Miasto żąda 2,2 mln zł od Rosji. Spór o budynek byłego konsulatu w Gdańsku

19 listopada ubiegłego roku minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, poinformował o zamknięciu rosyjskiego konsulatu w Gdańsku. Była to odpowiedź na kolejny akt dywersji, a dokładniej na uszkodzenie fragmentu torów kolejowych koło Życzyna. Wicepremier wyjaśnił wówczas, że wcześniej wielokrotnie ostrzegał Moskwę, że jeśli będzie kontynuować wrogie działania wobec Polski, to dojdzie do redukcji obecności dyplomatycznej i konsularnej w naszym kraju. Jak zaznaczył, ataki nie tylko jednak nie ustały, ale zaczęły eskalować. – W związku z tym, ale to nie będzie nasza pełna odpowiedź, podjąłem decyzję o wycofaniu zgody na funkcjonowanie ostatniego rosyjskiego konsulatu w Gdańsku.  

Budynki przy ulicy Batorego w Gdańsku miał zostać zamknięty do północy 23 grudnia, a jego pracownicy mieli opuścić terytorium Polski. Tak się jednak nie stało. Dzień przed upłynięciem wyznaczonego przez MSZ terminu władze miasta otrzymały list od rosyjskiej ambasady. Jak opisywała Polska Agencja Prasowa, poinformowano w nim, że w budynku „będzie przebywał pracownik administracyjno-techniczny ambasady”, a więc miasto „fizycznie nie będzie mogło przejąć tych nieruchomości”. – Strona rosyjska uważa, że nieruchomość należy do Federacji Rosyjskiej i w związku z tym zwraca się z prośbą o zastosowanie wszystkich niezbędnych środków w celu zapewnienia nietykalności nieruchomości – przekazała Emilia Lodzińska, wiceprezydentka Gdańska, cytowana przez agencje. Twierdzenia strony rosyjskiej nie są jednak zgodne z prawdą – nieruchomości należą do Skarbu Państwa. Dodała, że Rosja chce, aby budynki przy ulicy Batorego pozostały „nieruchomościami dyplomatycznymi”. 


Zobacz wideo

12 proc. podstawy programowej w rosyjskich szkołach to czysta propaganda

Miasto Gdańsk żąda 2,2 mln zł od Rosji 

Rzecznik prezydentki Gdańska, Daniel Stenzel, poinformował, że do tej pory miasto nie ma dostępu do budynków przy ulicy Batorego i podejmuje kolejne działania w porozumieniu z MSZ. Chodzi m.in. o skierowanie do komornika sądowego wniosku o wszczęcie egzekucji należności zasądzonych w marcu ubiegłego roku przez sąd, czyli ponad 358 tys. zł – przekazało RMF FM za PAP. 

Przygotowywane jest także kolejne wezwanie do zapłaty za bezumowne korzystanie z nieruchomości. Tym razem wystawiono je na kwotę ponad 2,2 mln zł. Wezwanie ma zostać przekazane ambasadorowi Federacji Rosyjskiej „w formie przewidzianej prawem międzynarodowym”. – Przejęcie nieruchomości, przy założeniu, że strona rosyjska dobrowolnie ich nie wyda, będzie mogło nastąpić na podstawie prawomocnego wyroku sądowego nakazującego ich wydanie Skarbowi Państwa oraz po przeprowadzeniu egzekucji komorniczej – wyjaśnił Stenzel cytowany przez RMF FM za PAP. 

Gazeta.pl zwróciła się z pytaniami w tej sprawie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Odpowiedź opublikujemy niezwłocznie, gdy ją otrzymamy. 

Rosjanie nie płacili za korzystanie z nieruchomości 

Rosyjscy dyplomaci „wprowadzili się” do willi przy ulicy Stefana Batorego 13 i 15 w Gdańsku w 1951 roku. Wówczas podpisano ze Związkiem Radzieckim umowę o nieodpłatnym korzystaniu z budynku, ale po upadku ZSRR nieruchomość przeszła na własność Skarbu Państwa. Taki też zapis znajduje się w księdze wieczystej. 

Jak opisywał portal gdansk.pl, mimo to Rosjanie od lat traktują budynki jako swoją własność i nie płaci za jej użytkowanie. Od 2013 roku miasto, zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Spraw Zagranicznych, zaczęło naliczać opłaty. Zaległości za lata 2013-2023 wynoszą około 5,5 mln złotych, a odsetki – kolejne 3 mln zł. 

Przeczytaj także: Rosyjski dron zbliżył się do francuskiego lotniskowca w Malmo. Szwedzi zaczęli zagłuszać

Udział