
-
Drzemlik, najmniejszy ptak drapieżny Wielkiej Brytanii, jest zagrożony wyginięciem głównie z powodu zmian klimatycznych i nieodpowiedzialnego gospodarowania gruntami.
-
Według badań do 2050 roku Wielka Brytania może osiągnąć punkt, w którym odbudowa przyrody będzie niemal niemożliwa, a tempo wymierania przekroczy dotychczasowe ponad trzykrotnie.
-
Eksperci podkreślają, że odpowiednie działania, takie jak ograniczenie emisji i zrównoważone rolnictwo, mogą zmniejszyć liczbę wymierających gatunków.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ostatnio informowaliśmy, że BirdLife International ogłosiło smutną wiadomość – Szwecja straciła ostatniego puchacza śnieżnego, zwanego też sową śnieżną (Bubo scandiacus). Ten lubiany przez wszystkich biały ptak został uznany za regionalnie wymarły. To pierwszy taki przypadek od 20 lat w Szwecji. Teraz los filmowej Hedwigi może podzielić drzemlik.
Ponad 200 gatunków zagrożonych. Dramatyczne wyniki badań
Najnowsze analizy naukowców z Centrum Ekologii i Hydrologii nie pozostawiają złudzeń. Najmniejszy ptak drapieżny Wielkiej Brytanii znalazł się w grupie ponad 200 gatunków zagrożonych wyginięciem. Głównymi przyczynami są zmiany klimatyczne oraz nieodpowiedzialne gospodarowanie gruntami.
Eksperci podkreślają w rozmowie z „The Guardian”, że najbliższe dwie dekady będą kluczowe dla przyszłości brytyjskiej przyrody. To właśnie teraz zapadają decyzje, które mogą przesądzić o losie dziesiątek rodzimych gatunków, także drzemlika – najmniejszego z sokołów Europy.
Nasze wyniki pokazują, że kolejne 20 lat będzie decydujące. Wybory, których dokonamy teraz, wskażą Wielkiej Brytanii drogę albo ku przyspieszeniu utraty bioróżnorodności, albo ku odbudowie przyrody
Punkt bez odwrotu coraz bliżej
Naukowcy ostrzegają, że do 2050 r. Wielka Brytania może osiągnąć krytyczny moment, w którym odbudowa przyrody stanie się niemal niemożliwa. Już dziś kraj należy do najbardziej zdegradowanych pod względem zasobów naturalnych.
Badacze przygotowali sześć scenariuszy przyszłości, od optymistycznych po katastrofalne. Najgorszy zakłada intensyfikację rolnictwa, dalszą urbanizację i wzrost emisji, który może podnieść globalną temperaturę nawet o 4 stopnie Celsjusza.
Wymieranie przyspiesza. Skala strat szokuje
Jeśli czarny scenariusz się sprawdzi, skutki będą dramatyczne:
-
wyginie 196 gatunków roślin,
-
zniknie 31 gatunków ptaków,
-
przepadnie 7 gatunków motyli,
-
w niektórych regionach zniknie nawet 20% lokalnych gatunków.
To tempo ponad trzykrotnie wyższe niż dotychczasowe tempo wymierania.
Wśród zagrożonych są nie tylko drzemliki, ale też charakterystyczne dla brytyjskiego krajobrazu rośliny i owady.
Niektóre gatunki, które od wieków były częścią naszych krajobrazów, są teraz zagrożone wyginięciem. Będzie to miało negatywny wpływ na lokalne siedliska i szereg funkcji ekologicznych

Ucierpi nie tylko przyroda. Skutki odczują ludzie
Eksperci alarmują, że utrata bioróżnorodności to nie tylko problem dla natury. Jej konsekwencje dotkną również ludzi. Od pogorszenia jakości gleby, przez zaburzenia zapylania, aż po problemy z produkcją żywności.
Nawet w łagodniejszych scenariuszach zmiany będą odczuwalne, a dla wielu gatunków może być już za późno na ratunek.
Jest jeszcze nadzieja. Kluczowe decyzje przed nami
Badacze wskazują jednak, że czarny scenariusz nie jest przesądzony. Przy odpowiednich działaniach można znacząco ograniczyć straty.
Zmniejszenie emisji, zrównoważone rolnictwo, ograniczenie spożycia mięsa i zmiana podejścia do ochrony środowiska mogą uratować dziesiątki gatunków.
Szacuje się, że dzięki takim działaniom liczba wymarłych gatunków mogłaby być nawet o 69 niższa. Przyszłość przyrody rozstrzyga się tu i teraz. Bez zdecydowanych działań nawet tak charakterystyczne gatunki jak drzemlik mogą wkrótce przejść do historii.













