Mistrz Polski w boksie wyjechał do Białorusi. Współpracownicy w szoku. „To rodzi dużo podejrzeń”

Bokser Eugeniusz Makarczuk wrócił do Białorusi

Eugeniusz Makarczuk to 32-letni bokser z Lidy w Białorusi. Jak opisuje TVP Sport, w 2022 roku pięściarz przyjechał do Polski. Odnosił sukcesy na ringu. W 2023 roku zdobył tytuł międzynarodowego mistrza Polski w wadze junior średniej. W wywiadach wielokrotnie opowiadał o polskich korzeniach i przywiązaniu do polskości. – W 2022 i 2023 roku było mi ciężko, ale teraz jest bardzo dobrze. Podoba mi się w Polsce, czuję się tu jak w domu. Jestem Polakiem. Moim marzeniem jest zdobycie pasa mistrza świata dla Polski. Obojętnie której federacji – mówił w wywiadzie dla TVP Sport w 2024 roku. Z relacji znajomych i współpracowników Makarczuka wynika, że bokser wielokrotnie mówił, iż nie może wrócić do Białorusi z powodu represji. Tymczasem, jak wynika z ustaleń portalu, właśnie tam przebywa. TVP Sport zwraca uwagę na zamieszczane w mediach społecznościowych Makarczuka zdjęcia i nagrania z klubów bokserskich w Mińsku.  

Wątek białoruskich służb

TVP Sport informuje, że we wrześniu 2025 roku do prezesa Polskiej Unii Boksu Jarosława Kołkowskiego wpłynęło pismo Artura Kondrata. Kondrat jest prezesem Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej, które wspiera Polaków na dawnych Kresach Wschodnich. Beneficjentem pomocy, jak czytamy w artykule, był też Makarczuk. PUB z kolei jest organizacją, która m.in. wydaje pozwolenia na występy zagraniczne licencjonowanych zawodników. Stowarzyszenie w liście pisało o „niejasnych okolicznościach” powrotu Makarczuka do Białorusi. Stwierdziło też, że bokser „nawiązał kontakty z osobami powiązanymi z władzami rosyjskimi i białoruskimi”.


Zobacz wideo

Polska otwiera granicę z Białorusią. Tusk przekazał datę

„Podejrzenia”

Artur Kondrat podkreślił w rozmowie z TVP Sport, że wyjazd Makarczuka „rodzi dużo podejrzeń”. – Właśnie to rodzi dużo podejrzeń. Ma polskie korzenie, starał się o Kartę Polaka, przygotowywał się do egzaminu i chciał uzyskać obywatelstwo. Później zaczął reprezentować polskie barwy, utożsamiał się z nimi. Wydawało mi się, że robi to w związku z więzią emocjonalną do Polski, a okazuje się, że była to tylko kwestia komercyjna – ocenił. Według Kondrata białoruskie władze „na pewno nawiązały kontakt” z Makarczukiem. Prezes stowarzyszenia stwierdził, że „wystarczą jedynie trzy miesiące poza krajem, by przy próbie wjazdu na Białoruś, trafić na kilkugodzinne przesłuchanie”. – Jest wtedy sprawdzane wszystko: telefony, kontakty, zdjęcia, media społecznościowe itd. Lida to małe miasteczko, a o sukcesach Makarczuka pisał choćby Związek Polaków na Białorusi. On jest tam bardzo znany. Nie ma takiej możliwości, by białoruskie służby nie wzięły go na przesłuchanie. Gdyby nie poszedł w jakimś zakresie na współpracę, to raczej nie wyjechałby do Dubaju, a później do Niemiec – powiedział. TVP Sport informuje, że Makarczuk nie reaguje na próbę kontaktu. 

Przeczytaj też artykuł: „Zacharowa atakuje szefa ONZ. Oberwało się też Polsce”.

Źródło: TVP Sport

Udział