Obrońcy ks. Mirosława wnieśli o wyłączenie jawności rozprawy. Sąd zgodził się na utajnienie tylko na czas przesłuchania oskarżonego.
W tle zbrodni była umowa darowizny nieruchomości, którą Anatol C. wcześniej przekazał Mirosławowi M., proboszczowi parafii w Przypkach. W zamian duchowny miał pomóc bezdomnemu w znalezieniu odpowiedniego mieszkania.
Według śledczych to właśnie niepowodzenie tych starań doprowadziło do eskalacji konfliktu. Proboszcz miał być zniechęcony zachowaniem znajomego, który domagał się od niego znalezienia miejsca zamieszkania odpowiadającego jego oczekiwaniom.
Do zbrodni doszło w lipcu 2025 roku w Lasopolu (gmina Chynów, powiat grójecki). Sprawę opisywała Prokuratura Okręgowa w Radomiu.
„Jak ustalono, podejrzany zadał pokrzywdzonemu kilkakrotnie uderzenia siekierą w głowę, następnie ciało jego oblał łatwopalną cieczą i podpalił” – opisywała w lipcu prokurator Aneta Góźdź, rzeczniczka prasowa prokuratury. Jak dodała, wysoki ogień zauważył świadek, który przejeżdżał na rowerze. W pobliżu miał zaś stać samochód terenowy, który „niespodziewanie oddalił się bez włączonych świateł mijania”. Na podstawie tablic rejestracyjnych śledczym udało się ustalić, do kogo należał.
Ks. Mirosław M. próbował odebrać życie bezdomnemu już wcześniej
Kapłan został zatrzymany w swojej parafii. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
Później księdzu przedstawiono kolejny zarzut, związany z wcześniejszym usiłowaniem zabójstwa Anatola C. Śledczy ustalili, że trzy tygodnie przed popełnieniem zbrodni proboszcz podjął nieudaną próbę pozbawienia życia Anatola C. Wówczas także zatrzymał samochód na polnej drodze i kazał mu sprawdzić silnik. Gdy mężczyzna się schylił, ksiądz zadał mu silny cios w głowę. Widząc, że w okolicy pojawił się traktorzysta, Mirosław M. zabrał Anatola C. na plebanię i wezwał pogotowie. Miał tłumaczyć, że mężczyzna został przypadkowo uderzony tylną klapą samochodu.
Przeprowadzony przez prokuratora eksperyment wykluczył jednak tę wersję wydarzeń. Śledczy podejrzewają, że już wtedy Mirosław M. użył siekiery, którą woził w bagażniku, a ostatecznie wykorzystał ją później do uśmiercenia znajomego.
Mirosław M. przyznał się do popełnienia zbrodni
„Mirosław M. przesłuchany w charakterze podejrzanego w trybie art. 308 kpk w Komendzie Powiatowej Policji w Grójcu, przyznał się do zabójstwa pokrzywdzonego, tj przestępstwa z art. 148 § 1 kk i wskazał na motywy swego działania. Jak podniósł, w czasie poprzedzającym zabójstwo pomiędzy nim, a pokrzywdzonym doszło do sprzeczki” – czytamy w komunikacie.
W trakcie prokuratorskiego śledztwa został poddany obserwacji psychiatrycznej. Biegli nie stwierdzili u niego objawów choroby psychicznej i uznali go za osobę w pełni poczytalną, która może odpowiadać za swe czyny przed sądem.
Sprawa budzi duże poruszenie ze względu na pełnioną przez oskarżonego funkcję proboszcza oraz to, że ofiara była osobą w kryzysie bezdomności. Arcybiskup warszawski Adrian Galbas wyraził smutek, podkreślając moralną odpowiedzialność Kościoła i przepraszając wiernych za tę „okropną zbrodnię”.
Źródło: PAP













