-
Prognozy wskazują, że rozwijające się El Niño może być silniejsze niż wszystkie dotychczas zarejestrowane zjawiska tego typu i spowodować dodatkowe ekstremalne fale upałów, susze, pożary oraz powodzie na świecie.
-
Modele wskazują, że temperatura powierzchni Pacyfiku podczas maksimum El Niño może wzrosnąć o 3,6°C ponad normę, z efektem możliwego podniesienia średniej temperatury Ziemi nawet do 1,7°C powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej.
-
Konsekwencje bardzo silnego El Niño mogą obejmować duże straty gospodarcze sięgające nawet 10 bilionów dolarów do 2032 roku, przede wszystkim przez zniszczenia spowodowane przez ekstremalne zjawiska pogodowe i zakłócenia w gospodarce.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
El Niño to naturalne zjawisko klimatyczne polegające na okresowym wzroście temperatury powierzchniowych wód równikowego Pacyfiku. Samo w sobie nie jest skutkiem zmian klimatu, ale w świecie, który już się ocieplił, jego skutki mogą być znacznie bardziej dotkliwe. Cieplejszy ocean oddaje więcej energii do atmosfery, wpływając na pogodę niemal na całej planecie.
Zeke Hausfather, klimatolog z organizacji Berkeley Earth, przeanalizował wyniki 667 symulacji pochodzących z 14 sezonowych modeli prognostycznych. Wynika z nich, że podczas maksimum El Niño temperatura powierzchni oceanu w tropikalnej części Pacyfiku może wzrosnąć średnio o około 3,6 st. C ponad normę. To o 0,8 st. C więcej od poprzedniego rekordu ustanowionego podczas wyjątkowo silnego El Niño z lat 2015-2016.
„Modele prognozują coś, co wykracza poza wszystko, co kiedykolwiek obserwowaliśmy” – napisał Hausfather. Zwraca uwagę, że różnica między najsilniejszym a piątym najsilniejszym El Niño z ostatnich 150 lat wynosi zaledwie około 0,5 st. C. Tym razem prognozowana przewaga nad dotychczasowym rekordem jest jeszcze większa.
Najcieplejszy może być dopiero 2027 r.
Amerykańska Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA) oficjalnie ogłosiła wystąpienie El Niño już w czerwcu. Zwykle zjawisko osiąga największą siłę między listopadem a lutym, dlatego jego największy wpływ na średnią temperaturę całej planety pojawia się dopiero w kolejnym roku kalendarzowym.
To oznacza, że choć 2026 r. ma szansę pobić dotychczasowe rekordy temperatur, jeszcze większe prawdopodobieństwo dotyczy 2027 r. Hausfather ocenia, że połączenie rekordowo silnego El Niño z postępującym globalnym ociepleniem może podnieść średnią temperaturę Ziemi nawet do około 1,7 st. C powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej. Byłby to poziom wyższy od progu 1,5 st. C zapisanego w Porozumieniu paryskim.
Nie oznaczałoby to jednak automatycznie złamania celu klimatycznego. Porozumienie odnosi się do średniej temperatury utrzymującej się przez wiele lat, a nie pojedynczego roku. Taki epizod byłby jednak kolejnym sygnałem, że świat zbliża się do trwałego przekroczenia tego poziomu. Podobna sytuacja miała miejsce już w rekordowo ciepłym 2024 r.
Susze, pożary i rachunek liczony w bilionach
Rekordowo silne El Niño może przełożyć się na częstsze fale upałów, bardziej dotkliwe susze, gwałtowne opady, powodzie i rozległe pożary lasów. Wiele z tych zjawisk jest dobrze znanych z poprzednich epizodów El Niño, ale przy jeszcze wyższych temperaturach ich skutki mogą okazać się bardziej dotkliwe.
Justin Mankin z Dartmouth College ocenia, że jeśli obecne prognozy okażą się trafne, skutki gospodarcze El Niño z lat 2026-2027 mogą kosztować świat nawet 10 bln dolarów do 2032 r. W tę kwotę wliczają się między innymi straty spowodowane ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi, spadkiem produkcji rolnej, zniszczeniami infrastruktury oraz zakłóceniami w gospodarce.
Naukowcy podkreślają jednak, że prognozy należy traktować ostrożnie. Sezonowe modele dobrze radzą sobie z przewidywaniem typowych epizodów El Niño, ale nigdy wcześniej nie musiały prognozować zjawiska o takiej skali. Jeśli obecne przewidywania się potwierdzą, będzie to sytuacja bez precedensu w historii współczesnych pomiarów.













