Merz mówił o „przepaści” pomiędzy Europą a USA. Przywołał też słowa Sikorskiego sprzed 15 lat

Otwierając Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa, kanclerz Niemiec Friedrich Merz opowiedział się za nowym początkiem relacji Europy ze Stanami Zjednoczonymi, jak również za budowaniem silnego i częściowo samodzielnego europejskiego filaru NATO. – Jeśli nasze partnerstwo ma mieć przyszłość, musimy je w podwójnym sensie na nowo ugruntować – powiedział przewodniczący CDU w swoim przemówieniu inaugurującym konferencję. – To ugruntowanie musi być konkretne, a nie ezoteryczne. Po tej, jak i po tamtej stronie Atlantyku musimy dojść do wniosku, że razem jesteśmy silniejsi – podkreślił Merz.

Aby osiągnąć wojskową samodzielność Europy, Merz wyobraża sobie silny europejski filar w zakresie nuklearnego odstraszania NATO. – Rozpocząłem pierwsze rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem na temat europejskiego nuklearnego odstraszania – powiedział i dodał, że Niemcy będą jednak przestrzegać swoich zobowiązań prawnych. Mówi on o zakazie posiadania własnej broni jądrowej. Nuklearne odstraszanie NATO opiera się obecnie głównie na amerykańskich broniach jądrowych stacjonujących w Europie, w tym w Niemczech.

Zobacz wideo Trump gra na rozpad UE

Merz o silnym europejskim filarze NATO

Merz wspomniał o wzajemnych wojskowych zobowiązaniach członków UE zapisanych w Traktacie o Unii Europejskiej, wedle którego jej kraje członkowskie mają wspierać się wojskowo w razie zbrojnego ataku. – Musimy od nowa sobie przeliterować, w jaki sposób chcemy to zorganizować w Europie. Nie w zastępstwie NATO, lecz jako samodzielny, silny filar w ramach sojuszu – wyjaśnił.

Zapewnił, że w Europie nie powstaną strefy o różnym poziomie bezpieczeństwa i opowiedział się za standaryzacją systemów obronnych w „bardziej europejski” sposób. Związany z tym jest europejski przemysł wojskowy, który „wreszcie musi ruszyć pełną siłą swoich koni mechanicznych”, jak również silna wspólna polityka handlowa.

– Tam, gdzie trzeba być szczególnie zręcznym, działamy w małych grupach. Z E3, czyli z Niemcami, Francją i Wielką Brytanią, ale także z Włochami i Polską jako europejskimi graczami. Wiemy, że na dłuższą metę odniesiemy sukces tylko wtedy, gdy zabierzemy ze sobą na pokład innych Europejczyków – stwierdził kanclerz.

Polskie wątki w przemówieniu Merza

Polski wątek pojawił się w wystąpieniu Merza także w związku z historyczną odpowiedzialnością Niemiec. Mówił o wolności jako wartości, która jest zagrożona wtedy, gdy ton w polityce siłą próbują narzucać wielkie mocarstwa. – Będzie potrzebna siła i wola, aby bronić tej wolności. Wymaga to od nas gotowości do nowego początku, zmiany, a także do poświęceń. I to nie za jakiś czas, lecz teraz – przekonywał. Dlatego Niemcy muszą stać się silniejsze.

Jednak „z istotnych powodów w Niemczech niełatwo przychodzi nam zaufanie do władzy państwowej”, tłumaczył. – Od 1945 roku głęboko zakorzenione w naszym myśleniu jest to, że musimy tę władzę kontrolować – powiedział Merz i dodał, że „nie tylko zbyt duża władza państwowa niszczy fundament naszej wolności, zbyt mała władza państwowa prowadzi w inny sposób do tego samego rezultatu”.

W tym kontekście przywołał słowa Radosława Sikorskiego z 2011 roku, który w związku z kryzysem w strefie euro powiedział: „Obawiam się niemieckiej potęgi mniej niż niemieckiej bezczynności”. – To również jest częścią naszej odpowiedzialności, która wynika z konstytucji, historii i geografii – podkreślił Merz w Monachium.

„Program wolności”

Swoje przemówienie, które było poświęcone głównie zawirowaniom w relacjach transatlantyckich, Merz zatytułował: „Program wolności”. Wspomniał o sporze o duńską wyspę Grenlandię, który wstrząsnął sojusznikami w ramach NATO, jak również o groźbach celnych ze strony Trumpa. – My nie wierzymy w cła, my wierzymy w wolny handel – powiedział, a zdanie to zostało nagrodzone przez zebranych długimi brawami. Przechodząc z niemieckiego na angielski, zwrócił się do polityków przybyłych z USA, tłumacząc, że także Ameryka jedynie by straciła na wprowadzeniu ceł.

Przemówienie było także odpowiedzią na krytykę, jaką amerykański wiceprezydent JD Vance wyraził rok temu, niepokojąc się rzekomo o stan demokracji i wolności słowa w Europie. – Transatlantyckie partnerstwo straciło swoją oczywistość – powiedział Merz, dodając, że „pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi powstała przepaść” oraz że „rewolucja kulturowa MAGA” nie jest rzeczą Europejczyków.

USA również zależne od Europy

Jednak Merz wciąż wierzy w wolny handel, w porozumienia klimatyczne i Światową Organizację Zdrowia. Globalne wyzwania można rozwiązać tylko wspólnie. Merz podkreślił, że obie strony są od siebie nawzajem zależne w transatlantyckim partnerstwie. – W erze wielkich mocarstw także Stany Zjednoczone będą polegały na tym zaufaniu. Nawet one napotykają granice swojej mocy, gdy działają w pojedynkę – podkreślił.

Kanclerz uważa, że Europa może się obronić w nowym porządku światowym, zdominowanym przez politykę mocarstw, tylko dzięki sile ekonomicznej, wojskowej oraz politycznej determinacji. – Świat, w którym liczy się tylko siła, byłby mrocznym miejscem – ostrzegł. Największą siłą Europy pozostaje – jego zdaniem – budowanie partnerstw, sojuszy i organizacji opartych na prawie i zasadach.

Nowe partnerstwa Niemiec 

Jednocześnie Merz ponownie zapowiedział wolę zawarcia nowych partnerstw, aby zmniejszyć zależność od krajów takich jak Chiny i USA. – Choć europejska integracja i transatlantyckie partnerstwo pozostają dla nas bardzo ważne, to nie wystarczą już, aby zachować naszą wolność – powiedział Merz. Wyjaśnił również, że partnerstwa muszą być możliwe także z krajami, które nie podzielają wszystkich zachodnich wartości, co jest „jedną z lekcji tych dni, tygodni i miesięcy”. Jako szczególnie ważnych partnerów Merz wymienił Kanadę, Japonię, Turcję, Indie i Brazylię. Te kraje odgrywają „kluczowe role”. Wspomniał także o RPA i państwach Zatoki Perskiej.

Kryzys w transatlantyckich relacjach i nowy porządek światowy, w którym polityka mocarstw odgrywa coraz większą rolę, to jeden z wiodących tematów Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. W sobotę rano głos zabierze sekretarz stanu USA Marco Rubio. Wielkie pytanie brzmi: czy nawiąże do przemówienia Vance’a z ubiegłego roku, czy też po kryzysie w Grenlandii podejdzie nieco bardziej przyjaźnie do sojuszników. Europejczycy oczekują deklaracji na rzecz NATO, a także jasnego stanowiska w sprawie obecności amerykańskich wojsk i broni jądrowej w Europie.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Udział