypominając postać Jacka Murańskiego (kojarzonego z patostreamami), który pojawiał się w debacie publicznej w czasie kampanii prezydenckiej, m.in. opowiadając o przeszłości Karola Nawrockiego. 

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ocenił z kolei, że w Sejmie „dzieją się rzeczy, które czasem urągają powadze tej instytucji”. Jak dodał, jego zdaniem w takich sytuacjach powinny reagować organy Sejmu.

Udział