Wiceszefowa MON powiedziała w poniedziałek 10 sierpnia Wirtualnej Polsce, że „system po stronie wojskowej zadział tak, jak miał zadziałać”, gdy 30 lipca, w czasie zmasowanego ataku na zachodnią Ukrainę, rosyjski pocisk wleciał w polską przestrzeń powietrzną. W odpowiedzi na sugestię, że w sytuacji tej nie zadziałał system cywilny, odparła, że „dzisiaj Rządowe Centrum Bezpieczeństwa oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wyciągają wnioski z tej lekcji”.
Sztab Generalny WP i DORSZ biorą udział w rozmowach z RCB
Sobkowiak-Czarnecka dodała, że Sztab Generalny WP i Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych biorą udział w rozmowach z RCB, aby „cały system jeszcze bardziej domknąć”. Powiedziała też, że gdy zostanie podjęta decyzja o poderwaniu myśliwców w związku z wydarzeniami w Ukrainie, pojawią się „informacje wysyłane SMS-em o sytuacji niebezpiecznej, jeszcze na terenie Ukrainy”.
„Będziemy rozsyłać jeszcze więcej informacji”
Wiceszefowa resortu obrony została dopytana, czy RCB prześle alert, jeśli w Ukrainie będzie alarm przeciwlotniczy. – Jeżeli nasze myśliwce będą podrywane, będziemy rozsyłać jeszcze więcej informacji, wykorzystując systemy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, ale oczywiście informowanie o szczegółach, jak to będzie działało, zostawiam w kompetencjach ministra spraw wewnętrznych i administracji – przekazała. – Strona wojskowa, która, jeszcze raz powiem, zadziałała w tym przypadku bez uwag, współuczestniczy też w tej poprawie jakości systemu ze strony MSWiA – podkreśliła.
Rosyjska rakieta naruszyła polską przestrzeń powietrzną
Do wtargnięcia pocisku w polską przestrzeń powietrzną doszło w nocy z 29 na 30 lipca, gdy Rosjanie dokonali kolejnego zmasowanego ataku na Ukrainę, w tym m.in. na Lwów. Do zabezpieczenia polskiej przestrzeni skierowane zostały myśliwce F-16, wspierane m.in. przez polskie i sojusznicze samoloty rozpoznawcze oraz NATO-wskie tankowce powietrzne z bazy w Niemczech.
Dowództwo Operacyjne RSZ informowało, że 30 lipca o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. O godz. 3.46 obiekt zanikł, prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Wojskowy śmigłowiec Mi-24 znalazł tam krater – miejsce uderzenia rakiety. Pocisk uderzył w terenie niezabudowanym. Nie było poszkodowanych, nie doszło też do żadnych zniszczeń.
Polską przestrzeń powietrzną naruszyła rosyjska rakieta Ch-101, która może przenosić głowice jądrowe. Dzień po wtargnięciu obiektu szef MSWiA Marcin Kierwiński informował, że w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni zostanie uruchomiona specjalna aplikacja regulująca kwestie ostrzegania ludności. Zaznaczył, że priorytetem jest systematyczne uzupełnianie zaległości i budowa nowoczesnego, skutecznego systemu reagowania na zagrożenia.
Źródło: PAP













