
-
USA koncentrują potężne siły wojskowe na Morzu Karaibskim, co budzi podejrzenia o przygotowania do ewentualnego ataku na Wenezuelę.
-
Administracja Donalda Trumpa oficjalnie tłumaczy działania walką z przemytem narkotyków, ale rozważa szerzej zakrojone operacje przeciwko reżimowi Nicolasa Maduro.
-
Europejskie mocarstwa, posiadające interesy i terytoria w regionie, wyrażają poważny niepokój wobec planów Waszyngtonu i ograniczają współpracę wywiadowczą z USA.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Hiszpańska agencja prasowa EFE zauważyła w obszernej korespondencji dotyczącej rejonu Morza Karaibskiego i pobliskich wód Oceanu Spokojnego, że od kilku miesięcy „nieustannie wzrasta obecność floty wojennej, samolotów bojowych i sił specjalnych USA w ramach operacji przeciwko przemytowi narkotyków, nazwanej Włócznia Południa”.
W ocenie hiszpańskiej agencji prasowej (EFE) tak duża dyslokacja sił Waszyngtonu może stanowić część przygotowań do ewentualnego amerykańskiego ataku na Wenezuelę.
Od sierpnia tego roku Morze Karaibskie i wschodnia część Pacyfiku przemieniły się w rejon ekspansji wojskowej Stanów Zjednoczonych, które wysłały na te wody niszczyciele uzbrojone w pociski sterowane, okręty podwodne z napędem atomowym, samoloty F-35, śmigłowce, amfibie, drony oraz statki z oddziałami wojska – przypomniała EFE.
Hiszpańskie media: USA koncentrują siły na Morzu Karaibskim
Wszystkie te siły, według komunikatów Waszyngtonu, mają służyć do walki z przemytnikami narkotyków, a flota patrolująca Morze Karaibskie to m.in. niszczyciele klasy Arleigh Burke, amfibie z oddziałami desantowymi i drony typu MQ-9 – czytamy w depeszy hiszpańskiej agencji.
Według cytowanego przez EFE think tanku Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), planowana liczebność oddziałów amerykańskich we wspomnianym regionie może wynieść „dziesiątki tysięcy ludzi”, co sprawiłoby, że zakres operacji wojskowych będzie się rozszerzał – „z udziałem największej liczby osób walczących pod amerykańską flagą od czasu, gdy (siły USA) operowały na Bliskim Wschodzie”.
Od sierpnia do października tego roku liczba okrętów wojennych i amfibii oraz lotniskowców pod banderą USA uległa niemal podwojeniu. W tym samym czasie w Portoryko wylądowało 10 tys. amerykańskich żołnierzy piechoty morskiej.
Ocenia się również – zaznaczyła EFE – że 170 pocisków typu Tomahawk jest gotowych do użycia i znajduje się na pokładach amerykańskich okrętów nawodnych, wysłanych do regionu Karaibów.
Konflikt Trumpa z Maduro. Administracja USA twierdzi, że chodzi o zwalczanie handlu narkotykami
Administracja prezydenta Donalda Trumpa nieustannie utrzymuje, że ten potencjał wojskowy służy „zwalczaniu handlu narkotykami”.
Jednocześnie Waszyngton sugeruje, że wojska na Karaibach „mogą posłużyć do większych operacji, włączając w to prawdopodobne wywarcie presji militarnej na rząd prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro”.
Pentagon przyznał już, iż przedstawił prezydentowi Trumpowi „różne opcje, w tym atak na umocnienia i obiekty wojskowe Wenezueli” – przypomniała EFE.
Europejskie mocarstwa zaniepokojone zamiarami Trumpa
Operacja wojskowa USA przeciwko domniemanym wenezuelskim handlarzom narkotyków, w połączeniu z groźbami Donalda Trumpa dotyczącymi ataku lądowego na reżim prezydenta Nicolasa Maduro, zaniepokoiły mocarstwa europejskie, które zachowują strategicznie położone terytoria na Karaibach.
Niepokój Francji, Holandii i Wielkiej Brytanii jest tak duży, że zaczęły one ograniczać wymianę informacji wywiadowczych z Waszyngtonem na temat Karaibów, obawiając się, że mogą one zostać wykorzystane do ataków uznanych w ich krajach za nielegalne – twierdzą urzędnicy i źródła, z którymi rozmawiała agencja AFP.
Wielka Brytania zachowuje niewielkie terytoria zamorskie na Karaibach z czasów kolonialnych, podczas gdy duże wyspy Martynika i Gwadelupa, a także Gujana Francuska na kontynencie południowoamerykańskim są obecnie oficjalnie częścią Francji.
Holandia jest najbardziej zaangażowana geograficznie, a trzy wyspy u wybrzeży Wenezueli, zwane ABC – Aruba, Bonaire i Curaçao – należą do królestwa. Wyspy te znajdują się zaledwie 50 kilometrów od wybrzeża Wenezueli. AFP podała, że holenderscy politycy są przerażeni wizją znalezienia się ich terytorium „na pierwszej linii frontu”. Politycy tych państw nie chcą się mieszać w ewentualny konflikt USA z Wenezuelą.
Jednocześnie media podają, że Francja i Wielka Brytania nie są zainteresowane przekazywaniem Stanom Zjednoczonym wrażliwych danych, które ułatwią im walkę z domniemanymi handlarzami zabronionymi substancjami.
„The Times” doniósł, że prokurator generalny Wielkiej Brytanii, Richard Hermer, główny doradca prawny rządu, nakazał ministrom zaprzestanie wymiany informacji wywiadowczych z obawy, że Trump może „zamordować” handlarzy narkotyków na Karaibach.













