
Z ujawnionego dokumentu wynika, że resort zdrowia przedstawił propozycje obniżenia kosztów NFZ i zakładają one oszczędności w Funduszu na kwotę blisko 10,4 mld zł w 2026 r. i blisko 213 mln zł jeszcze w roku 2025. Do tego zmiany systemowe miałyby przynieść 4,5 mld zł w 2026 r. Dokument datowany jest na 29 października.
Przewiduje on m.in. „wprowadzenie limitów leczenia zaćmy oraz diagnostyki tomografią komputerową i rezonansem magnetycznym do wysokości umów z 1 kwartału 2025 r.”.
„Diagnostyka radiologiczna to skandal”
O komentarze w tej sprawie poprosiliśmy także posłów z sejmowej komisji zdrowia.
– Dla pacjentów to bardzo zła wiadomość. Operacje zaćmy warunkują dobre funkcjonowanie seniorów i chronią ich przed kolejnymi urazami. Doskonale wiemy, jak wzrok jest istotny. Ograniczenie dostępności do tych świadczeń jest ograniczeniem do dobrej jakości życia – wskazuje w rozmowie z Interią Józefa Szczurek-Żelazko, była wiceminister zdrowia w rządzie PiS.
I wylicza dalej: – Diagnostyka radiologiczna to skandal. Doskonale wszyscy na świecie wiedzą, że szybka diagnostyka, szybkie rozpoznanie – również za pomocą tych narzędzi – powoduje rozpoczęcie szybszego leczenia. A w przypadku chorób nowotworowych ma to podstawowe znaczenie.
Zdaniem Szczurek-Żelazko, ograniczenie dostępności do tych świadczeń odbije się też na zdrowiu publicznym. – W przyszłości spowoduje to jeszcze większe straty. Opóźniona diagnostyka oznacza, że koszty terapii będą wyższe – mówi.
– To bardzo zła decyzja, błędna, która odbije się przede wszystkim na zdrowiu pacjentów, a w perspektywie również na finansach NFZ – konkluduje.
„Są inne miejsca, gdzie można znaleźć oszczędności”
Z kolei Radosław Lubczyk z PSL zauważa, że „oceniać dokument będziemy mogli, jeśli rzeczywiście trafi do Sejmu czy do rządu”. – To trochę tak jak z planem pokojowym dla Ukrainy. Rozmawiamy o nim, ale nie jest on wiążącym dokumentem – wskazuje ludowiec.
Jak jednak wskazuje, „nie wyobraża sobie szukania oszczędności na limitach świadczeń”. – Można zrobić wiele innych rzeczy, szukać oszczędności w innych miejscach. To choćby kontraktowanie lekarzy, gdzie można znaleźć dodatkowe miliony złotych. To również oddziały porodowe, gdzie odbywa się kilka porodów w roku. Po co utrzymywać taki oddział, zwłaszcza jeśli w oddalonej o 30 km placówce również jest porodówka? To na pewno też kwestia do rozważenia. Po prostu są inne miejsca, gdzie można znaleźć oszczędności, nie trzeba ich szukać w limitach – uważa poseł Lubczyk.
Ochrona zdrowia, a nie okręty podwodne?
Inny pomysł na znalezienie pieniędzy na służbę zdrowia ma Norbert Pietrykowski z Polski 2050.
– Zaznaczam, że jest to wyłącznie moje zdanie, nie konsultowałem tego stanowiska z klubem. Zdecydowanie wolałbym, by te 20 mld zł, których brakuje dziś w systemie, przeznaczyć na ochronę zdrowia, a nie na okręty podwodne. Kupujemy masę sprzętu na kredyt. To może skredytujmy życie i zdrowie Polek i Polaków? I te 20 mld zł zamiast przeznaczać na okręty podwodne przeznaczmy na dobrą ochronę zdrowia, bo nie ma nic cenniejszego niż zdrowie Polek i Polaków. Zdrowie to największa siła – mówi w rozmowie z Interią.
Jak dodaje, „20 mld zł na ten moment załatwia sprawę”. – Pani minister robi co może, robi słusznie, ale niestety ona łata dziury. Jest jak znakomity chirurg, który jednak nie ma narzędzi. Dziura już była, pani minister ją dziś załata, ale jutro woda znów będzie przeciekać. To znów chwilowe załatwianie sprawy, bo generalnie potrzebujemy przemyślanej reformy. Utrzymujemy pacjenta przy życiu, ale go nie leczymy. To samo jest z naszym systemem: utrzymujemy go przy życiu, ale go nie naprawiamy – komentuje.





![Program SAFE – co to jest? Karol Nawrocki ma nie lada dylemat [WYJAŚNIAMY] Program SAFE – co to jest? Karol Nawrocki ma nie lada dylemat [WYJAŚNIAMY]](https://i.iplsc.com/-/000MCM51SYGGW51P-C461.jpg)






