
W październiku 2025 roku nastąpiło zawieszenie broni w Strefie Gazy. Według danych palestyńskich władz Izrael przez niespełna pół roku złamał je ponad 1600 razy – jednak od jesieni o Izraelu i Palestynie pisze się mniej, a jeśli już, to w kontekście deweloperskich planów Trumpa. Być może warto jednak zwrócić uwagę na to, co w tym czasie wydarzyło się w Knesecie. W toku prac parlamentarnych znalazł się napisany przez skrajnie prawicową partię Ben Gwira – Żydowską Siłę – projekt ustawy o wprowadzeniu kary śmierci.
- Co konkretnie jest w ustawie? Możliwość kary śmierci dla osób, które „powodują śmierć izraelskiego obywatela” w celu zaszkodzenia państwu Izrael lub „odrodzeniu się narodu żydowskiego na swojej ziemi”. Egzekucje miałyby być wykonywane przy użyciu zastrzyku, Ben Gwir ogłaszał publicznie, że szubienica i krzesło elektryczne też wchodzą w grę. W czasie posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa Narodowego w Knesecie powiedział, że już „stu lekarzy” zgłosiło się na ochotnika do wykonywania wyroków.
- Czy ta ustawa jest konstytucyjna? Nie. Izrael do dziś nie ma jednej formalnej konstytucji, ma jednak zbiór podstawowych ustaw zasadniczych. Jedna z nich – wprowadzona w 1992 roku ustawa pt. „Godność ludzka i wolność” wprost mówi o nienaruszalności życia ludzkiego.
- Jaki jest etap prac? Projekt w listopadzie przeszedł przez pierwsze czytanie. Wygląda jednak na to, że przynajmniej na razie utknął w parlamentarnej zamrażarce – od tego czasu nie została jeszcze wyznaczona data drugiego i trzeciego (ostatniego) czytania.
- Cały projekt (w oryginale) znajdziecie pod tym linkiem.
Za zabicie Izraelczyka – kara śmierci
Fantazje o tym, że palestyńskich więźniów można by po prostu mordować, towarzyszą Itamarowi Ben Gwirowi od dawna. Wiosną 2024 r. sporo mówiło się o koszmarnych warunkach w więzieniach, w których izraelskie władze przetrzymują Palestyńczyków. Ben Gwir, ogłaszając wówczas, że powstaną nowe budynki więzienne, dodawał, że lepszym „rozwiązaniem problemu przepełnienia więzień” byłaby jednak „kara śmierci dla palestyńskich więźniów”.
Teraz, w ramach poparcia dla swojej ustawy, członkowie partii Żydowska Siła zaczęli wpinać w klapy marynarek złote stryczki – kształtem podobne do żółtych wstążek często noszonych jako symbol poparcia dla Izraela. W grudniowym poście na Twitterze Ben Gwir pisał:
Moi koledzy z frakcji Żydowska Siła i ja przybyliśmy dziś na obrady Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego, żeby kontynuować walkę o karę śmierci dla terrorystów, z przypinkami w kształcie stryczka – to symbol naszego zaangażowania w uchwalenie tej ustawy i jasny sygnał, że terroryści to synowie śmierci. Nadszedł czas na karę śmierci dla terrorystów!
W języku Ben Gwira – który sam w młodości był w Izraelu skazany za popieranie syjonistycznej organizacji terrorystycznej – „terroryści” oznacza po prostu „Palestyńczycy”. Na usta ciśnie się też, rzecz jasna, pytanie, jaką to ziemię Ben Gwir uważa za „swoją”. Ale właściwie nie trzeba sięgać po tweety ministra – wystarczy wczytać się w tekst projektu, który wprost różnicuje między obywatelami pochodzenia żydowskiego i arabskiego. Suchej nitki na ustawy nie pozostawia komunikat, który sporządził w tej sprawie zespół specjalnych wysłanników ONZ:
[Ustawa] chroni jedynie obywateli Izraela i interesy Żydów, a tym samym negatywnie traktuje osoby niebędące obywatelami Izraela i niemające żydowskiego pochodzenia. Co więcej, w praktyce może ona pośrednio dyskryminować Palestyńczyków pod okupacją izraelską. […] Ponieważ izraelskie procesy wojskowe cywilów zazwyczaj nie spełniają międzynarodowych standardów rzetelnego procesu w zakresie praw człowieka i prawa humanitarnego, jakiekolwiek orzeczenie kary śmierci byłoby arbitralne.
Projekt procedowany w Knesecie potępili też inni.
- Centrum Prawne Adalah. (To ich prawnicy wspierali Gretę Thunberg i inne osoby, które na flotylli humanitarnej próbowały przełamać blokadę morską Gazy). Jak podkreślili, ustawa jest napisana tak, „by używać jej wyłącznie przeciw Palestyńczykom – i obywatelom, i mieszkańcom Okupowanych Terytoriów Palestyńskich”.
- Amnesty International. Przedstawicielka organizacji, Erica Guevara Rosas, nazwała ustawę „jawnie dyskryminującym narzędziem usankcjonowanego przez państwo zabijania, dominacji i ucisku”.
- Głosy z wewnątrz Izraela. W lutym oświadczenie w sprawie projektu Ben Gwira podpisało 1200 prominentnych Izraelczyków – w tym laureaci Nagrody Nobla, eks-szefowie Mossadu i Szin Bet, a także były premier Ehud Barak (ostatnio znany głównie z korespondencji z Epsteinem). W treści oświadczenia czytamy, że „przywrócenie kary śmierci stanowiłoby plamę na moralności Izraela i zaprzeczyłoby jego tożsamości jako państwa żydowskiego”.
A co, jeśli ktoś zabije Palestyńczyka?
I na tym mógłby się ten tekst skończyć, ale warto dla kontrastu przytoczyć jeszcze jedną historię. Wiosną 2025 r. na Zachodnim Brzegu izraelski osadnik zastrzelił Palestyńczyka, Odeha Hathaleena – który wcześniej pracował przy filmie „No Other Land”. Osadnika, Yinona Leviego, zatrzymała policja, by po kilku dniach umieścić go w areszcie domowym – na ni mniej, ni więcej, tylko trzy dni. W lutym tego roku „Times of Israel” doniósł, że Leviemu ostatecznie zostanie postawiony zarzut nieumyślnego zabójstwa. Maksymalna kara, jaka mu grozi, to 12 lat więzienia. A mowa o prawdopodobnie najgłośniejszej zbrodni, jaka w ostatnich latach miała miejsce na Zachodnim Brzegu. Film „No Other Land” kilka miesięcy wcześniej dostał Oscara. O zabójstwie jego współtwórcy usłyszało pół świata.
Gdyby ustawa Ben Gwira obowiązywała w chwili tego morderstwa, sprawca nie musiałby bać się stryczka – zamordował w końcu Palestyńczyka, więc nie utrudniał „odrodzenia się narodu żydowskiego”. Ale jak na izraelską prokuraturę zarzut nieumyślnego zabójstwa to i tak sporo. Działania organów ścigania wobec Izraelczyków, którzy osiedlają się na Zachodnim Brzegu i próbują stamtąd przegnać Palestyńczyków, na bieżąco monitoruje Yesh Din – izraelska organizacja zajmująca się prawami człowieka. Garść danych za lata 2005-2025:
- Ponad 93% wszystkich śledztw dotyczących przemocy osadników zamknięto bez sporządzenia aktu oskarżenia.
- Zaledwie 3% śledztw zakończyło się wyrokiem skazującym.
- W ponad połowie przypadków przemocy osadników, które udokumentowało Yesh Din w ciągu ostatnich trzech lat, uczestniczyli izraelscy żołnierze lub policjanci.
A w najbliższej przyszłości materiału do dalszych analiz dla Yesh Din nie zabraknie. Ataki izraelskich osadników na Palestyńczyków wciąż przybierają na sile. Według danych OCHA (jednego z biur ONZ) w roku 2025 opuścić swoje domy na Zachodnim Brzegu musiała rekordowa liczba 37 tys. Palestyńczyków, dręczonych agresją osadników i manewrami IDF.
Nie wiadomo, czy ustawa Ben Gwira wejdzie w życie. Wydaje się, że na razie projekt utknął w zamrażarce sejmowej. Ale fakty są następujące: pierwsze czytanie w parlamencie Izraela przeszła ustawa, która od pochodzenia etnicznego uzależnia to, czy można kogoś w majestacie prawa powiesić. Przyniósł ją i położył na stół minister, szef jednej z partii tworzących koalicję rządzącą. To jawne potwierdzenie tego, o czym organizacje prawnoczłowiecze mówiły jeszcze przed inwazją na Gazę. Apartheid to nie system, który objawił się na świecie tylko raz kiedyś w RPA i teraz go nigdzie nie ma. W Izraelu ma się świetnie.











